Jak co roku w Sankt Petersburgu odbyły się centralne obchody rosyjskiego Dnia Marynarki Wojennej. Obok wielu wydarzeń, przemów i pokazów, przy jednoczesnych obawach o ataki ze strony Ukrainy podczas parady morskiej, nie zabrakło też pokazowych ćwiczeń. Manewry pk. „Lipcowa Burza” miały stanowić o sile rosyjskiej floty, przypominając o ambicjach Kremla względem polityki morskiej i zwiększenia potencjału Rosji w tym zakresie, co budzi niemałe obawy za granicą.
Przy okazji święta prezydent Rosji Władimir Putin miał dokonać „w formie zdalnej”, inspekcji związków taktycznych Marynarki Wojennej Rosji, Flot Północnej, Pacyfiku, Bałtyku, Morza Czarnego oraz Flotylli Kaspijskiej. Uczestniczył w tym również minister obrony Andriej Biełousow, głównodowodzący Marynarki Wojennej adm, Aleksandr Mojsiejew oraz minister obrony Republiki Białorusi Wiktor Chrenin. Dowódcy sił morskich mieli złożyć odpowiednie raporty.
– Podczas działań związanych z wykonywaniem ćwiczeń bojowych przez floty i Flotyllę Kaspijską potwierdzono gotowość bojową sił morskich. Dziękuję dowództwu, załogom okrętów i jednostkom wojskowym biorącym udział w ćwiczeniach. Jestem przekonany, że w przyszłości Marynarka Wojenna Rosji będzie godnie wypełniać postawione zadania, a granice morskie naszego kraju będą niezawodnie chronione – przekazał Putin, cytowany przez służby prasowe Kremla.
Po inspekcji ćwiczeń operacyjnych „Lipcowa Burza”
Władimir
Putin ponownie złożył marynarzom gratulacje z okazji Dnia Marynarki
Wojennej. Miał też rozmawiać z mieszkańcami i na Placu
Pałacowym w Sankt Petersburgu. Przebieg obchodów nie był wielce okazały,
co tłumaczono względami bezpieczeństwa. Wielu komentatorów wskazuje, że
prawdziwą słabość Rosji pokazuje jej obawa, że Ukraina, na odległość
setek kilometrów, mimo wielu własnych problemów, zdoła zagrozić np.
paradzie morskiej, atakując rakietami i bezzałogowcami wiele cennych
okrętów. Ponadto wskazuje się też na strach przed akcjami sabotażowymi,
do których kilkukrotnie już dochodziło i w efekcie kilka okrętów Floty
Bałtyckiej zostało na przestrzeni ostatnich trzech lat uszkodzonych.
Ćwiczenia operacyjne pk. „Lipcowa Burza” odbyły się w dniach 23-27 lipca, obejmując akweny Oceanu Spokojnego i Arktycznego, a także Morza Bałtyckiego i Morza Kaspijskiego. Celem ćwiczeń było sprawdzenie gotowości grup sił floty i flotylli do realizacji niestandardowych zadań operacyjnych, zintegrowanego wykorzystania precyzyjnej broni dalekiego zasięgu, systemów bezzałogowych, zaawansowanego i nowoczesnego uzbrojenia oraz sprzętu wojskowego. Wzięło w nich udział ponad 150 okrętów wojennych i jednostek wsparcia, 120 samolotów, dziesięć nadbrzeżnych systemów rakietowych, 950 jednostek sprzętu wojskowego i specjalnego oraz ponad 15 000 żołnierzy. Przeprowadzono, zgodnie z przekazanymi raportami, łącznie około 550 epizodów ćwiczebnych bojowych, z czego ponad 450 obejmowało praktyczne użycie broni.
Rosyjskie władze podkreślają, że kluczowym aspektem ćwiczeń
było utrwalanie praktycznych umiejętności personelu wszystkich szczebli w
zakresie dowodzenia siłami floty i wykonywania rozkazów, biorąc też pod uwagę
przebieg łańcucha dowodzenia. W warunkach bliskiego pola walki testowano
spójność załóg okrętów, załóg bojowych, lotnictwa morskiego i nadbrzeżnych
systemów rakietowych. Oficjalnie kluczowym aspektem ćwiczeń było jest
zagwarantowanie „bezpieczeństwa Rosji, niezawodna ochrona suwerenności i
interesów narodowych”.
Dowództwo Marynarki Wojennej przekazało, że planuje stałe podnoszenie poziomu wyszkolenia bojowego załóg okrętów nawodnych i podwodnych, jednostek nadbrzeżnych i powietrznych, wyposażając je w najnowocześniejszy sprzęt i broń. W najbliższym czasie pięć brygad morskich zostanie przekształconych w dywizjony, z czego dwie już w tym roku. W rezultacie siła uderzeniowa i zdolności bojowe jednostek morskich mają wzrosnąć. Nie wskazano przy tym, o które konkretnie formacje chodzi.
