Na stronie Białego Domu został opublikowany dokument określony jako „Amerykański Plan Działań Morskich” (America’s Maritime Action Plan, MAP). Celem jest realizacja planu ogłoszonego już na początku II kadencji prezydentury Donalda Trumpa zmierzającego do zwiększenia produkcji zarówno z myślą o rynku cywilnym, jak i obronnym. Od początku całe przedsięwzięcie budzi ogromne kontrowersje ze względu na sposób jego wdrażania, używany język oraz potencjalne konsekwencje, które mogą okazać się odwrotne od zamierzonych. O tym, że działania administracji mogą słono kosztować nie tylko amerykańskiego podatnika, sygnalizuje się od roku.
Publikacja ma wzywać do wprowadzenia zmian, które zmodernizują procesy zamówień publicznych i usprawnią regulacje, aby przyspieszyć budowę statków i jednocześnie obniżyć koszty, czyniąc stocznie w USA bardziej atrakcyjnymi. Usprawniając procesy regulacyjne, wzmacniając koordynację międzyagencyjną i zapewniając stabilne, długoterminowe finansowanie oraz popyt na statki, stocznie i marynarzy budowane w USA, kraj ma odbudować w odpowiednim tempie swój potencjał i zyskać zdolności siłę morską w tempie i na skalę niezbędną, aby sprostać teraźniejszym i przyszłym wyzwaniom. Należy tu wziąć pod uwagę nie tylko potrzeby branży cywilnej, ale i militarnej. Przypomnijmy, że niejako wisienką na torcie morskich ambicji Donalda Trumpa jest budowa czterech potężnych pancerników... typu Trump, które mają stanowić o potencjale US Navy jako najpotężniejsza, nawodna broń morska. Jednocześnie ich budowa wymaga zaangażowania znacznych zasobów finansowych i ludzkich, a także modernizację infrastrukturę stoczniowej z myślą o tym przedsięwzięciu.
W opisie dokumentu na stronie Białego Domu przypomniano, że
przez ostatnie dekady potencjał przemysłu stoczniowego w USA spadał,
szczególnie na tle dynamicznych rozwijających się rynków w Azji, głównie w
Chinach i Korei Południowej, które zdominowały rynek. Wskazano, że strategiczna
pozycja kraju i stan jego zakładów stoczniowych słabły z powodu braku
strategicznego ukierunkowania, uciążliwych procedur zamówień publicznych oraz
braku strategicznego wsparcia dla budowy statków komercyjnych w krajowych
stoczniach. Oprócz tego nastąpił również spadek federalnych inwestycji
finansowych w Morską Bazę Przemysłową (MIB), co w połączeniu z niedoborem
prywatnych inwestycji i obciążeniami regulacyjnymi miało wpłynąć na ilość
zleceń oraz tempo budowy statków i innej krytycznej infrastruktury,
jednocześnie podnosząc koszty i zniechęcając do eksploatacji statków pod
banderą USA.
Czytaj więcej: USA stawia na odbudowę przemysłu stoczniowego. Trump podpisuje przełomowe rozporządzenie oraz Donald Trump zapowiada „przywrócenie amerykańskiego przemysłu stoczniowego”
Jeszcze w latach 70-tych i 80-tych XX wieku amerykańskie stocznie budowały kontenerowce, masowce i tankowce nie tylko na rynek własny, ale i zagraniczny, niemniej to w ostatnich dekadach ubiegłego stulecia pojawiły się symptomy problemów, które dotykały też ogólnie różne gałęzie przemysłu w kraju, jak choćby motoryzacyjny. W jego przypadku zmiany, czyli rosnące koszty produkcji i jej przenoszenie za granicę, a także ekspansja firm zza granicy, szczególnie państw Azji, ma swoje podobieństwa do tego, w jakiej sytuacji znalazły się krajowe stocznie. Ratowały je jeszcze zamówienia publiczne, dla administracji morskiej, straży wybrzeża i marynarki wojennej.
Z dokumentem można się zapoznać na stronie Białego Domu.
Dokument powstał na podstawie rozporządzenia wykonawczego (E.O.)
