Ukraińskie Siły Systemów Bezzałogowych (SBS) zaatakowały pięć statków znajdujących się w portach okupowanych przez Rosję miast Mariupol i Berdiansk oraz na wodach przybrzeżnych Morza Azowskiego. Do ataków doszło w nocy z 4 na 5 czerwca.
O przeprowadzonej akcji poinformował dowódca sił SBS, Robert „Madiar” Browdi. Na portalu Telegram przekazał, że wspomniane statki miały miały zamalowane nazwy i wyłączone radary, co potencjalnie mogłoby je klasyfikować jako należące do "floty cieni", bądź są wykorzystywane na potrzeby transportowe rosyjskiej armii. „Zamalowane przez czarnomorskich szabrowników nazwy masowców i tankowców oraz wyłączone radary, mające umożliwić cichą kradzież ukraińskiego zboża, transport ładunków wojskowych i paliwa, nie gwarantują już ani długiej żywotności dużych, mało ruchliwych celów zaliczanych do wojskowych, ani regularności przewozów”, przekazał oficer w komunikacie.
🇦🇿🇺🇦 The commander of Ukraine's Unmanned Systems Forces (USF), Robert Brovdy, known by the call sign "Madyar," has confirmed that Ukrainian drones carried out strikes against vessels operating in the Sea of Azov, following reports that five Azerbaijani nationals were killed in an… pic.twitter.com/4yZDkbRiuU
— Caliber English (@CaliberEnglish) June 5, 2026
Jak wynika z kolei z informacji podanych przez zagraniczne media, zaatakowane statki posiadały załogi złożone z obywateli Azerbejdżanu. Z danych podanych przez MSZ tego kraju zginęło pięciu, a trzech innych zostało rannych. Co jednak istotne, statki nie należą do tego państwa, nie pływały też pod jego banderą, stąd jak dotąd nie było mowy o protestach ze strony Baku.
To kolejny atak na jednostki nawodne powiązane z Rosją. W ostatnich tygodniach ukraińska armia regularnie dokonuje ataków, z użyciem rakiet i bezzałogowców, na rosyjskie okręty i statki znajdujące się na wodach i w portach Morza Czarnego, Morza Azowskiego, a nawet dużo dalszego, Morza Kaspijskiego. W mediach pojawiły się zdjęcia trafionej przez pociski, znajdującej się w suchym doku korwety Bojkij, wchodzącej w skład Floty Czarnomorskiej. Atak na tej okręt można tu rzeczywiście określić jako sukces, gdyż to jednostka proj. 20380, mająca 104,5 metra długości i do 2100 ton wyporności, w służbie od 2013 roku. Jest to więc stosunkowo nowy okręt, posiadający znaczny potencjał ofensywny i obronny. Co jednak należy zauważyć, atak się powiódł tylko dlatego, że jednostka była w doku podczas serwisu, a więc nie była w stanie się bronić. Przypomina to, że ukraińskie sukcesy w przypadku uderzeń na okręty najczęściej mają szanse powodzenia, gdy nie chodzi o jednostkę znajdującą się na pełnym morzu. W dodatku zwykle "łupem" padają jednostki pomocnicze bądź małe patrolowce, pozbawione skutecznej obrony przeciwrakietowej.
Premier Kanady rozmawiał z prezydentem USA. Tematy to NATO i obrona Arktyki
Dramat na pokładzie Steny. Na ratunek wezwano śmigłowiec Marynarki Wojennej
Nowy etap służby Kormoranów. ORP Mewa dołączy do Stałego Zespołu Okrętów Przeciwminowych NATO
Zatopione fregaty. Rząd Niemiec chce zrezygnować z największego projektu w historii swojej marynarki wojennej?
Rozpoczyna się Forum Bezpieczeństwa Morskiego Państwa 2026
Rosyjskie bombowce nad Morzem Barentsa. Interweniowali Norwegowie
Szwedzka delegacja przylatuje do Polski rozmawiać m.in. o okrętach podwodnych
USA znów uderzyły w łódź domniemanych przemytników na Karaibach - dwie ofiary