Stocznie zaczęły obniżać ceny za budowę masowców. To odpowiedź na głęboki kryzys jaki dotknął rynek tych jednostek. Wpływ na taką decyzję miały też banki, które zaczęły coraz częściej odmawiać finansowania konstrukcji tego typu statków.
- Ciągły spadek zamówień na masowce doczekał się w końcu reakcji ze strony przemysłu stoczniowego. Może jednak stało się to zbyt późno. Obecnie armatorom bardziej opłaca się kupować i modernizować stare jednostki, gdyż ich cena również drastycznie się obniżyła – czytamy w raporcie shipbrokera Allied Shipbroking (AS).
W ostatnim czasie zabrakło wielkich zamówień na masowce i tankowce, a armatorzy skupili się na budowaniu jednostek specjalistycznych.
- Patrząc na zamówienia można pomyśleć, że nastały lepsze czasy. Należy jednak zwrócić uwagę, że armatorzy kontraktują głównie małe jednostki. Stoczniowcy nie mają wielu powodów do radości. Przewidujemy, że niedługa cena masowców typu capesize może spaść poniżej 50 mln dolarów – twierdzą eksperci z AS.
Szwedzi czekają na polskie promy. W porcie Ystad rosną obawy o finanse i przyszłość wspólnego projektu
Gdańska Giełda Zboża ponownie połączyła najważniejszych przedstawicieli branży
FRS Windcat odebrał nowy statek z kadłubem z Polski
Rośnie potencjał podażowy LNG. Inwestycje na rynku amerykańskim ustabilizują rynek [ANALIZA]
Na masowcach marynarze pracują bezpieczniej. Statki jednak wciąż toną i są przedmiotem zbrojnych ataków
TT-Line zamówiło kolejny prom nowej generacji
Oświadczenie prezesa PŻB S.A. w sprawie przedstawionych mu zarzutów