14269 „Przywrócenie dominacji morskiej Ameryki”, podpisanego przez Donalda
Trumpa 9 kwietnia ub.r. Dokument, mający być przedmiotem analizy krajowego i
międzynarodowego rynku stoczniowego, określa ukierunkowane działania mające na
celu odnowę morskiego sektora morskiego. Został opracowany pod nadzorem
Sekretarza Stanu i Asystenta Prezydenta ds. Bezpieczeństwa Narodowego (APNSA)
oraz Dyrektora Biura Zarządzania i Budżetu (OMB), we współpracy z Sekretarzem
Wojny, Sekretarzem Handlu, Sekretarzem Pracy, Sekretarzem Transportu,
Sekretarzem Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Przedstawicielem Handlowym Stanów
Zjednoczonych (USTR). W zamierzeniu ma wytycza on kurs na „odzyskanie morskiej
potęgi Ameryki, zapewniając Narodowi możliwość obrony swoich interesów i
promowania handlu”.
Przygotowana analiza krajowej branży stoczniowej wskazuje, że co roku mniej niż 1% nowych statków komercyjnych jest budowany w USA. W kraju znajduje się ok. 66 zakładów, w tym osiem dużych zakładów, zdolnych do budowy większych statków i okrętów, 11 z infrastrukturą umożliwiającą prowadzenie budowy jednostek nawodnych, 22 stocznie remontowe posiadające suchy dok i 25 innych stoczni remontowych (prowadzących prace przy nabrzeżach). Ich ilość oraz stan na ten moment uniemożliwiają zwiększenie produkcji w myśl planu, co wymaga kompleksowego dofinansowania. Problemem jest spełnienie potrzeb branży transportowej, biorąc pod uwagę przepisów odnośnie zabezpieczenia i ochrony miejsc pracy oraz zastrzeżenia produkcji dla podmiotów działających na terenie kraju. Jest to jeden z zapisów ustawy Jonesa, która wskazuje, że statki używane w handlu krajowym będą budowane w stoczniach amerykańskich.
Opublikowany tekst ma 42 strony, podzielony na cztery
rozdziały, poświęcone odpowiednio zagadnieniom odbudowy zdolności i możliwości
amerykańskiego przemysłu stoczniowego, reformy edukacji i szkolenia siły
roboczej, ochrony bazy przemysłowej przemysłu morskiego, a także roli na rzecz
bezpieczeństwa kraju. Plan zakłada też działania deregulacyjne, w tym usuwanie
przestarzałych lub nadmiernych regulacji, usprawnienie procesów zgodności
(uściślanie przepisów i aktualizacja regulacji dt. bezzałogowych i
autonomicznych jednostek morskich) czy wzmocnienie wymagań preferencyjnych dla
statków zbudowanych w USA. Wiele kontrowersji wzbudzał ogłoszony w ub.r., a
opisany w dokumencie, podatek Land Port Maintenance Tax, który oznacza, że na towary
wwożone do USA przez przejścia lądowe (granicę z Kanadą i Meksykiem) zostaje
nałożona dodatkowa opłata od wynosząca 0,125 % wartości importowanych towarów.
W przypadku częstych i wartych miliony bądź miliardy transportów taki podatek
oznacza dodatkowy wydatek, który może wpłynąć na ceny produktów i usług. Podatek
ma by ekwiwalentem Harbor Maintenance Tax, czyli istniejącej opłaty pobieranej
od towarów przypływających drogą morską. Jednocześnie władze planują, w myśl wspomnianej
wcześniej deregulacji, wdrożenie potencjalnych propozycji ustawodawczych działania
legislacyjne na rzecz wzmocnienia przemysłu morskiego i ogólną poprawę
efektywności zamówień rządowych. Jednocześnie zapowiadają działania związane z
dochodzeniem dotyczącym praktyk Chin w sektorach morskich, co może wpłynąć na ruch
towarowy, kluczowy dla wielu gałęzi amerykańskiej gospodarki, a także
współpracę z wieloma podmiotami zagranicznymi. Przypomnijmy, że Polska Żegluga
Morska pozyskuje zamówione w chińskich stoczniach jeziorowce, tj. masowce zdolne
do wpływania na Wielkie Jeziora Amerykańskie. Co też istotne, transportują m.in.
stal z Chin, wykorzystywaną przez amerykański przemysł.
