Ośmiometrowa łódź typu RIB z szóstką ludzi na pokładzie nie powróciła w zeszłym tygodniu do portu z rejsu po Atlantyku. Poszukiwania trwały przez kilkadziesiąt godzin.
W niedzielę po południu służby w Republice Południowej Afryki zostały zaalarmowane, że do portu z rejsu po Oceanie Atlantyckim nie wróciła łódź typu RIB z sześcioma osobami na pokładzie. Łódź zdążyła jednak nadać informację o swojej pozycji zanim kontakt się urwał. Wskazywała ona, że jednostka może być około 100 km na południowy zachód od Cape Town.
Informacja została przekazana do pływających w pobliżu jednostek MT Hyundai Prince i FV Allison – polecono im skierować się w miejsce, z którego został nadany sygnał. Nie udało się jednak odnaleźć łodzi. Poszukiwania trzeba było wkrótce zawiesić ze względu na zachód słońca.
Z rana akcja poszukiwawcza została wznowiona. Włączyły się w nią inne jednostki – statki Ruth First i Ellen Khuzwayo należące do administracji państwowej. Akcję koordynowano z pokładu Ruth First. Przeszukano łącznie 6 297 kilometrów kwadratowych. Łódź udało się finalnie odnaleźć. Okazało się, że jej sześciu pasażerom nic się nie stało, ale nie byli w stanie wrócić do portu, bo... skończyło im się paliwo. Nie wiadomo jak doszło do fatalnej pomyłki skutkującej brakiem paliwa na środku oceanu, ale pasażerowie łodzi zapamiętają swój rejs na długo.
fot. Depositphotos
Rozpoczyna się Forum Bezpieczeństwa Morskiego Państwa 2026
Rosyjskie bombowce nad Morzem Barentsa. Interweniowali Norwegowie
Szwedzka delegacja przylatuje do Polski rozmawiać m.in. o okrętach podwodnych
USA znów uderzyły w łódź domniemanych przemytników na Karaibach - dwie ofiary
Jak chronić porty i infrastrukturę energetyczną na morzu? [KONGRES POLSKIE PORTY 2030+]
PGZ Stocznia Wojenna zajmie się serwisem fregaty