Maciej Borkowski
Podczas niedawnego Konwentu Morskiego, który odbył się w Szczecinie, prezes Polskich Linii Oceanicznych, Marek Orent, przedstawił projekt konsolidacji żeglugi liniowej w Polsce. Nawiązał tym samym do bogatych tradycji w tym względzie, gdyż reformowanie tej żeglugi trwa od prawie półwiecza, nie zawsze z najlepszymi dla niej skutkami.
Już w 1970 r., postanowiono zrobić porządek w naszych firmach armatorskich, przekształcając Polską Żeglugę Morską w armatora zajmującego się żeglugą trampową, a Polskie Linie Oceaniczne – liniową, gdyż do tamtej pory obie te firmy zajmowały się jednym i drugim po trochu. W rezultacie, z PŻM do PLO przeszło wtedy 46 drobnicowców, plus prom „Gryf”.
Już 6 lat później ten w miarę klarowny układ przestał się podobać i powołano do życia dziwną żeglugowo-portowo-hotelowo-budowlano-remontową hybrydę, pod nazwą Polska Żegluga Bałtycka, z siedzibą w Kołobrzegu. Miała się ona zająć przeładunkami w portach w Kołobrzegu, Darłowie, Ustce i Łebie; budową hoteli w Gdyni, Gdańsku, Koszalinie, Kołobrzegu i Ustce oraz uprawianiem żeglugi: promowej, liniowej i trampowej. Stała się także właścicielem baz promowych w Świnoujściu i Gdańsku. Z PLO nowemu przedsiębiorstwu przekazano 4 promy oraz 5 małych statków towarowych, a z PŻM kolejnych siedem niewielkich jednostek.
Już po kilku latach działalność hotelową przejął z PŻB Orbis, a małe statki okazały się nieopłacalne w eksploatacji, podobnie jak i małe porty. Również z przewozami promowymi było nie najlepiej, stąd już w latach 80-tych ówczesny Urząd Gospodarki Morskiej zamierzał firmę zlikwidować. Dzięki interwencji PŻM, która odkupiła od PŻB 2 promy, do likwidacji wówczas nie doszło. Kiedy kołobrzeski armator ponownie zaczął się chylić ku upadkowi, na ratunek pospieszył z kolei Zarząd Morskich Portów Szczecin i Świnoujście, odkupując świnoujską bazę promową (druga baza została sprzedana później Zarządowi Morskiego Portu Gdańsk).
Burzliwe były również losy Polskich Linii Oceanicznych. Ratowano je tak skutecznie, że wkrótce z wielkiego niegdyś armatora liniowego, którego flota w szczytowym okresie liczyła ponad 170 jednostek, zostało parę małych spółek i kilka statków. Szczeciński zakład tego armatora został przekształcony, w 1991 r., w spółkę Euroafrica, która później zmieniła właściciela. Dwa lata później z Grupy PLO wydzielił się kolejny armator liniowy, POL-Levant. W następnym roku, w Szczecinie, powołany został do życia przez PŻM drugi przewoźnik promowy, Unity Line.
Dziesięć lat później, w 2002 r., w Gdyni narodził się kolejny armator: POL-Euro Linie Żeglugowe. Utworzyła go Agencja Rozwoju Przemysłu. Udzieliła ona wcześniej PLO pomocy finansowej, a następnie, na bazie „wyhodowanych” długów tego armatora oraz odebranych mu statków, utworzyła właśnie ten kolejny byt żeglugowy, z którego później „wypączkowały” spółki Aranda i maltańska Sea Voyager Shipping.
(Obrazu żeglugi uprawianej z udziałem polskiego państwowego kapitału, choć niekoniecznie liniowej, dopełnia jeszcze istniejące od 1961 r. Chińsko-Polskie Towarzystwo Okrętowe Chipolbrok oraz tajemnicze (Północno) Koreańsko-Polskie Towarzystwo Żeglugowe Chopol, powołane do życia 30 lat temu i dysponujące, podobno, jednym statkiem.)
Przynajmniej od 2013 r. podejmowane były, mało do tej pory efektywne, próby uporządkowania polskiej żeglugi liniowej. Na Wybrzeżu Wschodnim, prowadzono, pod szyldem PLO, konsolidację spółek znajdujących się w Agencji Rozwoju Przemysłu: Polskich Linii Oceanicznych, POL-Euro, Arandy, Sea Voyager Shipping oraz POL-Levantu. Na Wybrzeżu Zachodnim, po pięciu nieudanych próbach sprzedania PŻB, miała powstać Polska Grupa Promowa, z udziałem Polskiej Żeglugi Bałtyckiej i Unity Line, będącej własnością PŻM. Umowę w tej sprawie, zdążył jeszcze w 2015 r. podpisać w Szczecinie ówczesny wiceminister Skarbu Państwa, Rafał Baniak. W międzyczasie zmienił się jednak rząd, Ministerstwo Skarbu zniknęło, a Polska Żegluga Morska, która miała być głównym ratownikiem żeglugi promowej, sama popadła w finansowe tarapaty.
Jak wynika z obrad Konwentu Morskiego, próby reformowania polskiej żeglugi liniowej podejmowane są nadal. Szkopuł w tym, że stan posiadania Polskich Linii Oceanicznych skurczył się w ciągu ostatnich 2 lat z pięciu do dwóch bardzo wysłużonych statków, a i promy PŻB też są w nienajlepszym stanie. Jeszcze trochę – i nie będzie już czego w tej żegludze reformować.
Maciej Borkowski
publicysta dwutygodnika „Namiary na Morze i Handel”
00:04:03
Rekordowy tunel dnie Bałtyku połączy Niemcy i Danię w 2029 roku (wideo)
00:04:15
Największe kontenerowce świata - przegląd
Polski masowiec zderzył się z suwnicą i żurawiami
Bangladesz odmawia przyjęcia rosyjskiego statku z elementami elektrowni jądrowej
Rewolucja w rosyjskich portach Bałtyku - czy grozi im upadek?
Baltic Hub dołącza do Baltic Ports Organization
Nowe połączenie kolejowe z Baltic Hub do Czech
Chiński ciężarowiec półzanurzalny pobił rekord podczas załadunku offshore
Do floty Maersk dołącza nowy, dwupaliwowy kontenerowiec, Tema Maersk
Port Gdańsk ogłasza przetarg na opracowanie koncepcji zwiększenia głębokości wewnątrzportowego toru wodnego
Z Gdańska towary trafią na Słowację. Uruchomiono połączenie kolejowe