• <
szkoła_morska_w_gdyni_980x120_gif_2020

Narodowe Muzeum Morskie zdradza zawartość skrzynki z wraku XIX-wiecznego żaglowca. Były tam narzędzia cieśli okrętowego

23.03.2026 15:15 Źródło: Narodowe Muzeum Morskie
Strona główna Edukacja Morska, Nauka, Szkoły Morskie, Praca na Morzu Narodowe Muzeum Morskie zdradza zawartość skrzynki z wraku XIX-wiecznego żaglowca. Były tam narzędzia cieśli okrętowego
Fot. Narodowe Muzeum Morskie

Pracownicy Działu Konserwacji Muzealiów oraz Działu Badań Podwodnych Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku otworzyli drewnianą skrzynkę wydobytą z wraku XIX-wiecznego drewnianego żaglowca, tzw. „Portowca”, spoczywającego na dnie Bałtyku. Zanim zajrzeli do jej wnętrza, przeprowadzili szczegółowe badania rentgenowskie, które pozwoliły ocenić stan zachowania obiektu oraz układ znajdujących się w środku przedmiotów. Po przeprowadzeniu badań i bezpiecznym otwarciu okazało się, że w jej wnętrzu znajdował się zestaw narzędzi cieśli okrętowego.

Skrzynka została odkryta podczas badań prowadzonych latem 2025 roku. przez Dział Badań Podwodnych NMM z wykorzystaniem jednostki badawczej NMM Wodnik. Po wydobyciu zabytek zabezpieczono i poddano szczegółowym analizom. Przed otwarciem skrzynki przeprowadzono badania rentgenowskie z użyciem lampy RTG stosowanej w radiografii przemysłowej. Pozwoliły one ocenić stan zachowania obiektu oraz rozkład przedmiotów w jego wnętrzu, co umożliwiło opracowanie bezpiecznej metody ich wydobycia.

Prześwietlenie skrzynki narzędziowej wykonano przy użyciu belgijskiej lampy RTG stosowanej w radiografii przemysłowej, wykorzystywanej m.in. do kontroli spoin rurociągów czy konstrukcji stalowych. Urządzenie pracuje przy wyższym napięciu niż aparaty medyczne, a sama ekspozycja trwa znacznie dłużej. W medycynie to zwykle milisekundy, natomiast w tym przypadku naświetlanie trwało około 10 minut. Zabytek umieszczono na kasecie ze specjalną płytą rejestrującą obraz. Promieniowanie rentgenowskie pada na płytę, tworząc na niej tzw. obraz utajony. Podczas otwierania skrzynki do jej wnętrza wpuszczano delikatnie niewielką ilość wody. Dzięki temu udało się wypłukać osad, który nagromadził się w środku podczas wieloletniego zalegania na dnie morza. Gdy osad został usunięty, okazało się, że nie wszystkie znajdujące się w środku przedmioty można łatwo wyjąć. Część z nich była pokryta twardą warstwą konkrecji powstałej w wyniku długotrwałego oddziaływania środowiska morskiego na metalowe elementy. 

– Po wykonaniu ekspozycji kasetę umieszcza się w skanerze, gdzie wiązka lasera odczytuje zapisany obraz, uwalniając zmagazynowaną energię w postaci światła widzialnego. Następnie światło przetwarzane jest na sygnał elektryczny i zamieniane w cyfrowy obraz widoczny na monitorze – tłumaczy Irena Rodzik, kierownik Działu Konserwacji Muzealiów. 

– Konieczne było delikatne podkuwanie osadu. Stopniowo, po jednym lub dwóch narzędziach, skrzynkę ponownie przepłukiwaliśmy wodą, aby usunąć kolejne warstwy osadu. W ten sposób udało się wydobyć cały zestaw narzędzi cieśli okrętowego – tłumaczy Janusz Różycki z Działu Badań Podwodnych NMM.


