• <
KONGRES_POLSKIE_PORTY_2030_2026

Urząd Morski w Słupsku. Branża jest na tak, ale...

Strona główna Prawo Morskie, Finanse Morskie, Ekonomia Morska Urząd Morski w Słupsku. Branża jest na tak, ale...
Była siedziba Urzędu Morskiego w Słupsku, obecnie Oddział Urzędu Morskiego w Szczecinie, fot. GospodarkaMorska.pl

Ministerstwo Infrastruktury planuje otworzyć Urząd Morski w Słupsku. O temacie mówi się już od kilkunastu dni, ale wciąż niewiele wiadomo, choć – podobno – czas goni. Przedstawiciele branży oceniają pomysł pozytywnie, ale zastrzegają, że wiele zależy od samego procesu tworzenia urzędu i przekazywania spraw do procedowania.

Urząd Morski w Słupsku funkcjonował pierwotnie przez dekady aż do 2020 roku, kiedy został zamknięty decyzją ówczesnego Ministra Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej Marka Gróbarczyka. Obecnie jednak Ministerstwo Infrastruktury poważnie planuje przywrócenie placówki. Do tego stopnia, że pierwszy ruch został już wykonany: w życie weszło zarządzenie w sprawie ustanowienia Pełnomocnika Ministra Infrastruktury do spraw utworzenia Urzędu Morskiego w Słupsku. Choć sam resort ani funkcjonujący w jego ramach Departament Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, który w dokumencie został wskazany jako komórka odpowiedzialna za „obsługę organizacyjną Pełnomocnika” nie potwierdziły tego oficjalnie, to wiemy, że rolę tę zaproponowano Tomaszowi Bobinowi, byłemu dyrektorowi Urzędu Morskiego w Słupsku. Sam zainteresowany potwierdził to w rozmowie z Radiem Gdańsk. 

Ministerstwo Infrastruktury nie odpowiedziało także na nasze pytanie o to, kiedy formalnie pełnomocnik ma rozpocząć pracę i czy prawdą jest, że Urząd Morski w Słupsku ma wznowić tudzież rozpocząć działanie już w maju, jak mówi się nieoficjalnie. 

Wiadomo jednak, że temat utworzenia lub wznowienia działalności Urzędu Morskiego w Słupsku wzbudził zainteresowanie, przede wszystkim na Wybrzeżu Środkowym, które objąłby swoim zasięgiem. Znajdują się tam liczne porty – wszystkie mieszczą się poza definicją portów morskich o podstawowym znaczeniu dla gospodarki państwa (tę wypełniają tylko Gdańsk, Gdynia i Szczecin-Świnoujście). Niemniej jednak ich znaczenie rośnie z roku na rok, przede wszystkim, choć nie tylko, ze względu na rozwój morskiej energetyki wiatrowej. To właśnie w tych mniejszych ośrodkach, jak Ustka czy Łeba, powstają bazy serwisowe na potrzeby morskich farm wiatrowych, co sprawia, że panuje tam znacznie większy ruch niż jeszcze przed kilkoma laty. 

Diabeł tkwi w szczegółach


Czy przywracanie po sześciu latach Urzędu Morskiego w Słupsku jest dobrą decyzją? Branża ocenia ją pozytywnie, ale nie brakuje znaków zapytania.

– Reaktywacja Urzędu Morskiego w Słupsku jest bez wątpienia istotną decyzją administracyjną, która świadczy o dużej uwadze, jaką resort poświęca zarządzaniu pasem wybrzeża – mówi Artur Lijewski, prezes Zarządu Portu Morskiego Kołobrzeg, a zarazem prezes Związku Małych Portów Morskich. – Dla nas jest to sygnał, że ministerstwo poszukuje optymalnego modelu obsługi regionu środkowego wybrzeża.

Lijewski dodaje, że najważniejsza jest efektywność i stabilność kluczowych dla portów procesów. Dlatego, jak sam stwierdza, z perspektywy biznesowej prezesa portu w Kołobrzegu patrzy na ten projekt „wstrzemięźliwie”. 

