Północnokoreańskie władze nie dają o sobie zapomnieć w kwestii modernizacji sił morskich. W ubiegłym tygodniu miało miejsce ogłoszone szumnie chrzest i wodowanie najnowszego okrętu nawodnego we flocie tego państwa, klasyfikowanego jako niszczyciel Choe Hyon. 25 kwietnia pojawiły się jego zdjęcia podczas prób morskich, w trakcie których przeprowadzono strzelanie rakietowe. Wzbudziło to zainteresowanie, rozpoczynając też szereg dyskusji i spekulacji. Z racji na małą ilość informacji, które i tak trzeba wyławiać z gąszcza propagandy, pojawia się pytanie, z czym rzeczywiście mamy do czynienia. Z jednej strony są sugestie, że przeciwnika nigdy nie należy lekceważyć, z drugiej nie brakuje krytyki wobec mediów podkręcających temat i traktujących okręt wręcz jako „game changer”.
Wydarzenie miało miejsce w porcie Nampho, w obecności dygnitarzy państwowych i partyjnych z przywódcą kraju Kim Dzong Unem na czele, a także kadry dowódczej sił zbrojnych, w tym morskich. Informacje na jego temat podała północnokoreańska agencja prasowa KCNA, a w mediach zostało opublikowane nagranie uroczystości, w ramach których odbyły się trwające cały dzień występy artystyczne. Tak jak to jest typowe dla Korei Północnej, wszystko to miało masowy, pompatyczny charakter, gdzie w okrzyki i śpiewy byli zaangażowani także członkowie kadry morskiego rodzaju sił zbrojnych.
Przypomnijmy, że podczas ceremonii północnokoreański dyktator oświadczył, że nowy okręt, nazwany na cześć uczestnika walk z japońską okupacją podczas II wojny światowej i Wojny Koreańskiej, potem ministra sił zbrojnych, umocni zdolności państwa w zakresie obrony jego suwerenności morskiej i stanowiąc „krok ku potędze morskiej”, nie różniąc się tym samym od retoryki wielu innych, autorytarnych państw. Dodatkowo budowa i wdrażanie tego rodzaju jednostek nawodnych ma być odpowiedzią na „agresywną politykę USA”, które wraz z Koreą Południową stale prowadzą ćwiczenia, związane z odstraszaniem i dozowaniem mocarstwowych ambicji Pjongjangu.
Obok wielu innych sloganów najciekawsze są jednak zapowiedzi, że północnokoreański przemysł morski ma dostarczyć kolejne okręty klasy niszczyciel, ale też większych krążowników, okrętów eskortowych i okrętów podwodnych, w tym z napędem jądrowym. W przypadku tych ostatnich w tym roku pojawiły się zdjęcia prezentujące powstający w hali kadłubowej duży okręt podwodny, mający w przyszłości posiadać wspomniany napęd jądrowy, ale też zdolność do wystrzeliwania pocisków balistycznych. Na ile to byłoby możliwe pozostaje wciąż zagadką, biorąc pod uwagę ograniczony przekaz, niemniej specjaliści jak i zwykli komentatorzy stale śledzą nowinki na jego temat.
Czytaj więcej: Korea Północna chwali się „osiągnięciami” w zakresie przemysłu okrętowego. Wśród nich okręt podwodny z napędem jądrowym
Z mediów i opinii komentujących na portalach społecznościowych wychodzą opinie, że wspomniany Choe Hyon (51) nie jest jedynym okrętem w swojej serii i aktualnie trwa budowa co najmniej jeszcze jednego. Wiele wątpliwości narasta wokół północnokoreańskiego przekazu, jakoby niszczyciel powstał w zaledwie 400 dni i posiadał uzbrojenie i wyposażenie będące w pełni efektem prac rodzimej branży technologicznej i zbrojeniowej. Stępka pod niszczyciel miała zostać położona w maju 2024 roku. Z informacji podanych w mediach ma on 144 metry długości, 22 metry szerokości i ok. 5000 ton wyporności. Szczególnie ta ostatnia liczba wskazuje, że jest to jednostka raczej mniejsza w swojej klasie, z racji na to że amerykańskie jednostki typu Arleigh Burke mają ponad 150 metrów długości i od 8400 do 9900 ton maksymalnej wyporności, a południowokoreańskie typu Sejong the Great, budowane w dwóch podseriach odpowiednio 166 i 170 metrów długości i blisko 10000 i 12000 ton maksymalnej wyporności.
