• <

Pełne tankowce Putina zostaną na morzu?

zk

19.06.2022 16:40

Partnerzy portalu

Pełne tankowce Putina zostaną na morzu? - GospodarkaMorska.pl
Fot. pixabay
Zakaz wprowadzony przez UE i Wielką Brytanię może poważnie ograniczyć eksport rosyjskiej ropy do innych krajów. Prezydent Rosji Władimir Putin będzie miał potężny problem związany z finansami, jeśli światowa flota tankowców będzie go omijać szerokim łukiem.

Przemysł żeglugowy może być do tego zmuszony z powodu działań UE – a potencjalnie także Wielkiej Brytanii – zmierzających do odcięcia dostępu do ubezpieczeń dla wszystkich statków przewożących rosyjską ropę.

Putinowi grozi zakaz sprzedaży ropy naftowej do UE od końca bieżącego roku, ale większość handlowców spodziewała się, że po prostu przejdzie na plan B, wysyłając większe ilości ropy dalej, do Chin i Indii.

Stanie się to trudne, jeśli międzynarodowe floty tankowców nie będą mogły zapewnić sobie ubezpieczenia. Unia Europejska już zgodziła się na sankcje zakazujące ubezpieczania ładunków rosyjskiej ropy, a Wielka Brytania prawdopodobnie wprowadzi swój własny zakaz, jak mówią eksperci rynkowi. To Londyn jest centrum światowego handlu ubezpieczeniami morskimi i jeśli w tej sprawie połączy siły z Brukselą, możliwości Putina w zakresie znalezienia tankowców, które można ubezpieczyć, zostaną drastycznie ograniczone.

- Jeśli statki nie zmienią ubezpieczyciela, to 90 procent światowej floty nagle przestanie być dostępna dla rosyjskich ładunków – powiedział Erik Broekhuizen, dyrektor ds. badań i doradztwa w zakresie tankowców w firmie brokersko-doradczej Poten & Partners.

Światowa branża żeglugowa polega na ubezpieczeniach, które pokrywają takie ryzyka, jak uszkodzenia ładunku i samego statku. Co najważniejsze, branża ta potrzebuje również ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej na wypadek potencjalnie ogromnych, wielomiliardowych strat spowodowanych niekorzystnymi zdarzeniami, od kolizji po wyciek ropy.

Dołącz do klubu

Większość tego rodzaju ubezpieczeń zapewniają kluby ochrony i odszkodowań  i wzajemne organizacje, w których armatorzy łączą swoje ryzyka – mające siedziby głównie w Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej.

Jak twierdzi Broekhuizen, globalni giganci żeglugowi raczej nie zrezygnują z głębokich międzynarodowych puli ubezpieczeniowych na rzecz mniejszych klubów rosyjskich lub chińskich, aby obejść zakaz.

Ponadto zmiana klubu spowodowałaby negatywne skutki w sferze public relations, a korzyści ekonomiczne wynikające z obsługi wyłącznie rosyjskich ładunków ropy naftowej byłyby niewielkie.

– Odsuwasz swoją flotę od międzynarodowego rynku, który liczy 60 mln baryłek dziennie, aby zająć się eksportem rosyjskiej ropy naftowej w ilości 2 mln baryłek dziennie. Nie sądzę, aby wielu armatorów uznało to za dobrą i atrakcyjną propozycję – powiedział Broekhuizen w wywiadzie dla Politico.

Co więcej, Rosja, Chiny i Indie nie mają wystarczająco własnej floty, która byłyby w stanie wejść do akcji – zauważa ekspert.

Do tego dochodzą jeszcze sami ubezpieczyciele, którzy nie chcą narazić się na międzynarodowe sankcje.

Rzecznik prasowy Międzynarodowej Grupy Klubów P&I powiedział, że analizuje ona przepisy UE i zamierza się do nich zastosować.

Podobnie rzecznik firmy Lloyd's of London, w której ubezpieczane są ładunki i kadłuby statków, powiedział, że ściśle współpracuje ona z brytyjskimi i międzynarodowymi organami regulacyjnymi w celu wdrożenia sankcji.

