12 sierpnia jest w Rosji pamiętany jako dzień zatonięcia okrętu podwodnego z napędem jądrowym Kursk. Już 25 lat minęło od tamtej tragedii, w której zginęła cała załoga jednostki. Przypomina ona o problemach trapiących Marynarkę Wojenną Federacji Rosyjskiej, a także sposobie sprawowania rządów przez Władimira Putina, który tak samo ma teraz prowadzić kraj do katastrofy.
Do zdarzenia doszło na Morzu Barentsa w 2000 roku, gdy okręt zmierzał na zaplanowane ćwiczenia, mające być największymi od czasu rozpadu ZSRR i udowodnić światu, że borykająca się z kryzysem ekonomicznym i tożsamościowym Rosja nie utraciła swojej mocarstwowej pozycji. Tragedia stała się jednak symbolem trawiących ją problemów, kładąc się też cieniem na rządach Władimira Putina, które trwały wtedy od kilku miesięcy.
Kursk (K-141), wcielony do służby w 1994 toku, był w swoim czasie jednym z największych i najnowocześniejszych okrętów podwodnych z napędem jądrowym w składzie rosyjskich sił morskich. Należał do serii proj. 949A (kod NATO: Oscar II). Wchodził w skład Floty Północnej. Miał 155 metrów długości, 18,2 metrów szerokości i wyporność w położeniu podwodnym sięgającą 16 400 ton.
Do dziś trwają dyskusje na temat powodów awarii na okręcie. Wskazywano na szereg zaniedbań, spowodowanych niedbałością o wyposażenie, wynikające z fatalnej sytuacji rosyjskich stoczni jak i ogólnie finansów państwa. Przyczyną zatonięcia miał być wyciek, a następnie seria wybuchów wysoko skoncentrowanego nadtlenku wodoru. Pojawiły się teorie, że doszło do eksplozji testowanej superkawitacyjnej torpedy WA-111 Szkwał. Zatonięcie miało też zostać spowodowane zderzeniem z lotniskowcem Admirał Kuzniecow, bądź kolizją z amerykańskim okrętem (nawodnym lub podwodnym), który miał znajdować się nieopodal ćwiczeń Floty Północnej, prowadząc obserwację. Do dziś temat budzi emocje nie tylko w Rosji.
Największe kontrowersje wynikały z faktu, że wybuch i
zatonięcie okrętu przeżyła część załogi Kurska, ok. 1/5 jej stanu osobowego, na
co wskazywał odręczny list znaleziony przy ciele jednego z marynarzy. Nie
wiadomo, czy zmarli z powodu braku tlenu, czy wychłodzenia, gdy jednostka spoczęła
na głębokości 108 metrów p.p.m.
Przez pierwsze kilka dni po katastrofie rosyjskie władze, tak jak ZSRR, unikały podania informacji o wypadku, albo manipulowały przekazem o stanie okrętu, gdy z kolei zachodnie media, powołując się na odczyty norweskiej stacji sejsmologicznej, informowały o podwodnej eksplozji. Po przyznaniu, że doszło do katastrofy, Kreml odmawiał pomocy ze strony innych państw, oficjalnie z powodu obaw o ich chęć zdobycia „tajemnic wojskowych”. Potrzeba było wielu dni, żeby je do tego przekonać, co zdaniem wielu komentujących mogło być czynnikiem decydującym o życiu marynarzy, którzy przeżyli katastrofę. Jedna z najbardziej przerażających teorii sugeruje, że władze celowo opóźniały ratunek, aby mieć pewność, że nie przeżyje nikt, kto mógłby powiedzieć cokolwiek o przyczynach wypadku. Dopiero 21 sierpnia zespół ratowników z Norwegii, przy użyciu specjalistycznego sprzętu, dostał się do środka okrętu, potwierdzając śmierć całej załogi.
Katastrofa Kurska mogła zachwiać pozycją Władimira Putina, który swoją prezydenturę zaczął ledwie kilka miesięcy wcześniej. Cały świat przekonał się wtedy, że Rosja, spadkobierca ZSRR, nie potrafi uratować swoich obywateli. Na temat tego zdarzenia powstała ogromna ilość książek, artykułów, a także filmów, m.in. fabularny z 2018 roku w koprodukcji belgijsko-francusko-luksemburskiej, w reżyserii Thomasa Vinterberga. Z kolei polskie studio Jujubee także w 2018 roku wydało przygodową grę komputerową „Kursk”, poświęconą katastrofie oraz wspomnianej już teorii dotyczącej wybuchu z powodu torpedy WA-111 Szkwał.
W ostatnim czasie rosyjskie władze ogłosiły wart miliardy rubli program modernizacji marynarki wojennej i budowy wielu nowych okrętów, aby udowodnić potencjał państwa na morzu i zwiększać wpływy, w tym w związku z chęcią dominacji w Arktyce. Wiąże się to także z inwestycjami w branżę zbrojeniową oraz stoczniową. Sankcje oraz problemy gospodarki z powodu wycofywania się międzynarodowego biznesu z Rosji po inwazji na Ukrainę w lutym 2022 roku wskazują, że cel ten może być trudny do osiągnięcia. Na ten moment, mimo problemów, krajowe stocznie stale budują nowe okręty i statki. Z jednej strony ma to wskazywać, że kraj radzi sobie mimo m.in. utraty wielu rynków zbytu na rosyjskie surowce energetyczne i produkty, z drugiej może tylko odwlekać załamanie coraz bardziej izolującej się gospodarki, nadwyrężonej z powodu produkcji wojennej.
Ile można zarobić na statku? Nawet 10 tys. euro miesięcznie
00:01:39
Tak rozkłada się ciało w głębi oceanu (wideo)
Na „Titanicu” byli pasażerowie z Polski
Pracowniczki platformy wiertniczej: Dziwne jest nie to, że tu jesteśmy, tylko to, że nas tu wcześniej nie było
Ogromne lodowe kule nad Bałtykiem. Skąd się wzięły?
00:01:35
Statek kosmiczny obcych czy nazistowski bunkier pod wodą? Dziwne odkrycie w głębinach Bałtyku
Dni Morza z atrakcjami. Zapowiedziano pokazy i paradę morską
Dar Młodzieży na Bahamach. Żaglowiec doznał awarii systemu klimatyzacji
UMG zaprasza na III Morski Festiwal Nauki
Uczestnicy Operacji Żagiel '76 na Darze Pomorza poszukiwani!
Horyzont II opuszcza Gdynię. Statek badawczy UMG rusza na Spitsbergen
„MorzeAI” – konferencja o zastosowaniach danych i sztucznej inteligencji w gospodarce morskiej