Pytaniem jest, na ile informacje podawane przez Koreę Północną pokrywają się z prawdą i czego można się dowiedzieć choćby z samych zdjęć i nagrań wykonanych podczas wodowania. Jako że kraj jest właściwie odcięty od przepływu nowinek technologicznych i obłożony sankcjami tak na import produktów, jak i surowców, pojawia się wiele znaków zapytania. Obok sugestii, że kadłub na ten moment może być bardziej „wydmuszką”, pozbawioną większości systemów czy uzbrojenia, tak nie trudno dociec, że pomoc krajowi przy budowie okrętów zapewniły takie kraje jak Chiny i Rosja. Szczególnie ta ostatnia, z racji na jawne ogłoszenie przez Pjongjang wysłania żołnierzy północnokoreańskich jako wsparcie w walce z Ukrainą, mogła w zamian za to pomóc w budowie, a także dostarczyć potrzebne surowce czy komponenty, a nawet uzbrojenie. Brane pod uwagę jest również wykorzystywanie skopiowanych, w tym i kradzionych rozwiązań z innych państw.
Biorąc pod uwagę analizy samych zdjęć, wskazuje się na uzbrojenie w postaci armaty morskiej 127 mm przywodzącej na myśl OTO Melara produkcji włoskiej firmy Leonardo, stanowiącej jej istotny produkt eksportowy, a także system obrony bezpośredniej (CIWS) do złudzenia przypominający rosyjski Pancir-M. Tak samo rosyjskie wydają się automatyczne systemy uzbrojenia 30 mm, podobne do AK-630. Oprócz tego okręt ma posiadać wyrzutnie wabików, co najmniej dwie podwójne wyrzutnie torped 533 mm do zwalczania okrętów podwodnych, a także znaczną ilość wyrzutni VLS dla pocisków przeciwokrętowych i przeciwlotniczych, umieszczonych zarówno na dziobie jak i rufie okrętu. W przypadku tych ostatnich wiąże się to z… brakiem hangaru dla śmigłowca. Pozostaje pytanie, czy zamiast tego będzie możliwe obsługa np. bezzałogowych pojazdów latających, z racji na mieszczące się przed lądowiskiem prawdopodobnie dwa zdecydowanie mniejsze hangary.
Early Breakdown of North Korean Navy newest ship the NKS Choe Hyon (51) first of its class the Choe Hyon Class Multipurpose Destroyer/Air Defense Frigate
— Intelschizo (@Schizointel) April 26, 2025
Ship is armed with the following
127mm Main Gun (based off Vulcano)
74x VLS cells
1+ 533mm Twin Torpedo Tube Launcher… https://t.co/PGfrM20jg3 pic.twitter.com/obCJSdHfZX
W mediach pojawiała się też błędna informacja o wyposażeniu okrętu w „radar Aegis”, które wynika z błędnego tłumaczenia i cytowania angielskiego wydania południowokoreańskiej agencji Yonhap, na co „nacięła się” także Polska Agencja Prasowa. Należy tu zaznaczyć, że jest to zintegrowany system wykrywania, naprowadzania i kierowania ogniem opracowany w USA i obecnie oferowany przez Lockheed Martin. Jest użytkowany przez US Navy i siły morskie państw partnerskich. Niemożliwe jest więc, by takowy znalazł się w Korei Północnej, także kradzież tej technologii wydaje się mocno wątpliwa.
Oryginalny, koreański tekst wskazywał na system „typu Aegis”, cytując deputowanego Partii Władzy Ludowej, w południowokoreańskim parlamencie, Yu Yong-weona, który od lat 90-tych zajmował się publicystyką i analizą zagadnień militarnych i ogólnie związanych z bezpieczeństwem, będąc obecnie jednym z najbardziej cenionych specjalistów w kraju. Stąd raczej można wątpić, by błąd pojawił się z jego strony, sprowadzając wszystko do wpadki tłumacza. Specjalista w rzeczywistości wskazywał na możliwe podobieństwa północnokoreańskiego systemu dowodzenia do używanego przez m.in. Koreę Południową, sugerując tym samym raczej na próbę skopiowania zachodniej technologii, a nie wprost jej użycie na Choe Hyon.