– Przez ostatnie lata wypracowaliśmy już procesy i sprawne mechanizmy z Urzędem Morskim w Szczecinie. Moim priorytetem jest to, żeby moment powrotu do Urzędu Morskiego w Słupsku nie wpłynął na tempo procedowania naszych bieżących inwestycji, bo jesteśmy w czasie przygotowania dokumentacji przebudowy wejścia do portu. Robimy to właśnie z Urzędem Morskim w Szczecinie i szeroko rozumianymi siłami zbrojnymi. Dla nas to bardzo ważne, żeby to wejście do nowego Urzędu Morskiego było bezproblemowe – akcentuje Artur Lijewski. 

Maciej Karaś, prezes Zarządu Portu Morskiego w Ustce, sam pomysł reaktywacji Urzędu Morskiego w Słupsku określa jako dobry, ale zaznacza, że „diabeł tkwi w szczegółach”. 

– W szczegółach, czyli w tym, w jaki sposób ten urząd zostanie reaktywowany, a przede wszystkim kiedy osiągnie gotowość operacyjną. Duża część składowych, jeśli chodzi o wydziały, pozostała po Urzędzie Morskim w Słupsku, tylko została wraz z pracownikami wpisana w strukturę organizacyjną Urzędu Morskiego w Gdyni i Szczecinie. Zgodnie z moją wiedzą nie ma jednak bardzo istotnego elementu – działu technicznego. Trzeba go stworzyć od zera. Tu rodzi się pytanie, jak szybko Urząd Morski w Słupsku czy też jego przyszły dyrektor znajdzie kandydatów, osoby spełniające kryteria i realizujące zadania w tym zakresie – zauważa Karaś. 

Co ze słupskim oddziałem Urzędu Morskiego w Szczecinie?


Rzeczywiście, po zamknięciu Urzędu Morskiego w Słupsku część jego struktur została przeniesiona do Urzędów Morskich w Gdyni i Szczecinie. W Słupsku, przy al. Sienkiewicza 18, w miejscu, w którym funkcjonował urząd, utworzony został Oddział Urzędu Morskiego w Szczecinie. Jak informuje Gospodarkę Morską Ewa Wieczorek, naczelnik Biura Dyrektora Urzędu Morskiego w Szczecinie i jego rzecznik prasowy, szczecińska jednostka użytkuje lokal na podstawie umowy najmu zawartej między Skarbem Państwa – Urzędem Morskim w Szczecinie a Miastem Słupsk. Umowa ta uwzględnia możliwość rozwiązania za porozumieniem stron. Czy w tym lokalu ponownie zagości Urząd Morski w Słupsku, a pracujący tam obecnie ludzie zasilą jego kadry? Tego jeszcze nie wiadomo. 

– Kwestie siedziby nowego urzędu, mienia Skarbu Państwa, w tym nieruchomości znajdujących się w trwałym zarządzie lub użytkowaniu, a także sprawy związane z zatrudnieniem pracowników rozstrzygnie odpowiednie rozporządzenie Ministra Infrastruktury. Pozostałe kwestie będą regulowane m.in. na podstawie propozycji działań i rozwiązań organizacyjnych, przyjętych przez Pełnomocnika Ministra Infrastruktury do spraw utworzenia Urzędu Morskiego w Słupsku, prowadzonych przy współpracy z dyrektorami Urzędów Morskich w Szczecinie i Gdyni, a na późniejszym etapie – na podstawie odrębnych porozumień, zawieranych pomiędzy dyrektorami Urzędów – informuje Ewa Wieczorek. Dodaje, że we wspomnianym wcześniej zarządzeniu ws. ustanowienia pełnomocnika określone są jego zadania, w tym „przygotowanie i opiniowanie projektów aktów normatywnych, w tym projektów rozporządzeń, statutu i regulaminu organizacyjnego”. Ostateczny kształt nowego-starego Urzędu Morskiego w Słupsku zaproponuje zatem najpewniej Tomasz Bobin.