Plan zawarty w MAP ma być pierwszym od lat kompleksowym
dokumentem rządowym, który łączy w sobie aspekty gospodarcze, wojskowe,
infrastrukturalne i edukacyjne z myślą o rozwoju przemysłu morskiego, z podkreśleniem
stoczniowego. Oznacza to także inwestycje na poziomie nawet ponad 150 mld dolarów.
Zakłada także współpracę z państwami sojuszniczymi i partnerskimi, szczególnie
podkreśla się tu zaangażowanie Korei Południowej i Japonii, które posiadają
wysokorozwinięty przemysł stoczniowy i technologiczny np. Korea Południowa czy
Japonia mają wspierać inwestycje i transfer technologii do USA, aby zwiększyć
tamtejszą zdolność budowy statków. To może wzmocnić ich relacje handlowe i
przemysłowe, czego też dowodem jest inwestowanie przez południowokoreańskie
koncerny na amerykańskiej ziemi, w tym zakup i rozbudowa tamtejszych zakładów
produkcyjnych. Przypomnijmy, że jeszcze w 2024 roku południowokoreański koncern Hanwha zakupił stocznię Philly Shipyard, mieszczącą w Filadelfii w stanie Pensylwania. W związku z zapowiedzią narzucania marż na obsługę statków budowanych w Chinach prawdopodobnie władze USA oczekują, że międzynarodowe firmy będą zamawiać statki transportowe w USA, aby uniknąć dodatkowych kosztów w trakcie działania na amerykańskim rynku, nawet jeśli jednocześnie ma to związek z działalnością międzynarodową.
Jednocześnie wielu komentatorów wskazuje na szereg niejasności w dokumencie. Ogromne dofinansowanie przy i tak wielkich wydatkach administracji może okazać się problematyczne, biorąc pod uwagę brak szczegółowych ścieżek wdrożenia i konkretnych mechanizmów finansowania, co budzi pytania o skuteczność realizacji. Ponadto eksperci sygnalizują, że kryzys siły roboczej w amerykańskim stoczniowym sektorze to długa i trudna do rozwiązania kwestia, wymagająca ogromnych inwestycji w szkolenia i edukację. Sam plan zakłada to wzmocnić, ale realizacja może być kosztowna i czasochłonna. Administracja Donalda Trumpa jest nastawiona na efektowne i medialne działania tu teraz, a to już II kadencja prezydenta. Sam program szkoleń wymaga tu wdrożenia zmian w edukacji na poziomie szkolnym, tworzenie kadr zajmujących się edukacją, co oznacza lata, jeśli nie dekady mozolnej pracy, która owszem może zaowocować, ale powoli i to rozłożona w czasie. Wspomniane wcześniej też nowe opłaty i preferencje dla statków amerykańskich mogą zostać odebrane jako protekcjonizm. To może doprowadzić do kontrreakcji handlowych ze strony partnerów (np. Korei czy Japonii) i utrudnić eksport do USA.
Od 01.01.2019 roku sprzedaż nieruchomości przed upływem 5 lat bez podatku?
Uwaga! Od 1.08.2020 r. nowe zasady rejestracji jachtów!
Reguły INCOTERMS 2010 w praktyce
Morski list przewozowy – charakter prawny i funkcje w transporcie morskim
Wypełnianie Deklaracji Ładunku Niebezpiecznego krok po kroku
Od 09.07.2018 roku nowe terminy przedawnienia roszczeń majątkowych
Reguły Hasko-Visbijskie w nowoczesnym transporcie morskim
Rozliczenia marynarzy: „zasada 183 dni” w 2020 roku, a opodatkowanie marynarza w Polsce
Projekt ustawy z myślą o marynarzach. Umowy o pracę będą mogły być zawierane elektronicznie?
Geopolityka a sprawa polska. Piotr Zychowicz o globalnych wyzwaniach na KONGRES POLSKIE PORTY 2030+
„Wiódł ślepy kulawego” – rozmowa z radcą prawnym Mateuszem Romowiczem w sprawie podatkowych problemów polskich marynarzy
Czarter na czas – zawarcie umowy z zastrzeżeniem („subject to”)
Wyjątkowe badania w Porcie Rotterdam. Jak obsługiwać komercyjne statki z napędem jądrowym?
Fundacja Przyjazny Kraj: Polska na krawędzi strukturalnej nierównowagi fiskalnej [Raport 2026]