Choć niszczyciel posiada lądowisko, brak możliwości przechowywania jednostki powietrznej jest tu ograniczeniem możliwości operacyjnych, które są standardem na okrętach tej samej klasy, jak i fregat i większych korwet. Mimo to, wydawałoby się bogate uzbrojenie (tu też pojawiają się pytania o jego pochodzenie i na ile w rzeczywistości istnieje) stawia pod znakiem zapytania wyporność 5000 ton. Warto tu zauważyć, że polskie fregaty programu „Miecznik” mają posiadać ponad 7000 ton maksymalnej wyporności, z kolei w Niemczech powstają obecnie jednostki tej klasy serii F126, których wyporność ma sięgać ponad 10000 ton. Dodatkowo dla Finlandii są obecnie budowane korwety typu Pohjanmaa, których maksymalna wyporność z kolei ma sięgać od 4300 do nawet 4500 ton.
Chcąc pokazać się jako państwo posiadające duże możliwości ofensywne na morzu, Korea Północna próbuje nadgonić inne państwa, szczególnie swojego południowego sąsiada. Obecnie ma posiadać, obok wspomnianego niszczyciela, ponad 70 okrętów podwodnych (głównie małych, zbudowanych w XX wieku, czemu poświęciliśmy już dłuższą analizę w zalinkowanym wcześniej tekście), ponad 500 okrętów desantowych, trzy fregaty, osiem korwet, 30 niszczycueli min, 30 kutrów rakietowych i ponad 180 patrolowców. Na zdjęciach z uroczystości wodowania Choe Hyon niektóre z jednostek nawodnych są nawet widoczne i co ciekawe, z obecnie prezentowanych przez północnokoreański reżim zdjęć je „wygumkowano”. Flota stanowi miks starszych, nierzadko mających 30, 40 i więcej lat jednostek (w tym też produkcji chińskiej i radzieckiej), choć są wśród nich także nowocześniejsze (m.in. typu Nampo, zbudowane w II dekadzie XXI wieku).
Prezentowane na materiałach propagandowych siły morskie nie prezentują się nowocześnie i potężnie na tle innych państw regionu. Mimo to zarówno Korea Południowa jak i Japonia traktują morski i rakietowy potencjał Korei Północnej jako główne zagrożenie dla siebie, wpływając na modernizację i rozwój własnych marynarek wojennych. Co należy tu podkreślić, stocznie tych krajów należą do największych i najnowocześniejszych w skali globu, wspierane przez rozwinięty przemysł zbrojeniowy i technologiczny. W efekcie tego w szybkim tempie powstają dla sił japońskich i południowokoreańskich okręty różnych klas, prezentujące najnowsze rozwiązania w zakresie broni i systemów obronnych.
Co należy podkreślić, w Japonii i Korei Południowej istnieje silni rozwinięty przemysł stoczniowy ukierunkowany na rynek cywilny, przy czym w przypadku drugiego z tych państw jest mowa o produkcji statków różnych typów i klas na globalny rynek, stanowiąc znaczny procent budowanych jednostek i ustępując jedynie Chinom. Zdając sobie sprawę z możliwości stoczni i koncernów zbrojeniowych pojawia się pytanie, jakie są realne zdolności północnokoreańskiego przemysłu stoczniowego i zbrojeniowego. Jedną z głównych z głównych stoczni jest Nampo, która buduje statki towarowe, rybacki i okręty głównie na potrzeby państwa, acz część ma trafiać na choćby rynki afrykańskie. Jak podają publikacje zajmujące się analizą Korei Północnej, posiada suche doki, hale kadłubowe, 19 dźwigów, dok pływający i zatrudnia ok. 7000 osób. Odpowiada za budowę statków transportowe (masowce, kontenerowce) o wyporności do 20000 ton, statków rybackich mających wyporność do prawie 4000 ton oraz okrętów do 1500 ton i mniejszych łodzi patrolowych dla sił morskich. W kraju mają się znajdować też inne zakłady stoczniowe oraz firmy odpowiedzialne za technologie morskie, również o nich jest zwykle niedużo informacji. Także cywilna flota jest zakryta pewną mgłą niewiadomych, bo choć pod banderą kraju ma działać ponad 120 statków łącznym tonażu brutto wynoszącym ok. 420 000 GT, tak z racji na nakładane sankcje pojawia się pytanie, ile z nich działa niejawnie, bądź pod innymi banderami, podobnie jak rosyjska „flota cieni”.
