• <
PGZ_baner_2025

Kolejny okręt transportowo-minowy do remontu. Czy marynarka wojenna pozyska nowe?

15.05.2026 12:26 Źródło: Komenda Portu Wojennego Świnoujście
Strona główna Marynarka Wojenna, Bezpieczeństwo Morskie, Ratownictwo Kolejny okręt transportowo-minowy do remontu. Czy marynarka wojenna pozyska nowe?
Fot. Służby Prasowe 8. FOW

Komenda Portu Wojennego Świnoujścia poinformowała 13 maja, że poszukuje wykonawcy, który zrealizuje naprawę bieżącą i dokową jednego z okrętów transportowo-minowych typu Lublin, ORP Toruń. To kolejny okręt tej serii, który ma trafić do stoczni. Jednocześnie powraca pytanie o następców tych jednostek, w związku z ogłoszonymi przez Marynarkę Wojenną zapowiedziami zakupów nowych okrętów.

Jak informuje komenda, celem remontu jest serwis okrętu, co wiąże się z przywróceniem mu zdolności do wykonywania zadań zgodnie z przeznaczeniem. W wyborze propozycji, obok ceny, kryterium jest czas gwarancji na wykonane prace. Należy zaznaczyć, że jest to jednostka będąca w służbie od 1991 roku, a należy do rodzaju tych, które są dość eksploatowane, w związku z obowiązkami, jak choćby transport techniki wojskowej podczas operacji czy ćwiczeń. Wnioski o dopuszczenie do udziały w postępowaniu zainteresowane podmioty mogą składać do 16 czerwca, przy czym szczegóły techniczne zostaną tym, które zostaną zakwalifikowane do składania ofert.

Czas gwarancji na wykonanie prac ma istotne znaczenie z racji ciągłości wykonywania zadań przez okręt, a prace związane z naprawą bieżącą i dokową mają potrwać nie więcej niż 200 dni. Aktualnie podobny serwis przechodzi bliźniaczy ORP Poznań, a naprawy realizuje PGZ Stocznia Wojenna. Temu poświęciliśmy materiał dotyczący wprowadzenia jednostki do doku, co miało miejsce w lutym tego roku. Więcej w: ORP Poznań w PGZ Stoczni Wojennej. Prace dokowe w zimowej aurze. Koszt prac wynosi 11,5 mln zł.

Wspomniane jednostki to okręty transportowo-minowe typu Lublin. Mają 95,8 metra długości, 10,8 metra szerokości i 2,3 metra w zanurzeniu. Pełna wyporność to 1675 ton. Osiągają prędkość do 16,8 mil morskich, a zasięg działania to 850 mil morskich. Załoga liczy 37 osób. W skład napędu wchodzą trzy silniki spalinowe Cegielski-Sulzer 6ATL25D o mocy 1320 kW każdy, napędzające 3 śruby. Posiadają uzbrojenie w postaci czterech morskich zestawów rakietowo-artyleryjskie ZU-23-2MR Wróbel II składających się z podwójnej armaty 23 mm i podwójnej wyrzutni rakiet przeciwlotniczych Strzała 2M,oraz dziewięciu wyrzutni ładunków wydłużonych ŁWD-100/5000.

ORP Toruń, fot. Służby Prasowe 8. FOW

Z racji na swoje rozmiary każdy z okrętów może transportować 8-9 czołgów podstawowych lub 17 samochodów, albo ich ekwiwalent w postaci sprzętu wojskowego, zdolnego do pływania lub nie. Do tego dochodzi możliwość zaokrętowania 135 żołnierzy desantu morskiego z pełnym wyposażeniem. Do tego dochodzi możliwość załadunku i zrzucenia min morskich w ramach operacji minowania akwenu.

W służbie jest pięć okrętów tej serii, a ORP Toruń był czwartym z nich. Wchodzi w skład 2. Dywizjonu Okrętów Transportowo-Minowych 8. Flotylli Obrony Wybrzeża. Regularnie bierze udział w działaniach, tak operacjach jak i ćwiczeniach, wraz z lądowymi komponentami Wojska Polskiego, w związku z transportem żołnierzy i techniki wojskowej (pojazdów i uzbrojenia), z myślą o wyładowaniu na brzeg przygotowany (posiadający infrastrukturę portową) i nieprzygotowany (np. plażę).

Z racji na to, że jednostki te mają ponad 30 lat, pojawia się pytanie o przyszłość morskich sił transportowych. Niektóre kraje Europy posiadające floty wojenne właściwie nie posiadają podobnych, a niekiedy podobne okręty uważa się trochę za relikt poprzedniej epoki, nieskuteczny w obliczu wyzwań, takich jak zagrożenie ze strony latających bezzałogowców. Warto tu nadmienić, że podczas agresji Rosji na Ukrainę są wykorzystywane przez rosyjską Flotę Czarnomorską okręty proj. 755, notabene zbudowanymi w latach 70-tych, 80-tych i 90-tych dla ZSRR przez ówczesną Stocznię Północną w Gdańsku. Choć większe i silniej uzbrojone, były regularnie celami ataków ukraińskich rakiet i bezzałogowców, przy czym wiele z nich zakończyło się sukcesami, niszcząc bądź uszkadzając wrogie jednostki.

Okręty desantowe są jednak w użyciu, a przypomnijmy, że nowoczesne transportowce zamówiły choćby Australia i USA. Mowa tu o opartych na platformie projekt Landing Ship Transport 100 (LST) od Damen. Co warto nadmienić, rozmiarowo są nieco większe od polskich okrętów transportowych (100 metrów długości, 16 metrów szerokości i 3900 ton wyporności). Pełnią funkcje nie tylko związane z desantem, ale też ogólnie transportem wyposażenia, tak uzbrojenia jak i zapasów.

Na początku maja tego roku, podczas konferencji Defence24 Days, Inspektorat Marynarki Wojennej wskazał, że do 2039 roku morski rodzaj sił zbrojnych ma pozyskać do pięciu jednostek, które zastąpią okręty typu Lublin. To wyjaśnia, czy w ogóle morskie zdolności transportowe zostaną utrzymane, niemniej pojawia się pytanie, kiedy miałyby zostać zamówione nowe jednostki. Pytaniem też jest, jak miałyby one wyglądać. Wspomniane wcześniej platformy LST wydają się tu właściwym kierunkiem, zapewniając pewien aspekt wielozadaniowości, jednocześnie utrzymując dotychczasowe przeznaczenie, a zarazem wpisując się w rozmiary okrętów używanych przez polską flotę wojenną. Co jednak należy zauważyć, może pojawić się też inna koncepcja, jak choćby zakup okrętów desantowych-doków, podobnych rozmiarowo lub większych, posiadających nierzadko też większe zdolności obronne i związane z zadaniami, umieszczając na nich sztab czy też wykorzystując do akcji humanitarnych. Mogą tez przenosić, o ile mają do tego dostosowany pokład, pojazdy latające, tak śmigłowce jak i drony.

Na ten moment marynarka wojenna nie podaje szczegółów, co chce zamówić, dokładnie do jakich zadań i przede wszystkim kiedy, nawet biorąc pod uwagę graniczną datę 2039 roku, gdy wspomniane okręty miałyby znajdować się w służbie. Pytaniem też jest, gdzie zostałyby zbudowane i jaki byłby udział polskich podmiotów w tym przedsięwzięciu.

JOTUN_2026

Dziękujemy za wysłane grafiki.