• <
siemens_gamesa_2022

Mielizny na Renie. Żegluga śródlądowa pod presją zmian klimatycznych. Zagrożona także żegluga polska

30.08.2022 22:02
Strona główna Porty Morskie, Logistyka Morska, Transport Morski Mielizny na Renie. Żegluga śródlądowa pod presją zmian klimatycznych. Zagrożona także żegluga polska

Partnerzy portalu

Mielizny na Renie. Żegluga śródlądowa pod presją zmian klimatycznych. Zagrożona także żegluga polska - GospodarkaMorska.pl
Fot. Marek Grzybowski

W zeszłym miesiącu niemiecki Federalny Instytut Hydrologii ostrzegł, że przepływ wody na wodowskazie Kaub, położonym na zachód od Frankfurtu, osiągnął już zaledwie 45% średniego poziomu o tej porze roku. Sytuację na krótko poprawiły krótkotrwałe opady. 

W 2021 roku na Renie zanotowano wzrost przewozu ładunków o 7,0% w pierwszych trzech kwartałach 2021 r. w porównaniu do analogicznego okresu z 2020 r. Popyt na transport śródlądowy w zlewisku Renu wynikał zarówno ze wzrostu zapotrzebowania o 30% na transport węgla oraz o 18%  rudy żelaza. 

Arteria gospodarki

Ren – od wieków filar gospodarki niemieckiej, holenderskiej i szwajcarskiej – ma stać się praktycznie [niezdolny do uprawianie żeglugi – MG] w kluczowym punkcie trasy pod koniec tego tygodnia, utrudniając ogromne przepływy ładunków oleju napędowego i węgla – alarmował Bloomberg na początku sierpnia tego roku.

Ren stał się ważną arterią dostaw węgla do elektrowni i zakładów przemysłowych, ponieważ koncepcja  wycofywania się z węgla jako surowca istotnego energetycznego została przesunięta w czasie. Głównie ze powodu rosnących  cen gazu, co wywołało gwałtowny wzrost zapotrzebowania na węgiel ze strony sektora energetycznego. 

Podczas gdy operatorzy żeglugi śródlądowej zanotowali wzrost popytu na przewozy ładunków suchych, popyt na ładunki płynne odbierane w terminalach śródlądowych jest stabilny. W przypadku przewozów kontenerów obserwuje się wzrost w krajach nadreńskich.

Ren na 32 centymetry

To wszystko zmieniło się tego lata. Referencyjny poziom wody w Kaub koło Koblencji wzrósł chwilowo w ubiegłą środę do 1,2 metra gdy prawie tydzień wcześniej notowano zaledwie 32 centymetrów. Statki potrzebują około 1,5 metra referencyjnego poziomu wody na wodowskazie Kaub. Wtedy mogą żeglować z pełnym wypełnieniem – informuje Michael Hogan z Reutersa. 

– Ale analizując prognozę pogody w przyszłym tygodniu [koniec sierpnia], oczekuje się, że poziom wody ponownie gwałtownie spadnie – powiedział Roberto Spranzi, dyrektor firmy żeglugowej DTG Deutsche Transport-Genossenschaft Binnenschifffahrt eG, która eksploatuje około 100 statków towarowych na Renie.

– My, operatorzy statków, odetchnęliśmy z ulgą, ale tylko tymczasowo – powiedział Spranzi Reutersowi i wyjaśnił: – Jeśli załadujesz teraz węgiel na statek w Rotterdamie, musisz obliczyć, jaki będzie poziom wody w Kaub w ciągu trzech do czterech dni, kiedy statek tam dotrze, a spodziewamy się gwałtownego spadku w Kaub w przyszłym tygodniu.

– Aby normalnie funkcjonować, potrzebujemy trwałego wzrostu poziomu wody – podkreśla Spranzi.

Płytko znaczy drogo

Ren jest ważnym szlakiem żeglugowym towarów, w tym zbóż, minerałów, węgla i produktów naftowych, w tym oleju opałowego. Shell poinformował w połowie sierpnia, że musi obniżyć produkcję w swojej niemieckiej rafinerii w Nadrenii, która wytwarza paliwa, olej opałowy i produkty petrochemiczne. Korekta wielkości produkcji nastąpiła  po zakłóceniach w transporcie surowców w rejonach dolnego poziomu Renu.

Już lipcu niemiecki Federalny Instytut Hydrologii ostrzegł, że poziom wody na wodowskazie Kaub,  osiąga już zaledwie 45% średniego poziomu o tej porze roku. Zentral Kommission für die Rheinschiffahrt CCNR ostrzegał operatorów barek, że poziom wody na Renie będzie spadał. 

Zauważono, że sytuacja taka miał miejsce w  2018 r. Wtedy doszło nawet do zatrzymania transportu towarowego, a skutkiem tego było obniżenie wzrostu gospodarczego Niemiec o około 0,2% (według ekonomistów Deutsche Banku).