Kołobrzeg chce do Szczecina, Ustka cieszy się z bliskości


Rzeczniczka szczecińskiej placówki podała również, że sam pomysł ponownego utworzenia Urzędu Morskiego w Słupsku był konsultowany z istniejącymi w ramach konsultacji wewnątrzresortowych. Nie był natomiast konsultowany z portami, które będą w dużej mierze jednymi z najważniejszych jego petentów. Artur Lijewski zaznacza, że do ministra skierowany został jednak postulat, by ze względu na trwający w Kołobrzegu proces inwestycyjny, a także lokalizację Ławicy Odrzanej, na której realizowane są projekty morskiej energetyki wiatrowej, a która będzie znajdować się w dalszym ciągu pod auspicjami urzędu ze Szczecina, Kołobrzeg również pozostał pod jego kuratelą. Z kolei Maciej Karaś liczy na to, że utworzenie urzędu kilkadziesiąt kilometrów od Ustki, pozwoli oszczędzić czas przy procedowaniu spraw.

– Będziemy dla Urzędu Morskiego w Słupsku jednym z największych portów w jego zakresie odpowiedzialności terytorialnej i to może mieć przełożenie na priorytetowe podejście do nas. Nie oznacza to, że teraz podejście jest złe. Chwalę sobie współpracę z Urzędem Morskim w Gdyni, ale zawsze będzie to bliżej – mówi Karaś. 

Mateusz Romowicz, specjalizujący się w kwestiach morskich radca prawny z Kancelarii Legal Marine również uważa, że utworzenie Urzędu Morskiego w Słupsku jest dobrym pomysłem. Jego zdaniem jego reaktywacja po sześciu latach nie jest wprowadzaniem niepotrzebnego chaosu do administracji morskiej.

– Co istotne, nie mówimy tu o tworzeniu zupełnie nowej instytucji, lecz o powrocie do rozwiązania organizacyjnego, które funkcjonowało do końca marca 2020 roku i było znane zarówno administracji, jak i obywatelom – zauważa Romowicz. – Taki powrót należy ocenić pozytywnie, ponieważ pozwoli na odciążenie dwóch pozostałych urzędów morskich, które obecnie obsługują bardzo szeroki zakres spraw. Z administracyjnego punktu widzenia mniejsza liczba postępowań przypadających na jeden urząd powinna przełożyć się na sprawniejsze prowadzenie spraw i skrócenie czasu postępowań – twierdzi. 

Ludzie i zadania


Mateusz Romowicz nie dostrzega ryzyka powstawania sporów kompetencyjnych między urzędami morskimi, bo obecnie funkcjonujące mają ściśle określoną właściwość, a podział kompetencji również przed 2020 rokiem był jasny i sprawdzony. Powinno zatem obyć się bez sporów kompetencyjnych, pod warunkiem utrzymania przejrzystego podziału zadań między jednostkami. Zarówno Romowicz, jak i Artur Lijewski i Maciej Karaś największe zagrożenie widzą w czynniku ludzkim. 

– Kluczem jest, jacy ludzie będą tam pracować, jak szybko i jak wartościowi ludzie zostaną pozyskani na rynku pracy. Lokalizacja i odległości od portów nie są tak istotne, jak sposób, w jaki będą procedowane tam sprawy – mówi Maciej Karaś, prezes portu w Ustce. 

Prezes usteckiego portu zastanawia się też, czy nowy urząd będzie miał taką samą strukturę jak obecnie funkcjonujące, czy może będzie ona w jakiś sposób zmodernizowana, odświeżona w stosunku do tego, jak urząd w Słupsku działał przed likwidacją, a może dostosowana do jakiegoś nowego podziału kompetencji. Po raz kolejny zdecydują szczegóły: zakres kompetencji, zadania, ale też ilość środków, jakie Urząd Morski w Słupsku będzie miał do dyspozycji. Wielu zastanawia się, czy nowa placówka nie będzie wyspecjalizowana w konkretnych zadaniach, np. związanych z morską energetyką wiatrową, zamiast dzielić wszystkie kompetencje z pozostałymi urzędami, utrzymując jedynie podział terytorialny odpowiedzialności. Zdaniem Mateusza Romowicza nie można wykluczyć takiego scenariusza. 