Wśród znalezisk znajdują się m.in. kilka dłut, konopatek i przecinaków różnych rozmiarów, miara składana calowa, sznur traserski, dwa marszpikle oraz inne narzędzia ciesielskie służące do obróbki drewna. Na jednym z elementów odkryto także inicjały „I lub J.R.”. Pracownicy muzeum wskazują, że najprawdopodobniej są to inicjały właściciela zestawu, a marynarze często oznaczali swoje prywatne przedmioty, aby uniknąć ich pomylenia. Narzędzia zostały już zadokumentowane w stanie, w jakim je wydobyto. W kolejnym etapie trafią do Działu Konserwacji Muzealiów, gdzie przejdą specjalistyczny proces konserwacji.

Wrak, na którym znajdowała się skrzynka, jest oznaczony sygnaturą F53.14. W środowisku archeologów podwodnych jest otocznie nazywany  „Portowcem” z powodu zalegania w rejonie wejścia do Portu Gdańsk. To pozostałość drewnianego żaglowca spoczywającego na dnie Bałtyku. Na podstawie dotychczasowych badań wrak drewnianego żaglowca datowany jest wstępnie na pierwszą połowę XIX wieku. Na razie nie ustalono jednak jego dokładnego pochodzenia oraz nazwy.W jego pobliżu odkryto również inne relikty drewnianych żaglowców, m.in. wcześniej badane przez Narodowe Muzeum Morskie wraki W-25 oraz W-23 „Loreley”. Sam wrak F53.14 został po raz pierwszy częściowo przebadany w części rufowej przez zespół muzeum w 2014 roku.

– Nie wiemy jeszcze, czy była to jednostka związana z portem w Gdańsku, czy statek należący do armatora z jednego z portów zagranicznych uczestniczących w wymianie handlowej prowadzonej przez Królestwo Prus za pośrednictwem portu gdańskiego. Wrak spoczywa w strefie przybrzeżnej u ujścia Martwej Wisły, gdzie przy niekorzystnych warunkach pogodowych bywa zasypywany przez osady denne – podkreślił Paweł Litwinienko archeolog podwodny NMM. 

Badania prowadzone w sezonie letnim 2025 roku przez Dział Badań Podwodnych Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku, z wykorzystaniem jednostki badawczej NMM Wodnik, przyniosły także inne interesujące zabytki związane z codziennym życiem załogi.Wszystkie zabytki są podczas badań dokładnie lokalizowane, co pozwala na ich późniejszą interpretację w trakcie opracowywania wyników badań. W czasie prac nurkowych wykonywana jest także dokumentacja w postaci podwodnych fotografii i nagrań filmowych. Wśród odkryć, jak podaje dr Krzysztof Kurzyk, kierownik Działu Badań Podwodnych NMM, znalazły się m.in. żeliwny piecyk typu koza, który służył do ogrzewania marynarzy w kubryku znajdującym się na dziobie statku. W jego pobliżu odnaleziono również spora ilość węgla, prawdopodobnie używanego jako opał lub będący pozostałością ładunku. Do ciekawych znalezisk należą także drewniana fajka oraz pojedyncze egzemplarze mocno zużytych skórzanych butów marynarskich, które stanowią cenne świadectwo codziennego życia XIX-wiecznych żeglarzy. Sam wrak zachował się w bardzo dobrym stanie.

– Odkryliśmy dobrze zachowany kadłub o długości około 30 metrów i szerokości do 7 metra, w większości zagrzebany w dnie morskim na głębokość ok. 3,5-4 metrów. Zachowały się również liczne elementy konstrukcyjne statku, m.in. stępka, denniki, węzłówki oraz pokładniki – uzupełnia dr Krzysztof Kurzyk.

Zespół badawczy wykonał również fotogrametrię podwodną części dziobowej wraku, która pozwoli w przyszłości stworzyć jego trójwymiarowy model. W kolejnych sezonach badacze planują w ten sposób udokumentować cały wrak. Po wydobyciu zabytki są zabezpieczane przed wysychaniem i po wstępnym opracowaniu trafiają do Działu Konserwacji Muzealiów NMM, gdzie przechodzą specjalistyczny proces konserwacji. Po jego zakończeniu najciekawsze z odkrytych artefaktów będą mogły zostać zaprezentowane zwiedzającym na wystawach Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku.

RUMIA_INVEST_390 x 150_2025

Dziękujemy za wysłane grafiki.