• <
KONGRES_POLSKIE_PORTY_2030_2026

3/4 importu ubrań z Azji do Europy przechodzi zwykle przez korytarz Morza Czerwonego. Branża odzieżowa ma kłopot

Strona główna Prawo Morskie, Finanse Morskie, Ekonomia Morska 3/4 importu ubrań z Azji do Europy przechodzi zwykle przez korytarz Morza Czerwonego. Branża odzieżowa ma kłopot

Konflikt na Bliskim Wschodzie jest dużym wyzwaniem dla polskich firm odzieżowych, które polegają na globalnych i wrażliwych kosztowo łańcuchach dostaw - ocenili analitycy PKO BP. Zaznaczyli jednocześnie, że Polska jest jednym z największych importerów odzieży w Europie.

Analitycy PKO BP zwrócili uwagę, że polski rynek odzieżowy jest silnie związany łańcuchami dostaw z krajami azjatyckimi. „Większość odzieży sprzedawanej w Polsce jest produkowana w Azji lub Europie Południowo-Wschodniej. Polskie firmy najczęściej działają w modelu, w którym projektowanie, marketing i sprzedaż odbywają się w Polsce lub w Europie, a szycie zlecane jest zagranicznym producentom” - wskazali.

Podkreślili, że Polska jest jednym z większych importerów odzieży w Europie. Wartość importu odzieży do Polski (według kraju pochodzenia) w 2025 wyniosła 16,8 mld euro (o 12,3 proc. więcej r/r), co plasuje nasz kraj w pierwszej dziesiątce największych importerów odzieży na świecie. Najważniejszymi dostawcami, jak wynika z raportu PKO BP, są Chiny (26 proc. wartości importu), Bangladesz (21,6 proc.) oraz Turcja (9,7 proc.). Wśród krajów wysyłki odzieży czołówkę dostawców stanowią Niemcy (32 proc.), Hiszpania, Bangladesz, Chiny i Holandia z uwagi na odprawę części importowanej odzieży w portach unijnych i dalszą wysyłkę do Polski.

„Polska jest nie tylko dużym rynkiem konsumpcyjnym, ale również regionalnym hubem magazynowo-logistycznym obsługującym handel internetowy i dystrybucję międzynarodowych marek. Ta rola wzmacnia znaczenie Polski, ale jednocześnie zwiększa jej podatność na zakłócenia w transporcie morskim i wzrost kosztów importu” - wskazano.

Jak wynika z publikacji, ok. 3/4 importu odzieży do Europy z Azji zwykle przechodzi przez korytarz Morza Czerwonego - „to oznacza, że każde zakłócenie w tym rejonie natychmiast uderza w handel z Europą” - dodano.

„Konflikt na Bliskim Wschodzie prowadzi do wzrostu kosztów frachtu, wydłużenia czasu transportu oraz konieczności zmiany dotychczasowych tras, a także skutkuje wyższymi stawkami ubezpieczeniowymi, ograniczeniem dostępnych zdolności przewozowych i w konsekwencji większą niepewnością w planowaniu operacji logistycznych. (...) Konflikt na Bliskim Wschodzie jest dużym wyzwaniem dla polskich firm odzieżowych, które polegają na globalnych i wrażliwych kosztowo łańcuchach dostaw. Równocześnie stanowi szansę dla Polski na wzmocnienie roli regionalnego centrum dystrybucyjnego oraz zwiększenia znaczenia krajowych podmiotów” - podkreślili analitycy PKO BP.

Dodali, że skutki wojny z Iranem dla branży odzieżowej zależą przede wszystkim od długości trwania konfliktu, jednak część konsekwencji „jest już nieunikniona”. „Wyższe koszty produkcji i transportu będą wywierać presję na wzrost cen detalicznych w handlu. Marcowe badanie koniunktury konsumenckiej GUS wskazało na pogarszające się nastroje Polaków. Obawy związane z wyższymi kosztami ogrzewania i energii elektrycznej mogą hamować decyzje zakupowe” - wskazano. (PAP)

fos/ mick/

Fot. Depositphotos

LEGAL_MARINE_20LAT_2026

Dziękujemy za wysłane grafiki.