Jak podkreśliły władze Rosji, ćwiczenia były nakierowane na działania obronne, uwzględniające doświadczenia zdobyte podczas „specjalnej operacji wojskowej”, co oznacza w oficjalnym przekazie trwającą od lutego 2022 roku agresję na Ukrainę. Kreml konsekwentnie unika określania tego „wojną”, używając tu również takich określeń jak „wyzwalanie”, „walka z okupacją” i inne tego rodzaju, w ramach propagandowej nowomowy. Co należy zauważyć, te „doświadczenia” są przede wszystkim obrazem porażek, jakie Flota Czarnomorska poniosła od początku konfliktu, a która zdaniem ukraińskich sił zbrojnych oraz wielu komentatorów, miała utracić nawet 1/3 swojego potencjału bojowego. Doszło tu do wielu kompromitujących Marynarkę Wojenną Federacji Rosyjskiej porażek, poczynając od utraty krążownika Moskwa, przez szereg innych okrętów, w tym jednostek desantowych, patrolowców, małych okrętów rakietowych oraz okrętu podwodnego. Spora część z nich, w tym wspomniany okręt podwodny, została zniszczona bądź uszkodzona podczas pobytu w portach i stoczniach. Do tego wielokrotnie wychodziło na jaw fatalne przygotowanie załóg do obrony przed atakami bezzałogowych pojazdów nawodnych i latających, w efekcie doszło do zmian na stanowiskach tak Floty Czarnomorskiej, jak i całych sił morskich. Stworzyło to również pokutujący wciąż błędny pogląd, jakoby drony i inne bezzałogowce stały się „game changerem” i stanowiły o tym, że jako dużo tańsze łatwo pokonują drogie okręty, podważając tym samym sens inwestowania w te ostatnie. Spotkało się to z krytyką, tak samo polemika dotyczyła przekazu ukraińskich władz, jakoby siły zbrojne państwa miały pokonać Rosję na Morzu Czarnym. Omawialiśmy to w tekście pt. Czy Ukraina wygrywa na Morzu Czarnym? Polemika z przekazem na temat konfliktu.
Rosyjskie władze oraz służby prasowe sił morskich regularnie donoszą o ćwiczeniach okrętów, przy czym niektóre, tak w ramach grup jak i pojedynczo, miały wychodzić w morze nawet kilka razy w miesiącu. Celem było intensywne szkolenie załóg w zakresie obrony przeciwpowietrznej, z wyszczególnieniem na zwalczanie dronów, ale też nawodnych pojazdów bezzałogowych. Wskazywać to ma na potencjalne zrozumienie przyczyn porażek i wyciągnięcie wniosków, by więcej do nich nie dopuścić. Ponadto, mimo sankcji, rosyjskie stocznie wciąż budują i dostarczają choć nierzadko z opóźnieniem, okręty różnych typów i klas. Mimo poważnych problemów gospodarki Rosji z powodu utraty wielu rynków zbytu oraz coraz bardziej kosztownej wojny na Ukrainie, tak pod względem utraty sprzętu jak i „siły żywej”, Kreml zapowiedział wielomiliardowe wydatki na branżę stoczniową, celem budowy wielu nowych statków i okrętów.
Należy zauważyć, że w ciągu pięciu lat rosyjskie stocznie
miały zbudować 49 okrętów różnych typów i klas, co oznacza ok. 10 rocznie.
Tylko w latach 2020-2024 do służby wprowadzono cztery okręty podwodne z napędem
jądrowym serii Borej-A i Jasień-M, zdolne do ataków na cele lądowe, a w lipcu
do służby dołączył do nich kolejny, Kniaź Pożarski. Na lata 30-te XXI wieku zaplanowano
budowę i dostarczenie wielu nowych okrętów. W tym celu zaplanowano wydatek 8
bilionów 400 miliardów rubli (ok. 374 mld zł), oficjalnie uwzględnione przy
tworzeniu Państwowego Programu Uzbrojenia. Trudno jednak powiedzieć, na ile
rosyjska gospodarka w przyszłości przetrwa takie obciążenia, biorąc pod uwagę inflację,
spadek tempa rozwoju oraz problemy demograficzne.
Z racji na starzenie się większych okrętów i trudność w ich remoncie siła bojowa Marynarki Wojennej Federacji Rosyjskiej może spadać, mimo wydatków na budowę nowych okrętów i szumnych zapowiedzi władz o modernizacji floty. Niemniej, mimo sankcji nałożonych na Rosję, ta dąży do udowodnienia, że jej potencjał stoczniowy jest w stanie zachować ciągłość prac i dostarczać nowe okręty, co budzi zrozumiałe obawy w Europie i przypomina, że odpuszczenie, uznanie że kraj nie stanowi zagrożenia, może okazać się wyjątkowo złudne. Stąd wiele państw dotąd raczej nastawionych pacyfistycznie, mocno inwestuje w swoje siły zbrojne, w tym i flotę.
Rosyjskie bombowce nad Morzem Barentsa. Interweniowali Norwegowie
Szwedzka delegacja przylatuje do Polski rozmawiać m.in. o okrętach podwodnych
USA znów uderzyły w łódź domniemanych przemytników na Karaibach - dwie ofiary
Jak chronić porty i infrastrukturę energetyczną na morzu? [KONGRES POLSKIE PORTY 2030+]
PGZ Stocznia Wojenna zajmie się serwisem fregaty
Zmiana warty w COM-DKM. Uroczyste przekazanie obowiązków między admirałami