Ministerstwo Obrony Japonii poinformowało, że szef resortu spotkał się ze swoim odpowiednikiem z Indonezji. Spotkanie dotyczyło współpracy obu państw w zakresie zakupów sprzętowych oraz rozwoju technologii obronnych. Do największych i zarazem najbardziej zaskakujących przedsięwzięć realizowanych na rzecz indonezyjskich sił zbrojnych ma tu być transfer do nich japońskich niszczycieli eskortowych typu Asagiri.
Spotkanie miało miejsce 5 czerwca, a wrzucony na jego temat wpis w mediach społecznościowych wywołał lawinę komentarzy w indonezyjskich i japońskich mediach. W pierwszym przypadku pojawiają się sarkastyczne opinie, że rząd w Dżakarcie potwierdza, kolejny już raz, że „kupuje jak leci”, sprzęt dla sił zbrojnych na całym świecie. Przypomniano tu choćby umowę z Włochami na przejęcie wycofanego w 2024 roku ze służby lotniskowca ITS Giuseppe Garibaldi. O tym jak i innych zakupach dla Indonezji, motywowanych chęcią zwiększenia prestiżu oraz potencjału obronnego kraju, w tym w obliczu zagrożenia ze strony Chin, pisaliśmy w tekście pt. Indonezja zwiększa zakupy okrętów. Lotniskowiec z Włoch, fregaty i okręty podwodne z Japonii.
Japońscy komentatorzy z kolei wskazują na obawy związane z możliwością przenoszenia produkcji rodzimych technologii wojskowych do Indonezji, a także jednoczesnego ściągania indonezyjskich pracowników do Japonii. Zarzucają tu działania władz sprzeczne z interesem gospodarczym oraz społecznym, jednocześnie wpisując się w obawy związane z napływem imigrantów do Kraju Kwitnącej Wiśni, co wynika z braku rąk do pracy i trudnej od lat sytuacji demograficznej kraju. Choć na ten moment nie jest powiedziane, kiedy miałoby zostać dokonane przekazanie okrętów, tak także są zarzuty o osłabianie potencjału Japońskich Morskich Sił Samoobrony (JMSDF). Co należy jednak zauważyć, wspomniane okręty były wprowadzone do służby na przełomie lat 80-tych i 90-tych ubiegłego stulecia, więc były już i tak na drodze do wycofania. Co istotne, władze Indonezji są zainteresowane zakupem, wzorem Australii, fregat typu Mogami, więc pozyskanie jednostek typu Asagiri można tu traktować jako rozwiązanie pomostowe.
6月5日、小泉防衛大臣は、インドネシアのシャフリィ国防大臣と会談し、「あさぎり」型護衛艦等の移転を含む防衛装備・技術協力について議論を開始することで一致しました。
— 防衛省・自衛隊 (@ModJapan_jp) June 5, 2026
🇯🇵🇮🇩は、防衛協力・交流を一層強化していきます💪 pic.twitter.com/tqAhJqDkxB
Japońskie niszczyciele eskortowe typu Asagiri zostały zaprojektowane jako wielozadaniowe jednostki przeznaczone przede wszystkim do zwalczania okrętów podwodnych oraz osłony zespołów floty. Okręty te mają 137 metrów długości i 14,6 metra szerokości. Pełna wyporność to 4 900 ton. Załoga liczy 220 osób. Osiągają prędkość do 30 węzłów. Napęd stanowią cztery turbiny gazowe KHI-Rolls-Royce SM1A o łącznej mocy 54 000 KM, przekazujące moc na dwa wały napędowe. Przy prędkośc do 20 węzłów zasięg działania to 6 000 mil morskich.
Wyposażenie obejmuje m.in. system kierowania walką OYQ-6/7 z łączem wymiany danych Link-11, radar dozoru powietrznego OPS-14/24, radar obserwacji nawodnej OPS-28, sonar kadłubowy OQS-4A oraz holowany system sonarowy OQR-1 TASS, znacząco zwiększający możliwości wykrywania okrętów podwodnych. Ochronę elektroniczną zapewniają system rozpoznania emisji radarowych NOLR-8, zakłócacz OLT-3, wyrzutnie celów pozornych Mark 36 SRBOC oraz holowane wabiki przeciwtorpedowe AN/SLQ-25.
