• <
escort_980x120_gif_2020

„Gazeta Wyborcza”: Tykająca bomba na dnie morza. Tysiące ton broni wciąż zalega w Bałtyku

gm

09.08.2022 09:42 Źródło: PAP
Strona główna Ekologia Morska, Rybołówstwo „Gazeta Wyborcza”: Tykająca bomba na dnie morza. Tysiące ton broni wciąż zalega w Bałtyku

Partnerzy portalu

„Gazeta Wyborcza”: Tykająca bomba na dnie morza. Tysiące ton broni wciąż zalega w Bałtyku - GospodarkaMorska.pl

Gdybyśmy wypompowali wodę z Bałtyku, zobaczylibyśmy apokaliptyczny krajobraz: stosy min, beczek i bomb naładowanych chemikaliami. Kiedy poniemiecki złom skoroduje, czeka nas katastrofa ekologiczna - ostrzega wtorkowa „Gazeta Wyborcza”.

„GW" podała, że „niechcianych pamiątek po II wojnie światowej w różnych częściach Bałtyku może być od 40 do nawet 100 tys. ton". „Dokładną liczbę trudno dziś oszacować. Podobnie jak trudno określić precyzyjnie wszystkie miejsca zatopień. Po konferencji poczdamskiej za <neutralizację> niemieckiej broni chemicznej odpowiedzialni byli żołnierze Związku Radzieckiego, którzy rozbrajali składy amunicji w Polsce i Niemczech” – wskazano.

Napisano, że „na główny rejon zatopień początkowo obrano Głębię Gotlandzką, czyli obszar znajdujący się mniej więcej w centralnej strefie Bałtyku". "Trasa okazała się jednak dla Rosjan zbyt długa. Tony beczek zrzucano z okrętów w losowych miejscach na trasach konwojów. Skrzynie z amunicją chemiczną (i powietrzem) dryfowały, dopóki drewno nie zbutwiało. Potem niesiony prądami ładunek osiadał gdzieś na dnie" - wyjaśniono.

Jak przekazano, „drugie miejsce zatopień to Głębia Bornholmska (na wschód od wyspy Bornholm)”. „Tam na głębokości mniej więcej 100 m porzucono, według oficjalnych radzieckich dokumentów, ok. 40 tys. ton broni" - podano w artykule.

Dodano, że „kilkadziesiąt ton zalega też w Głębi Gdańskiej, na północny wschód od Półwyspu Helskiego”. „Broń chemiczna to głównie beczki z gazem musztardowym (iperyt siarkowy), bomby lotnicze i miny zawierające, jak mówią wojskowi, bojowe środki trujące (głównie iperyt i arsen). O tym, jak groźne są to substancje, nieraz przekonali się rybacy z Półwyspu Helskiego, którzy ciekawi znaleziska w sieciach otwierali skrzynie, co kończyło się poparzeniami” – pisze wtorkowa „GW”.

W artykule podano, że „z badań, które naukowcy Polskiej Akademii Nauk przeprowadzili w latach 2011-19, wynika, że bomba z iperytem zanieczyszcza wodę w promieniu nawet 70 m". "Zanieczyszcza, co oznacza, że zabija tam podmorską faunę i florę” – wyjaśniono.

Fot. Depositphotos

Partnerzy portalu

Dziękujemy za wysłane grafiki.