• <
PGZ_baner_2025

"Sto razy silniejsze". Trump zbuduje okręty... typu Trump. Nadchodzi era pancerników XXI wieku?

23.12.2025 09:48 Źródło: Pentagon, US Navy
Strona główna Marynarka Wojenna, Bezpieczeństwo Morskie, Ratownictwo "Sto razy silniejsze". Trump zbuduje okręty... typu Trump. Nadchodzi era pancerników XXI wieku?
Fot. US Navy

Prezydent Donald Trump i sekretarz Marynarki Wojennej John C. Phelan, wraz z Sekretarzem Wojny Pete'em Hegsethem, ogłosili 22 grudnia zamiar zbudowania pancerników na miarę XXI wieku. Mają to być „najskuteczniejsze i najpotężniejsze okręty, jakie kiedykolwiek zbudowano”. Rozmach i skala projektu wzbudziła lawinę komentarzy tak wśród specjalistów, jak i osób luźno zainteresowanych tematem. Nie brakuje tu krytycznych opinii i zarzutów o megalomanię, tym bardziej że nowe okręty są określane jako typ… Trump.

Zgodnie z informacją podaną przez Pentagon, nowe pancerniki staną się centralnym elementem inicjatywy „Złotej Floty Marynarki Wojennej” (Golden Fleet) i będą pierwszymi w swoim rodzaju, zapewniającymi dominującą siłę ognia i decydującą przewagę nad przeciwnikami dzięki integracji najnowocześniejszej broni uderzeniowej z rewolucyjnymi systemami na nadchodzące lata. Mają być następcami klasycznych jednostek, takich jak typ Iowa i zarazem kontynuacji tradycji najpotężniejszych, nawodnych okrętów w arsenale US Navy.

– Prezydent wyraził się jasno, musimy przywrócić naszą amerykańską potęgę przemysłową na morzu i wielokrotnie powtarzał mi, że jako Sekretarz Marynarki Wojennej moim zadaniem jest wyposażenie naszych marynarzy w najlepsze okręty w historii, aby mogli wygrywać bitwy na morzu. Teraz, gdy wybuchnie konflikt, zadacie nam dwa pytania: gdzie jest lotniskowiec i gdzie jest pancernik – stwierdził John C. Phelan.

– Kształtując przyszłość Floty, potrzebujemy większego okrętu nawodnego, a pancerniki typu Trump spełniają to wymaganie. Zapewnimy ciągłe doskonalenie, intelektualnie uczciwe oceny dotyczące wymogów skutecznego odstraszania i zwyciężania w latach 30. XXI wieku i później, a także zdyscyplinowane działania, które zaowocują flotą o niezrównanej sile rażenia, zdolności adaptacji i sile – powiedział adm. Daryl Caudle, szef operacji morskich.

Okręty mają być zaprojektowane tak, aby pokonać każdego przeciwnika, stanowiąc „podstawę potęgi morskiej”. Pierwszym pancernikiem „nowej generacji” ma być USS Defiant (BBG 1), który określono jako pierwszy typu… Trump, co od razu wzbudziło wiele krytycznych i ironicznych komentarzy. Władze jednak podkreślają, że stanie się dowodem „amerykańskiej dominacji morskiej”, z siłą ognia większą niż jakikolwiek inny okręt w dotychczasowej historii nie tylko US Navy, ale w ogóle wojskowości morskiej. Rozmiary okrętu to 256-268 metrów długości, 32-35 metrów szerokości, 7-9 metrów w zanurzeniu i ponad 35 000 ton wyporności. Prędkość maksymalna to 30-35 węzłów. Załoga ma liczyć 650-850 osób. W skład uzbrojenia, co budzi największe zainteresowanie, miałyby wejść wyrzutnie pocisków jądrowych (Surface Launch Cruise Missile-Nuclear), 128-komorowy system wyrzutni VLS Mk41, elektromagnetyczne działo szynowe (railgun), dwie armaty morskie 12,7 mm, a także dwa zestawy broni laserowej o mocy 300 lub 600 kW. Wskazuje się tez na zdolność do wystrzeliwania konwencjonalnych pocisków hipersonicznych (Conventional Prompt Strike). Co istotne, to uzbrojenie ofensywne, defensywne mają tworzyć dwie wyrzutnie RAM, cztery systemy obrony bezpośredniej (CIWS) 30 mm, cztery systemy laserowe ODIN oraz dwa systemy zwalczania bezzałogowców (Counter UxS Systems). Władze podkreślają, że do zadań pancernika będą należały m.in. projekcja siły, uderzenie ofensywne oraz zintegrowana obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa.


