Rosyjskie tankowce, które rozbiły się w grudniu w pobliżu Cieśniny Kerczeńskiej i wywołały katastrofę ekologiczną, zanieczyszczając okolice mazutem, pracowały na rzecz rosyjskiej „floty cieni” – zaopatrywały omijające sankcje tankowce w paliwo.
14 grudnia w okolicy Cieśniny Kerczeńskiej łączącej Morze Czarne z Azowskim rozbiły się dwa tankowce rzeczno-morskie – Volgoneft-212 i Volgoneft-239. Jednostki nie poradziły sobie z silnymi falami, jedna z nich przełamała się, druga utknęła na mieliźnie. Doszło do ogromnego wycieku mazutu, który rozlał się po całym akwenie. Początkowo mówiono, że statki transportowały olej opałowy, jednak obecnie rosyjskie serwis informacyjny IStories podał, że były częścią flotylli zaopatrującej tankowce dalekomorskie objęte sankcjami.
Siostrzane jednostki Volgoneft-212 i Volgoneft-239 (używane są także nazwy Wołgonieft 212 i Wołgonieft 239) miały odpowiednio 136 metrów długości i 12 metrów szerokości oraz 132 metry długości i 17 metrów szerokości. Za zanieczyszczenie akwenu miał odpowiadać Volgoneft-212, którego kadłub się rozpadł na morzu, a który przewoził ponad 4 tys. ton mazutu. IStories twierdzi, że inne siostrzane jednostki obu Volgoneftów w dalszym ciągu funkcjonują jako dostarczające paliwo i towar dla tankowców „floty cienia”, same często operując poza międzynarodowymi regulacjami.
Statki zostały zbudowane w latach 1969-1973. Media cytują Jurija Kurnakowa, przewodniczącego Związku Zawodowego Marynarki Wojennej Rosji, który powiedział, że statki tego typu są problematyczne.
– Są określane jako klasa „rzeka-morze”, ale w rzeczywistości w czasach radzieckich były używane do żeglugi rzecznej, co najwyżej z wyjściem do zatoki przy ujściu rzeki. Nie były przeznaczone do pełnoprawnej żeglugi morskiej – powiedział Kurnakow.
Dodatkowo, w 2013 roku ukazał się przegląd techniczny projektu klasy autorstwa Giennadija Jegorowa, dyrektora rosyjskiego Biura Inżynierii Morskiej. Podano w nim, że przy projektowaniu statków połączono standardową płytę z cieńszą, ale bardziej wytrzymałą stalą, co pozwoliło zmniejszyć wagę statków i zwiększyć ich ładowność, ale stworzyło miejsca na kadłubie podatne na pęknięcia. Ponadto przez pół wieku funkcjonowania głównie na Wołdze i pokonywania śluz na rzece poszycie kadłubów miało głębokie wgniecenia. Kilka z jednostek tej serii w 2010 przeszło wymianę sekcji ładunkowej. Jegorow jednak podsumował, że konieczna jest budowa nowych jednostek dla zapewnienia transportu ropy i jej produktów w żegludze rzeczno-morskiej.
IStories podało, że te leciwe jednostki obecnie dostarczają bunkier z rosyjskich rafinerii do strefy przeładunkowej u wybrzeży Kawkazu przy południowym wejściu do Cieśniny Kerczeńskiej. Na miejscu ładunek jest przepompowywany albo do większego tankowca służącego za magazyn o nazwie Firn (wcześniej SCF Caucasus), albo bezpośrednio do tankowców „floty cieni”. Portal podał nawet nazwy niektórych z tych statków: Triumph, NS Spirit, Utaki, Beks Iron, Sezar.
00:04:03
Rekordowy tunel dnie Bałtyku połączy Niemcy i Danię w 2029 roku (wideo)
Kongres Polskie Porty 2030+. Relacja LIVE dzień 2.
IMO ewakuuje marynarzy, którzy utknęli w cieśninie Ormuz
Prezesi portów: inwestycje pod kątem militarnym szansą na dodatkowy budżet
Eksperci: skutki gospodarcze brexitu były negatywne, ale bez załamania
10 lat od pierwszej komercyjnej dostawy do Terminala LNG w Świnoujściu
Ocean Network Express uruchamia połączenie kontenerowe z zawinięciami do Gdańska i Gdyni