Straż Wybrzeża Stanów Zjednoczonych opublikowała wyniki śledztwa w sprawie tragicznej śmierci inżyniera na statku OSV Red Stag, która miała miejsce w październiku 2023 roku w porcie Fourchon w Luizjanie. Mężczyzna zginął w wyniku porażenia elektrycznego po nieautoryzowanym otwarciu panelu elektrycznego, w trakcie próby naprawy systemu pompy błot
13 października 2023 roku, statek Red Stag był zacumowany w porcie Fourchon, przygotowując się do kolejnego zadania. Po południu, o godzinie 20:00, pierwszy inżynier statku włączył i wyłączył system pompy błota, używając przycisku awaryjnego na pokładzie. Chociaż takie działanie było standardową procedurą, po zakończeniu pracy pozostawił przycisk w pozycji „wyłączonej”. To miało istotne znaczenie, jak się później okazało.
Inżynier, który po zmianie wachty nocnej objął dyżur, nie posiadał odpowiednich kwalifikacji do pracy przy urządzeniach wysokiego napięcia. Jego zadaniem było zadbanie o czystość w maszynowni. O godzinie 5:30 rano, zapytał jednego z marynarzy, gdzie znajduje się miernik napięcia. To była ostatnia rozmowa z inżynierem, zanim zginął.
Niedługo po tym, inżynier otworzył panel elektryczny, który kontrolował system pompy błota – urządzenie działające pod napięciem 480 V. O godzinie 6:40, jego ciało zostało znalezione przed panelem. Jego odciski palców zostały odnalezione na jednym z przewodów wysokiego napięcia w otwartym panelu.
Kapitan statku niezwłocznie zadzwonił po pomoc medyczną, a załoga rozpoczęła resuscytację. Niestety, pomimo wysiłków ratunkowych, inżynier zmarł o godzinie 7:40. Prokurator stwierdził, że śmierć była wynikiem nieszczęśliwego wypadku.
Śledztwo wykazało, że inżynier, choć był w trakcie szkolenia do uzyskania licencji, nie miał uprawnień do pracy przy wysokoprądowych panelach. Nie wiadomo, dlaczego zdecydował się otworzyć panel, ale Straż Wybrzeża przypuszcza, że nie był świadomy, iż przycisk awaryjny na pokładzie został już wyłączony. Być może próbował samodzielnie naprawić problem, łamiąc zasady bezpieczeństwa.
Śledczy zauważyli również, że na statku brakowało odpowiednich wskaźników, które informowałyby o stanie wyłącznika awaryjnego. Gdyby taki wskaźnik istniał, inżynier mógłby zorientować się, że system działał prawidłowo, a otwarcie panelu było zbędne. Dodatkowo, zamek na panelu mógłby zapobiec nieautoryzowanemu dostępowi.
Po tragicznej śmierci inżyniera, firma zarządzająca statkiem wprowadziła ogólnoflotową przerwę w pracy, aby ponownie przeanalizować zasady bezpieczeństwa i przypomnieć załodze o procedurach. Straż Wybrzeża nie stwierdziła naruszenia przepisów, jednak zdarzenie podkreśla istotność przestrzegania procedur bezpieczeństwa, które mogłyby zapobiec tej tragedii.
Rozpoczyna się Forum Bezpieczeństwa Morskiego Państwa 2026
Rosyjskie bombowce nad Morzem Barentsa. Interweniowali Norwegowie
Szwedzka delegacja przylatuje do Polski rozmawiać m.in. o okrętach podwodnych
USA znów uderzyły w łódź domniemanych przemytników na Karaibach - dwie ofiary
Jak chronić porty i infrastrukturę energetyczną na morzu? [KONGRES POLSKIE PORTY 2030+]
PGZ Stocznia Wojenna zajmie się serwisem fregaty