ew
Polscy przewoźnicy drogowi stoją w obliczu umacniającej się pozycji firm transportowych ze Wschodu, głównie z Białorusi i Ukrainy - pisze wtorkowy "Puls Biznesu".
Według gazety, Polacy nadal są pierwszą siłą transportową w Europie, jednak przewoźnicy we Wschodu wkraczają coraz śmielej na rynek. Ukraińcy i Białorusini co prawda potrzebują zezwoleń, ale coraz częściej rejestrują firmy w Polsce, kupują używane ciężarówki i sprowadzają paliwo ze swojego kraju, redukując swoje koszt - pisze "PB".
Dodatkowo, jak zwraca uwagę gazeta, przewoźnicy ci zatrudniają swoich rodaków, który pracują za niższe niż Polacy stawki, mają mniejsze oczekiwania i coraz częściej podejmują się operacji na zachodzie i południu Europy.
"Puls Biznesu" wskazuje, że polscy przewoźnicy zatrudniają już 7 tys. Białorusinów, a jeszcze więcej Ukraińców. Są uzasadnione obawy, że jeżeli stawki zaczną być porównywalne, a liczba frachtów będzie rosła kosztem polskich przewoźników, część z tych kierowców zatrudni się u rodaków. Tymczasem polskim przewoźnikom już brakuje - według niektórych szacunków - nawet 100 tys. kierowców - zwraca uwagę "PB".
Kraje Bliskiego Wschodu rozwijają nowe szlaki kolejowe, by ominąć Cieśninę Ormuz
Logistyczne bajpasy Cieśniny Ormuz. Armatorzy, logistycy i operatorzy terminali zbudowali alternatywne kanały logistyczne [ANALIZA]
Czerwiec na T5: roboty palowe zakończone
Kolejny polski port do przebudowy. Tym razem Tolkmicko
Żegluga przez Cieśninę Malakka swobodna i bez opłat
Morska konsolidacja i dywersyfikacja przez fuzję Duńczyków z Norwegami