Chociaż poziom wody w tym roku nie jest tak katastrofalny jak w 2018 r. to „statki towarowe już muszą zmniejszyć ilość załadunku”, napisał w raporcie z zeszłego tygodnia CCNR. 

– Dlatego transport staje się droższy – wyjaśniają eksperci CCNR i wyjaśniają, na przykład, , poziom wody poniżej 75 centymetrów (29,5 cala) na wodowskazie Kaub zwykle oznacza, że ​​duży kontenerowiec „musi zredukować ładunek do około 30%”. Koszty transportu śródlądowego  podraża również stawka ubezpieczeniowa.  

„W Niemczech istnieje również podwyższona opłata za ładunek, gdy poziom wody spadnie poniżej pewnego poziomu ”, ostrzegają analitycy ubezpieczeniowi UBS za pośrednictwem CNN.

Susza obniży aktywność  przemysłową

„Susza może pogłębić jeszcze większy kryzys największej gospodarki Europy, która już teraz stoi przed ryzykiem recesji z powodu kryzysu energetycznego, wysokiej inflacji i wąskich gardeł w łańcuchu dostaw”, informuje CNN.

Ostatnio Niemcy uruchamiają na większą skalę elektrownie węglowe, aby zapewnić krajowi zasoby niezbędnej energii elektrycznej. Wiele ton potrzebnego węgla kamiennego transportuje się Renem. Barki z węglem wypływają z holenderskich portów w Amsterdamie, Rotterdamie i Antwerpii.

– Niski poziom wody w rzece utrudnia dostawy produktów energetycznych, co pogarsza sytuację w zakresie dostaw surowców w Europie – zauważa Henri Patricot, zastępca dyrektora, Equity Research, Oil & Gas sector UBS i podkreśla, że Ren ma również kluczowe znaczenie dla transportu chemikaliów i zboża. 

Ponieważ kilka sektorów w Niemczech może odczuć skutki zakłóceń w operacjach transportu śródlądowego na Renie, zakłócenia w produkcji mogą odbić się na całej gospodarce. 


– W miesiącu niskiego poziomu wody produkcja przemysłowa kraju może spaść o około 1% twierdzą naukowcy z Kiel Institute for the World Economy. 

Wiadomo, że przemysł niemiecki zanotował spadek produkcji w pierwszej połowie o około 4%. Ale trzeba zaznaczyć, że pomimo zakłóceń w gospodarce w wyniku wojny w Ukrainie, niemiecki eksport osiągnął w czerwcu rekordową wartość 754,2 mld EUR i wzrost r/r o 13%. Jeszcze bardziej wzrosła wartość importu – o 26,2 procent, do 722,5 mld euro, co związane było przede wszystkim z wysokimi cenami ropy i gazu. 

Obecnie niemieckie władze żeglugowe nie nakładają ograniczeń na ruch na Renie ze względu na niski poziom wody. Ale rzecznik agencji żeglugi wodnej powiedział, że w niektórych przypadkach żegluga komercyjna może nie być opłacalna, jeśli fracht będzie musiał zostać zbytnio zmniejszony.

Armatorzy na mieliźnie, także z Polski

Sytuacja taka jak na Renie dotknęła wszystkich operatorów żeglugi śródlądowej, także polskich. Europa cierpi z powodu ekstremalnych fal upałów i suszy. Nawet źródło Tamizy wyschło i przesunęło się o około pięć mil w dół rzeki. 

Wysokie temperatury wody w rzekach we Francji utrudniły działanie niektórych elektrowni jądrowych. A w północnych Włoszech rolnicy zmagają się z najgorszą od 70 lat suszą, która zakłóca produkcję upraw od soi po parmezan. 

Polskę nękają całkiem inne problemy. Zakłócenie ekosystemu Odry przyjęło katastrofalne skutki, o czym na bieżąco informujemy na naszych łamach. Ale polską żeglugę śródlądową dotknąć dotkliwie może właśnie susza w Europie Zachodniej. 

Związek Polskich Armatorów Śródlądowych skupia obecnie około 50 członków, którzy zatrudniają kilkuset marynarzy i oficerów. Nasi operatorzy dysponują niestety bardzo przestarzałym taborem o czym niedawno informowaliśmy za GUS na łamach GospodarkaMorska.pl.

To znacznie pogarsza ich pozycję konkurencyjną. Szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę coraz ostrzejsze przepisy związane z ochroną środowiska. Polscy armatorzy śródlądowi na mieliźnie mogą znaleźć się wraz armatorami z krajów zachodnich. 

Gospodarka Morska
Fot. Marek Grzybowski
Gospodarka Morska
Fot. Marek Grzybowski

Partnerzy portalu

port_gdańsk_bezpieczny_port_dla_biznesu_black_390x100_2020

Dziękujemy za wysłane grafiki.