• <

Największa katastrofa w historii polskiej floty handlowej

JK

14.01.2016 08:24 Źródło: własne
Strona główna Marynarka Wojenna, Służby Morskie, Ratownictwo Morskie Największa katastrofa w historii polskiej floty handlowej
Największa katastrofa w historii polskiej floty handlowej - GospodarkaMorska.pl

14 stycznia 1993 roku wczesnym rankiem na Morzu Bałtyckim u wybrzeży niemieckiej wyspy Rugia zatonął prom Jan Heweliusz. Zginęło 55 osób – 20 marynarzy i 35 pasażerów,  uratowano 9 osób. Liczba nieodnalezionych ciał według różnych źródeł waha się od 6 do 10.  Obchodzimy dziś 23. rocznicę katastrofy Jana Heweliusza. W Świnoujściu  odbędą się uroczystości  pod tablicą upamiętniającą zatonięcie promu. Kwiaty będą też złożone na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie przy pomniku, który jest poświęcony tej tragedii.

Zatonął w ciągu niecałej godziny

Prom MF Jan Heweliusz zatonął w czasie rejsu ze Świnoujścia do Ystad podczas bardzo silnego sztormu – o sile 12 stopni w skali Beauforta. Przechył rozpoczął się około godz. 4:10, a o 4:36 wzrósł do 35 stopni. Po tym, jak mocowania się pozrywały i ciężarówki zaczęły się przemieszczać po pokładach i rozsypywać ładunki, nie było już ratunku. O godzinie 5:12 prom przewrócił się.

W katastrofie zginęło 55 osób – 20 marynarzy i 35 pasażerów, zdołano uratować jedynie 9 marynarzy. Liczba nieodnalezionych ciał według różnych źródeł waha się od 6 do 10. Na liście zaginionych figuruje stewardesa Teresa Sienkiewicz oraz IV mechanik Paweł Sobociński, zaś pośród kierowców ciężarówek obywatele Polski (Władysław Półtorak, Małgorzata Gajowska), Szwecji (Conny Irskog, Bo Karlsson, Lars Borje Lenartsson) oraz Węgier (Lajos Balzas, Istvan Small, Michaly Warga). Większość spośród 35 pasażerów na pokładzie stanowili kierowcy TIRów z Polski, Szwecji, Węgier, Jugosławii, Austrii, Czech i Norwegii. Oprócz nich na pokładzie znajdowały się dwie pracownice Euroafriki, armatora promu: Agnieszka Goldman i Barbara Zaborska, które płynęły do Szwecji na służbowe rozmowy (Heweliusz należał do PLO, a eksploatowany był przez jej spółkę-córkę – Euroafrica).

Przeżyli katastrofę, zginęli w wodzie

Mimo że większość osób znajdujących się na pokładzie przeżyła katastrofę, część z nich zginęła z zimna, potęgowanego przez silny wiatr i wysokie fale zalewające wnętrza tratw (woda miała temperaturę 2 stopni Celsjusza). Do tego większość pasażerów ubrana była w piżamy. Członkowie załogi posiadali specjalne ocieplane skafandry ratunkowe, ale nie wszyscy zdołali je zabrać z kajut.

Niektóe osoby zginęły w wyniku błędów służb ratowniczych. Ratownicy z niemieckiego statku Arcona nie schodzili do rozbitków, ale jedynie spuścili im siatkę, po której mieli się wspiąć na pokład. Spuszczona ze śmigłowca lina z pasem zaczepiła o jedną z tratw i wywróciła ją do góry dnem. Steward Janusz Szydłowski, stewardesa Teresa Sienkiewicz i oficer pożarowy Janusz Subicki, ubrani w kombinezony uniemożliwiające zanurzenie się, nie zdołali wypłynąć spod tratwy i zginęli.

Wrak osiadł na głębokości 27 m, 10 m poniżej minimalnego poziomu lustra wody. Jest często odwiedzany przez nurków. Pod wpływem ciężaru TIRów urwała się nadbudówka.

Pechowa jednostka

Prom miał przed zatonięciem 28 wypadków: przechylał się na pełnym morzu, dwukrotnie przewracał się w porcie, zderzał z kutrami rybackimi, miał awarię silnika, a we wrześniu 1986 roku wybuchł na nim pożar. Prom płynął wówczas ze Świnoujścia do Ystad z 33 marynarzami, 6 pasażerami, 26 wagonami kolejowymi i 6 TIRami. W czasie rejsu w agregacie jednej z naczep-chłodni ciężarówek zaparkowanych na wyższym pokładzie samochodowym (prom miał dwa pokłady – wyższy – samochodowy i niższy – kolejowy) doszło do zwarcia i wybuchł pożar. Ciężarówka spłonęła, ogień przeniósł się na nadbudówki. Armator Polskie Linie Oceaniczne wykonał nielegalny w prawie morskim remont i zalał spalony pokład betonem (potem stwierdzono że nielegalna wylewka betonu przeciążyła go o 115 ton i powiększyła problemy ze statecznością, które miał już od pierwszego rejsu ze względu na wadliwie zbudowaną nadbudówkę oraz wadliwy system balastowy).

Jan Heweliusz został zbudowany w 1977 w stoczni Trosvik (Brevik, Norwegia) dla Polskich Linii Oceanicznych; nosił imię gdańskiego astronoma Jana Heweliusza. Wraz z bliźniaczą jednostką MF Mikołaj Kopernik pracował na linii Świnoujście – Ystad przewożąc samochody ciężarowe i towarowe wagony kolejowe.

Heweliusz w liczbach

długość ładowna: 4 tory razem 400 metrów oraz 790 m pasów kołowych
ładowność: 36 wagonów towarowych, 18 ciężarówek i 30 przyczep
prędkość:  14 węzłów

Surowce

 Ropa brent 64,38 $ baryłka  0,00% 21:58
 Cyna 38725,00 $ tona -0,80% 27 paź
 Cynk 3385,00 $ tona -2,03% 27 paź
 Aluminium 2703,00 $ tona -4,49% 27 paź
 Pallad 2680,00 $ uncja  0,00% 21:57
 Platyna 1191,10 $ uncja  0,00% 21:59
 Srebro 25,11 $ uncja  0,00% 21:59
 Złoto 1731,30 $ uncja  0,00% 21:59

Dziękujemy za wysłane grafiki.