– Od strony prawnej możliwe jest, aby nowy Urząd Morski w Słupsku miał nieco inny zakres kompetencji niż dwa pozostałe, np. większy udział w sprawach związanych z rybołówstwem czy działalnością offshore, co może wynikać ze względów lokalizacyjnych i specyfiki regionu. Jednak to, w jaki sposób dokładnie zostanie to uregulowane i jakie kompetencje będą przypisane nowemu urzędowi, zależy od decyzji rządu oraz odpowiednich aktów prawnych. W praktyce lokalizacja może mieć więc wpływ na profil zadań urzędu, przy zachowaniu spójności całego systemu administracji morskiej – informuje Romowicz.

Określona ścisła specjalizacja jeszcze bardziej może jednak skomplikować poszukiwania pracowników o odpowiednich kompetencja. Kwestie kadr dla przyszłego urzędu mają tym większe znaczenie, że branża morska od lat narzeka na tzw. krótką kołdrę – brak odpowiednich kandydatów do pracy przede wszystkim w działach technicznych. Tymczasem kompetencje, jakie będzie musiała posiadać przynajmniej część pracowników urzędu, są na rynku pracy dość rzadkie. Nowy pracodawca będzie musiał też konkurować o zasoby ludzkie z innymi instytucjami, w tym zarządami portów, międzynarodowymi korporacjami czy firmami budowlanymi specjalizującymi się w inżynierii morskiej. 

Okres przejściowy


– Chyba każdy ma świadomość, że likwidacja postępuje zawsze szybciej, niż utworzenie jakiejkolwiek nowej struktury od zera. Jeśli dobrze pamiętam, to Urząd Morski w Słupsku likwidowano przez cztery lata. Ile zajmie jego utworzenie? – zastanawia się Karaś. – Życzę temu pomysłowi bardzo dobrze, ponieważ będę jego bezpośrednim beneficjentem, jako że praktycznie wszystkie sprawy realizowane w tej chwili przez Zarząd Portu Morskiego w Ustce muszą być w jakiejś części konsultowane z Urzędem Morskim. Boję się jednak tego okresu przejściowego – przyznaje. 

Aby był on jak najmniej bezbolesny, a jednocześnie umożliwił jak najsprawniejszą tranzycję do nowego kształtu administracji morskiej na polskim wybrzeżu, potrzebne są odpowiednie przepisy przejściowe. To one powinny regulować kwestię postępowań administracyjnych będących w toku w momencie ustanowienia Urzędu Morskiego w Słupsku.

– W mojej ocenie sprawy już wszczęte powinny być dokończone przed urzędem, w którym zostały rozpoczęte, aby nie obciążać nowego urzędu postępowaniami w toku, co mogłoby wydłużyć rozpatrywanie tych spraw – mówi Mateusz Romowicz. – Taki sposób działania ma sens praktyczny, ponieważ przekazanie spraw w trakcie zaawansowanego postępowania wymagałoby dodatkowego czasu na zapoznanie się z dokumentacją, co mogłoby opóźnić ich zakończenie. Okres przejściowy powinien być zatem zaplanowany w taki sposób, by nowy urząd stopniowo przejmował wyłącznie nowe sprawy, zapewniając płynność działania administracji morskiej – tłumaczy.