Na uzbrojenie składają się armata morska OTO Melara kalibru 76 mm, dwa zestawy obrony bezpośredniej Phalanx CIWS kalibru 20 mm, osiem przeciwokrętowych pocisków rakietowych Harpoon oraz system obrony przeciwlotniczej Sea Sparrow. Zdolności zwalczania okrętów podwodnych zapewniają wyrzutnia rakietotorped ASROC oraz dwie potrójne wyrzutnie lekkich torped kalibru 324 mm. Okręt posiada lądowisko i hangar mieszczący śmigłowiec zwalczania okrętów podwodnych SH-60J/K.
Nie wiadomo, czy Japonia zechce przekazać wszystkie niszczyciele Indonezji, czy tylko ich część. Do służby w latach 1988-1991 wprowadzono ich osiem, gdzie prototypowy JS Asagiri (DD-151), będący w niej od 1988 roku, jest obecnie najstarszym okrętem w składzie JMSDF, co wyróżnia japońską flotę na tle wielu innych. Obok pozyskiwania nowych fregat typu Mogami nastąpił wzrost budżetu obronnego kraju, stąd też cały czas trwa modernizacja potencjału całej marynarki wojennej, aby lepiej radziła sobie z zagrożeniami współczesności, w tym presji ze strony Chin, Korei Północnej i Rosji. Pojawia się tu pytanie, czy zakup i modernizacja niszczycieli typu Asagiri przez Indonezję jest sensowna, jeśli kraj rzeczywiście kupi fregaty typu Mogami. Jako że powstają one w czasie 3-4 lat, co jest rekordowe w branży okrętowej, pytaniem jest więc kolejka zamówień i kiedy Indonezja pozyskałaby pierwszą jednostkę, biorąc hipotetycznie pod uwagę że umowa zostałaby zawarta nawet w tym roku. Dodatkowo możliwe też jest, że wzorem Australii, mowa tu będzie o transferze technologii z myślą o budowie okrętów w indonezyjskiej stoczni i ewentualnej budowie kilku pierwszych jednostek w Japonii, chyba że zamiast tego Tokio dostarczy wspomniane niszczyciele i jednocześnie zapewni transfer technologii z myślą o fregatach, które od początku będą powstawać w kraju zamawiającego.
W razie zawarcia umowy byłby to kolejny sukces japońskiej branży zbrojeniowej i okrętowej, która szeroko otworzyła się na sprzedaż technologii, uzbrojenia i oczywiście samych okrętów. Nawet pomimo mocnej konkurencji ze strony innych krajów, w tym Korei Południowej oraz państw europejskich, wielu komentatorów wskazuje na wielki potencjał przemysłu z Japonii. Pytanie, czy nagły skok zamówień nie odbije się czkawką, biorąc pod uwagę, że krajowa branża ma przed sobą liczne zamówienia także na potrzeby rodzimych sił zbrojnych.
Dramat na pokładzie Steny. Na ratunek wezwano śmigłowiec Marynarki Wojennej
Szef MON z wizytą w 8. Flotylli Obrony Wybrzeża. Kadm. Piotr Sikora z nominacją na zastępcę DORSZ
Gdańsk stawia na bezpieczeństwo przed sezonem. Straż Miejska otrzymała nową łódź patrolową
Okręty NATO na Azorach. Postój podczas wykonywania zadań
Zmiany kadrowe w Wojsku Polskim. Wiceadm. Jaworski zastępcą Dowódcy Generalnego RSZ
Włochy: Rekin zaatakował turystę niedaleko plaży na Sardynii
Od sierpnia polscy marynarze z sił podwodnych będą się szkolić w Szwecji. Cel - przygotowania na "Orkę"