14 października duński przewoźnik Maersk poinformował o zmianach w jednej ze swoich usług w Azji, TP7. Zapowiedział „tymczasowe zmiany”, które wzbudziły mieszane relacje, gdyż statki nie będą rozładowywałt towarów w chińskim porcie Nigbo, przenosząc je do południowokoreańskie Busan. Choć może to być zmiana wynikająca ze strategii firmy, pojawiają się głosy, że ma to polityczny kontekst, biorąc pod uwagę, że dotyczy to towarów eksportowanych do USA.
Jak informuje w swojej informacji prasowej Maersk, Potomac Express (IMO: 9349526), pływający pod amerykańską banderą kontenerowiec niemieckiego Hapag-Lloyd, z którym duński przewoźnik współpracuje, nie będzie już zawijał do chińskiego Ningbo. Ładunki przeznaczone do tego portu lub stanowiące tam „przystanek” będą odtąd rozładowywane w południowokoreańskim Busan i dostarczane do miejsc przeznaczenia za pośrednictwem istniejącej sieci Maersk. Towary eksportowe z Ningbo do USA będą ładowane na kontenerowiec Maersk Luz (IMO: 9526904) i podłączane do sieci załadunkowej dla Potomac Express w południowokoreańskim Gwangyang.
Do Ningbo nie zawinie też statek Maersk Kinloss (IMO: 9333022), pływający pod amerykańską banderą. Ładunki importowe przeznaczone do lub przez Ningbo będą także rozładowywane w porcie południowokoreańskim i będą nadal docierać do Ningbo i miejsca przeznaczenia za pośrednictwem istniejącej sieci. Eksport z Ningbo lub przez Ningbo do USA zostanie załadowany w formie wahadłowej, a przeładunek nastąpi w Korei Południowej.
Sytuacja może zdawać się komplikująca usługę TP7, a Maersk nie tłumaczy dokładnych przyczyn zmian, podkreślając, jednak, że odbywa się to w ramach wsparcia klientów celem „efektywnego i skutecznego zarządzania łańcuchem dostaw przez cały czas”. Należy zauważyć, że sprawa wizyt w chińskim porcie dotyczy statków pływających pod amerykańską banderą, co może sugerować próbę dostosowania się do sytuacji wynikającej z napięć na linii Chiny-USA, w tym co rusz zapowiadanych czy ogłaszanych przez obie strony sankcji. Wskazuje się tu niedawno ogłoszoną, „specjalną opłatę portową” dla statków pływających pod banderą USA, które miałyby być obsługiwane w chińskich portach. W ubiegłym tygodniu chińskie władze zapowiedziały, że będą pobierać opłatę w wysokości 400 juanów (56 dolarów) za tonę netto dla statków amerykańskich, co zasadniczo odpowiada opłacie 50 dolarów za tonę netto, którą Stany Zjednoczone nakładają na statki chińskie. Ponadto Pekin odpowiedział również planami stopniowego podwyższania opłat do 17 kwietnia 2028 roku z tą samą datą wejścia w życie.
Mimo że Maersk nie przyznaje, że zmiany w rotacji usługi TP7 to efekt chęci uniknięcia dodatkowych kosztów, zaznacza że dąży do transparentności w relacjach z klientami i informowaniem o dalszych zmianach, tak tymczasowych jak i długoterminowych. Wskazuje przy tym, ze będzie tak samo działać w sytuacji zmian w sieciach regionalnych i globalnych, pracując nad bardziej długoterminowymi rozwiązaniami. To może wskazywać, że z racji na wojnę handlową Chin z USA Maersk może wprowadzić kolejne zmiany, związane z obsługą tak chińskich, jak i amerykańskich portów przez kontenerowce Maersk oraz innych przewoźników. Przypomnijmy, że biorąc pod uwagę zapowiedzi Donalda Trumpa względem nakładania dodatkowych opłat na statki budowane w Chinach, zmiany mogą być jeszcze poważniejsze.
00:04:03
Rekordowy tunel dnie Bałtyku połączy Niemcy i Danię w 2029 roku (wideo)
Kongres Polskie Porty 2030+. Relacja LIVE dzień 2.
IMO ewakuuje marynarzy, którzy utknęli w cieśninie Ormuz
Prezesi portów: inwestycje pod kątem militarnym szansą na dodatkowy budżet
Eksperci: skutki gospodarcze brexitu były negatywne, ale bez załamania
10 lat od pierwszej komercyjnej dostawy do Terminala LNG w Świnoujściu
Ocean Network Express uruchamia połączenie kontenerowe z zawinięciami do Gdańska i Gdyni