Gdyby tak się nie stało, ziściłby się największy koszmar prezesa kołobrzeskiego portu Artura Lijewskiego, ale nie tylko jego. Porty i inne instytucje zaangażowane w sprawy gospodarki morskiej na środkowym wybrzeżu, które w ostatnich miesiącach rozpoczęły liczne inwestycje, nie mogą sobie pozwolić na przestoje wynikające z niedociągnięć administracyjnych. Wydaje się więc, że data uruchomienia Urzędu Morskiego w Słupsku, o której mówi się nieoficjalnie w kuluarach, a więc maj 2026 roku, jest nierealna. A przynajmniej jeśli chodzi o w pełni funkcjonującą placówkę – być może natomiast pozwoli na samo powołanie jednostki od strony formalnej, po czym przystąpi ona do kompletowania kadr i stopniowego przejmowania spraw. W takim wypadku petenci urzędów morskich muszą się jednak liczyć z ryzykiem, że mogą być odsyłani między trzema zainteresowanymi organami administracji, aż słupski urząd nabierze 100 procent sprawności.

– Nie wyobrażam sobie, że przez rok będziemy działać w takim okrojonym czy szkieletowym systemie, bo to nie spełni wtedy oczekiwań – zaznacza Lijewski. – Wierzę i liczę na to, że skoro została podjęta decyzja o powołaniu Urzędu Morskiego w Słupsku, to została poprzedzona licznymi analizami, które wykazały sukces realizacji i skuteczność powołania tej placówki – dodaje.

Klamka zapadła, ale nic jeszcze nie jest oficjalne 


Sęk w tym, że decyzja o powołaniu urzędu nie została formalnie podjęta. Póki co mamy jedynie wspomniane wcześniej zarządzenie Ministra Infrastruktury w sprawie ustanowienia Pełnomocnika do spraw utworzenia Urzędu Morskiego w Słupsku. Mateusz Romowicz zauważa, że choć w świetle wypowiedzi medialnych i komunikatów w mediach społecznościowych ministra Klimczaka można to zarządzenie traktować jako sygnał, że decyzja o powołaniu urzędu w praktyce zapadła, to sam dokument jeszcze nie o tym nie mówi.

– Z prawnego punktu widzenia powołanie pełnomocnika nie jest jednoznaczne z formalnym utworzeniem urzędu – nadal wymagane są odpowiednie akty prawne i decyzje organizacyjne. Można mieć tylko nadzieję, że prace pełnomocnika przyczynią się do szybkiego i skutecznego utworzenia urzędu, zapewniając sprawną organizację i podział kompetencji – podaje Mateusz Romowicz.

– Może być też tak, że pełnomocnik na koniec dnia wyda rekomendację nieutworzenia tego urzędu. Wszystkie warianty są na stole, nic jeszcze nie jest ostatecznie domknięte. Każdy z interesariuszy procesu utworzenia urzędu musi tylko zadbać o to, żeby wszystkie sprawy były odpowiednio doprowadzone do końca. Jako port, ale także jako Związek Małych Portów Morskich jesteśmy do dyspozycji ministra i pełnomocnika, żeby rozmawiać. Jeżeli się okaże, że pełnomocnik będzie widział szansę, możliwość i sens współpracy z nami, jesteśmy gotowi, żeby wspomóc ten proces, by był jak najkrótszy i jak najmniej bezbolesny dla wszystkich uczestników – mówi Artur Lijewski. 

Rezygnacja z pomysłu przywrócenia urzędu w Słupsku byłaby jednak zaskakującym zwrotem akcji, tym bardziej, że według informacji przekazanych przez Ewę Wieczorek z Urzędu Morskiego w Szczecinie, odpowiednie Rozporządzenie Ministra Infrastruktury w sprawie utworzenia Urzędu Morskiego w Słupsku jest na etapie uzgodnień międzyresortowych i opiniowania przez inne organy, podobnie zresztą jak zmiana starego rozporządzenia w sprawie utworzenia urzędów morskich, w których określony jest m.in. podział terytorialny ich odpowiedzialności. Wydaje się zatem, że decyzja de facto zapadła, pozostaje nam czekać na to, jaki kształt przybierze. 

LEGAL_MARINE_20LAT_2026

Dziękujemy za wysłane grafiki.