–  Widzimy, że ludzie stają się nieco bardziej ostrożni w tym, co robią, zadają więcej pytań, próbują dowiedzieć się dokładnie, kto jest właścicielem ropy, jakie jest jej pochodzenie – powiedział Marcus Baker, szef działu ubezpieczeń morskich i cargo w firmie brokerskiej Marsh.

Na razie wszystkie oczy zwrócone są na Wielką Brytanię, aby dowiedzieć się, jak dokładnie zostanie sformułowany zakaz – ze względu na ogromny wpływ na branżę ubezpieczeniową za pośrednictwem Lloydsa i tamtejszych klubów P&I. Brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych odmówiło komentarza na temat tego, czy w najbliższym czasie zostanie wydany komunikat w tej sprawie.

Podstęp

Wciąż jednak istnieją sposoby na obejście zakazu.

Jak powiedział Baker, branża ubezpieczeniowa przyjmie konserwatywne stanowisko, ale będzie też musiała poruszać się po "polu minowym", aby ustalić, skąd tak naprawdę pochodzi ropa znajdująca się w zbiornikowcu.

Niektóre firmy żeglugowe już obchodzą istniejące ograniczenia, zmieniając ładunki na morzu lub oznaczając ropę jako pochodzącą spoza Rosji – na przykład jako "kazachską".

Istnieją też inne sprawdzone techniki "podstępu", stosowane w przypadku transportów ropy z Iranu i Wenezueli – w tym tak zwana "armada duchów", składająca się z około 200 statków, które przemieszczają ropę po całym świecie, przemykając pod radarem władz i cumując w bardziej pobłażliwych portach.

Istnieje dodatkowa możliwość wykorzystania gwarancji państwowych w celu utrzymania przepływu ropy – pomysł ten przedstawił były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew, odrzucając zakaz ubezpieczeń.

Baker dodał, że chińscy i indyjscy ubezpieczyciele mogliby się zaangażować, aby zapewnić pewną ochronę. Jednak w porównaniu z rynkami europejskimi mogą oni mieć trudności z zapewnieniem reasekuracji.

Zdaniem Broekhuizena, eksperta ds. żeglugi, Rosja może nie być w stanie całkowicie zastąpić tankowców dotkniętych restrykcjami.

– Być może Rosjanie będą próbowali wyczarterować, utrzymać lub uzyskać kontrolę nad większą liczbą statków, które będą mogli posiadać lub eksploatować. A może, po stronie odbiorcy, Chińczycy i Hindusi spróbują przeznaczyć pewną liczbę statków do tego rodzaju handlu i powiedzą "ok, te statki będą dla nas importować rosyjską ropę" – powiedział ekspert.

Takie obejście byłoby "znaczącym wysiłkiem" – dodał.

– Nie spodziewam się, aby to wystarczyło do utrzymania pełnego przepływu rosyjskiego eksportu – podsumował Broekhuizen.

Wzrost cen?

Choć zakaz ubezpieczeń prawdopodobnie ograniczy możliwości Rosji w zakresie przekierowania sprzedaży ropy, jego skutki niekoniecznie muszą być jednoznaczne: ograniczona podaż ropy na świecie oznacza, że wszelkie dalsze ograniczenia rosyjskiego eksportu mogą spowodować wzrost cen, co teoretycznie może mieć odwrotny skutek, negatywnie wpływając na zachodnie gospodarki.

Z tego powodu niektórzy naukowcy, tacy jak Olivier Blanchard, starszy pracownik Instytutu Ekonomii Międzynarodowej Peterson, odrzucają pomysł zakazu ubezpieczeń jako przynoszący efekt przeciwny do zamierzonego.

– Owszem, Rosja ucierpi z powodu utraty dochodów – argumentuje w swoim blogu.

– Ale Europa i Stany Zjednoczone prawdopodobnie ucierpią z powodu znacznego wzrostu światowych cen ropy – podsumował analityk.



Źródło: politico.eu


Partnerzy portalu

legal_marine_390x100_gif_2020

Dziękujemy za wysłane grafiki.