Zainteresowanie może budzić fakt powrotu do idei działa elektromagnetycznego, jako że armia amerykańska zrezygnowała z rozwoju tego projektu uznając za zbyt drogi i nieperspektywiczny, decydując się skupić wysiłki i koszty na pociskach hipersonicznych. Biorąc pod uwagę testy prowadzone obecnie przez Japończyków może się okazać, że Amerykanie albo powrócą do tego projektu, albo skorzystają z efektów badań, doświadczeń i wyników swoich partnerów. Więcej pisaliśmy o tym w tekście pt. Japońskie siły morskie wdrażają „railguna”. Kraj Kwitnącej Wiśni angażuje się w technologiczny wyścig zbrojeń.

Biorąc pod uwagę podane rozmiary i uzbrojenie, pancernik będzie trzy razy większy od niszczyciela typu Arleigh Burke, posiadając też znacznie większą siłę ognia. Pentagon wskazuje, że jednostka ma działać zarówno w tradycyjnej roli zintegrowanej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej z grupą uderzeniową lotniskowców lub dowodzić własną grupą działań nawodnych (Surface Action Group) w zakresie walki nawodnej (ASuW, Anti-Surface Warfare) i zwalczania okrętów podwodnych (ASW, Anti-Submarine Warfare), a także prowadzić strategiczny ogień hipersoniczny dalekiego zasięgu i nadzorować działania całej floty jako jednostka dowodzenia.

Pancernik zostanie zakupiony w oparciu o podejście zespołu projektowego kierowanego przez Marynarkę Wojenną i opartego na współpracy z przemysłem, co przyspieszy projektowanie i budowę, a także będzie wspierany przez ponad 1000 dostawców w niemal każdym stanie Ameryki. Marynarka Wojenna będzie budować i wykorzystywać DDG-51 jako „konia roboczego” swojej floty oraz rozwijać FF(X) jako wysoce wydajny okręt bojowy, dynamicznie powiększając flotę poprzez bardziej przemyślane połączenie wszystkich zdolności jako całego systemu, jednocześnie wpisując się w obchody 250-lecia istnienia US Navy, tworząc kamień milowy jej dziedzictwa i stanowiąc dowód zaangażowania w kształtowanie przyszłości potęgi morskiej.


Gdy Donald Trump ogłaszał powrót do koncepcji pancerników żartowano, że oznaczać to może reaktywację dwóch okrętów typu Iowa, będących obecnie jednostkami muzealnymi. Jak się teraz okazuje, oznaczać to ma jednostki „na miarę XXI wieku”, przy czym pojawia się pytanie, czy ta koncepcja w ogóle zostanie zrealizowana. Biorąc pod uwagę rozmiary platformy, porównując choćby z lotniskowcami, sama budowa z racji na skomplikowanie i wdrożenie wielu technologii i uzbrojenia znajdujących się w fazie projektowej może potrwać ponad dekadę. A nim wystartuje, będzie musiał powstać projekt, co też zajmie lata. Nawet jeśli zgodnie z planem budowa ruszy za 2,5 roku, tak jeśli powstanie pierwszy okręt, trudno powiedzieć, czy to nastąpi do końca przyszłej dekady. Biorąc też pod uwagę siłę ognię należy pamiętać, że w budowie są potężne okręty podwodne z napędem jądrowym typu Columbia, które będą zdolne do prowadzenia ataków balistycznych i już jeden będzie stanowił niezwykle potężną broń, a ma powstać ich przeszło tuzin. Do tego w planach są także niszczyciele o wyporności ponad 10 000 ton, oznaczone jako DD(X), które w przyszłości zaczną zastępować najstarsze jednostki typu Arleigh Burke. Pytaniem też jest, jaka stocznia podjęłaby się budowy pancernika, gdyż biorąc pod uwagę rozmiary okrętu oznaczać to może zaprzęgnięcie większości jej mocy przerobowych do stworzenia tej jednostki. Jako że Donald Trump jest w trakcie swojej drugiej kadencji, pojawia się pytanie, czy jego następca będzie kontynuował ten ambitny projekt, czy też nie wyląduje w koszu jako nie symbol amerykańskiej potęgi, ale raczej przerostu ambicji i megalomanii.

JOTUN_2026

Dziękujemy za wysłane grafiki.