Tankowiec do przewozu ropy naftowej Meru pływający pod banderą Sierra Leone to kolejny przypadek jednostki omijającej sankcje nałożone na handel rosyjską ropą. Jak dokładnie się to odbywa pokazują jego ostatnie posunięcia.
Ostatnie poczynania tankowca z rosyjską ropą obserwowali śledczy agencji informacyjnej Bloomberg. 25-letni Meru wypłynął z Murmańska na Morzu Arktycznym 20 stycznia, już po nałożeniu kolejnego pakietu amerykańskich sankcji na rosyjskie surowce. Według pozyskanych przez Bloomberg informacji statek kierował się do indyjskiego Vadinaru. Port ten jednak przestał przyjmować rosyjskie tankowce objęte sankcjami – wcześniej nie został tam wpuszczony statek Cordelia Moon płynący z Noworosyjska.
Prawdopodobnie dla zmylenia śledzących Meru miał w systemie Automatycznej Identyfikacji Statków (AIS) ustawiony kierunek „Suez”. Kiedy jednak dotarł na południe Morza Czerwonego destynacja została zmieniona na Zatokę Perską. Wtedy jednak tankowiec zniknął z systemów AIS. Trasa jednostki pokazuje, że dopłynął on do Cieśniny Ormuz, która jest wykorzystywana przez flotę cieni jako akwen do przeładunku ropy ze statku na statek. Następnego dnia Meru wypłynął z Cieśniny, nadając jednocześnie sygnał, że płynie bez ładunku. Nie wiadomo jaka jednostka lub jednostki przejęły ładunek.
Po rozładunku Meru skierował się do Duqm w Omanie. Firma Tankertrackers.com, przy wykorzystaniu zdjęć satelitarnych oraz materiałów wykonanych z brzegu potwierdziła, że statek dam dopłynął i że nie miał ładunku. Obecnie AIS wskazuje, że kolejnym celem Meru jest Chur Fakkan w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Kongres Polskie Porty 2030+. Relacja LIVE dzień 2.
IMO ewakuuje marynarzy, którzy utknęli w cieśninie Ormuz
Prezesi portów: inwestycje pod kątem militarnym szansą na dodatkowy budżet
Eksperci: skutki gospodarcze brexitu były negatywne, ale bez załamania
10 lat od pierwszej komercyjnej dostawy do Terminala LNG w Świnoujściu
Ocean Network Express uruchamia połączenie kontenerowe z zawinięciami do Gdańska i Gdyni