Pracownicy są potrzebni w branży morskiej od zaraz, niestety umiejętności techniczne nie są mocną stroną młodzieży. To niepokojące wnioski z debaty poświęconej edukacji i rynkowi pracy podczas targów BALTEXPO 2025 w Gdańsku. Pomysły jak zmienić sytuację są, ale na ich efekty trzeba czekać.
Debata miała charakter dyskusji wszystkich zainteresowanych. Przedsiębiorcy, urzędnicy, przedstawiciele szkół wyższych i oświaty rozmawiali o ogromnym zagrożeniu dla gospodarki morskiej jakim jest brak rąk do pracy. I chociaż nie ma precyzyjnych statystyk pokazujących liczbę wakatów czy potencjał miejsc pracy do obsadzenia wiadomo, że problem jest krytycznie ważny. Mamy bowiem do czynienia z luka pokoleniową - na emeryturę odchodzą doświadczeni pracownicy z umiejętnościami technicznymi, a przez lata zaniedbano szkolenie następców, na różnych poziomach, od zawodowego po inżynierski.
W czasie dyskusji podkreślano, że oprócz działań administracyjno-edukacyjnych potrzebna jest też promocja zawodów technicznych. Młodzi ludzie obawiają się ciężkiej pracy, która wydaje im się "brudna". Nie są gotowi mierzyć się z wyzwaniami i wysiłkiem. Często nie mają też świadomości, że praca w stoczni czy porcie to praca przy użyciu najnowszych technologii, dająca dobre zarobki i perspektywy znalezienia zajęcia na całym świecie. Można wręcz oceniać, że to praca prestiżowa. Ale świadomość ta nie dociera do młodych ludzi i... ich rodziców. Problem jest uniwersalny i dotyczy wszystkich firm i branż w gospodarce morskiej.
Katarzyna Gruszecka-Spychała, wiceprezeska Portu Gdynia opowiadała o sytuacji w portach. - Dosłownie bijemy się o hydrotechników, to zawód strategicznie ważny. Potencjalnym pracownikom oferujemy atrakcyjne wynagrodzenie i liczne benefity, ale specjalistów jest na rynku mało. A "bijemy się" o nich w kraju, ale też w skali Europy, bo dziś jest ogromna łatwość zmiany miejsca zamieszkania. Luka kompetencyjna jest taka, że nie zapełnimy jej szybko, a ludzie potrzebni są tu i teraz.
Prezes Gruszecka-Spychała podkreśla, że istnieją ograniczenia w dofinansowaniu przez zarząd portu edukacji pracowników czy to na rzecz samego zarządu portu czy spółek operujących w portach. - Traktujemy to jako promocję portu i gospodarki morskiej, próbujemy działać w ten sposób. Ale przepisy nie pozwalają na bezpośrednie inwestycje w edukację.
Monika Chabior, wiceprezydentka Gdańska podkreślała, że kłopoty demograficzne widać na wielu poziomach. Jeszcze kilka lat temu budowano na wyścigi przedszkola, bo brakowało w nich miejsc. Dziś można by w Gdańsku przyjąć do przedszkoli dodatkowe 700 dzieci. Widać także, jak potencjalni uczniowie stają się wymagający w wyborze miejsca nauki - gdy zbierają informacje o internatach czy bursach szkolnych chcą wiedzieć także czy można z nich korzystać w trakcie długich weekendów, jakie dodatkowe usługi np. edukacyjne są im oferowane. - Organizujemy "tydzień zawodowca", próbujemy zmieniać nazwy klas, aby przyciągnąć uczniów, efekty są, ale to wszystko mało - mówiła prezydent Chabior.
Prof. Adam Weintrit, rektor Uniwersytetu Morskiego w Gdyni zwraca uwagę na jeszcze jeden problem. - Poziom kształcenia w szkołach technicznych jest coraz wyższy, mamy do czynienia z nowymi technologiami, zmiany następują z roku na rok. Tymczasem przychodzą studenci coraz słabiej przygotowani z matematyki czy fizyki. Fizyka w szkole średniej jest z reguły w niewielkim zakresie, jedna godzina w tygodniu. To jest niedostosowane do obecnej rzeczywistości i postępu technicznego - podkreśla Weintrit.
Dyrektor Anna Wiśniewska z Departamentu Kształcenia Zawodowego w MEN zapowiedziała, że ministerstwo planuje szereg konsultacji z pracodawcami różnych branż w całym kraju, w kontekście ich potrzeb. - Planujemy 86 takich spotkań w najbliższych miesiącach. Chcemy mieć dogłębną widzę na temat potrzeb w różnych branżach, na różnych poziomach kształcenia - zapowiedziała dyrektor Wiśniewska. Podobne działania w skali regionu zapowiada Stanisław Szultka odpowiedzialny z politykę gospodarczą. - Planujemy spotkania w powiatach, chcemy uruchomić sieć dialogu wg branż i rożnych szczebli kształcenia. Celem jest stworzenie rekomendacji dla edukacji.
Mateusz Kowalewski, prezes Forum Pracodawców Gospodarki Morskiej problem braku pracowników określił jako jeden z najważniejszych dla gospodarki morskiej, obok kwestii bezpieczeństwa. - Aby poprawić sytuację nie chodzi o oderwane, pojedyncze działania, tu chodzi o cały, szeroki projekt edukacyjny. Liczymy, że jak płacimy podatki, to one zostaną racjonalnie wydane, m.in. aby realizować uzasadnione oczekiwania edukacyjne. Apeluję, abyśmy nie skończyli rozmów o kształceniu technicznym na apelach i jednej czy drugiej dyskusji. Trzeba nasze prace sformalizować, stworzyć całą procedurę rozwiązywania problemów.
Z kolei Dariusz Gobis zastępca dyrektora Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Gdańsku podkreślał, że istnieje szereg możliwości dofinansowania szkoleń zawodowych i związanych z przekwalifikowaniem pracowników. Ze środków publicznych pokrywana jest większość kosztów takich działań.
Fot: Depositphotos
Ile można zarobić na statku? Nawet 10 tys. euro miesięcznie
00:01:39
Tak rozkłada się ciało w głębi oceanu (wideo)
Na „Titanicu” byli pasażerowie z Polski
Pracowniczki platformy wiertniczej: Dziwne jest nie to, że tu jesteśmy, tylko to, że nas tu wcześniej nie było
Ogromne lodowe kule nad Bałtykiem. Skąd się wzięły?
00:01:35
Statek kosmiczny obcych czy nazistowski bunkier pod wodą? Dziwne odkrycie w głębinach Bałtyku
Norwesko-polskie spotkanie przy byłym ORP Sokół. Okazja do wspomnień i rozmów o przyszłości
Blisko 60 tysięcy odwiedzających wystawę „Bałtyk. Morze zielonej energii”
Oceania wyruszyła po raz 40-ty na Spitsbergen
Pomorska Nagroda Muzealna za badania nad stratami wojennymi m.s. Piłsudski
Dni Morza z atrakcjami. Zapowiedziano pokazy i paradę morską
Dar Młodzieży na Bahamach. Żaglowiec doznał awarii systemu klimatyzacji