Porównując potencjał sił morskich Korei Północnej do sąsiadów, można porównać wspomniany nowy niszczyciel z najnowszą jednostką tej klasy produkcji południowego sąsiada. Wspomniane okręty typu Sejong the Great (KDX III Batch II) są budowane w stoczni Hyundai Heavy Industries, a produkcja trwa ok. 4-5 lat, co przy ich skomplikowaniu i omówionych na początku tekstu rozmiarach stanowi i tak bardzo szybki proces powstawania. Aktualnie w służbie znajdują się cztery, a dwa kolejne są w budowie. Załoga takiej jednostki liczy 300 oficerów i marynarzy. W skład napędu wchodzą cztery silniki General Electric LM2500 (COGAG), dwa wały napędowe, zapewniając 75 MW wytwarzanej energii. Osiągają prędkość do 30 węzłów, a zasięg wynosi 5 500 mil morskich. Autonomiczność okrętu to 30 dni.
W skład wyposażenia wchodzą m.in. wielofunkcyjny radar AN/SPY-1D(V), radar kierowania ogniem AN/SPG-62, sonar montowany na kadłubie DSQS-21BZ-M, system sonaru holowanego SQR-220K oraz system wyszukiwania i śledzenia w podczerwieni (IRST) Sagem.
Czytaj więcej: HD Hyundai Heavy Industries dostarcza nowy niszczyciel serii KDX-III Batch-II do sił morskich Korei Południowej
Na uzbrojenie składają się armata morska Mk 45 Mod 4 kal. 127 mm, jeden system obrony bezpośredniej (CIWS) Phalanx, 48-komorowa wyrzutnia pocisków Mk 41 dla SM-2 Block IIIB, SM-3 i SM-6, 16-komorowa wyrzutnia K-VLS dla K-SAAM, KASROC Red Shark i pocisków manewrujących Haeryong, 24-komorowa wyrzutnia K-VLS dla pocisków obrony przeciwrakietowej Cheongung 3(L SAM) i osiem pocisków przeciwokrętowych SSM-700K Haeseong. W skład wyposażenia wchodzą również hangar i lądowisko dla dwóch śmigłowców Super Lynx lub MH-60R Seahawk.
Ogólnie południowokoreańska flota posiada łącznie 13 niszczycieli, obok wspomnianej serii Sejong the Great jest to sześć typu Chungmugong Yi Sun-sin (KDX-II) i trzy typu Gwanggaeto the Great (KDX-I). Trzon floty uzupełnia 21 okrętów podwodnych i 17 fregat. Już to wskazuje na znaczną dysproporcję w potencjałach obu państw koreańskich, na korzyść tego ze stolicą w Seulu. Jednakże tamtejsze władze stale dążą do rozwoju marynarki wojennej celem zwielokrotnienia przewagi, biorąc też pod uwagę zagrożenie ze strony Chin i Rosji mogących wspomóc rywala. Mimo wsparcia ze strony takich krajów jak USA i Japonia resort obrony podkreśla, że zdolność do obrony spada przede wszystkim na krajowy system bezpieczeństwa. Jak zauważają także specjaliści z innych państw, w sytuacji wrogiej agresji pomimo zobowiązań sojuszniczych broniące się państwo w krytycznym, początkowym momencie walk jest zdane przede wszystkim na własne siły.
Przyglądając się bliżej nowemu „cudowi techniki” z Korei Północnej należy zdawać sobie sprawę, że tak jak i w innych przypadkach zawsze będzie tu gros domysłów i spekulacji, a drobiazgowej analizie poddaje się nawet strzępki informacji, wyławiane z treści propagandowych bądź pozyskiwane z niemałym trudem wprost z kraju. Tak jak było to wcześniej wspomniane, mimo zwracania uwagi na ogólną słabość potencjału sił morskich państwa Kimów nie jest ono lekceważone, a sam fakt, że stosunkowo duże i nowoczesne jednostki są tam budowane, to istnieje obawa, że powstaną kolejne. A każdy oznacza dodatkowy, potencjalny cel, który może zagrozić Korei Południowej, Japonii bądź innemu państwu obszaru Indo-Pacyfiku. Nawet jeśli tego rodzaju okręt technologicznie odstaje na tle konkurentów, druga strona musi utrzymywać swoją przewagę i być gotowa do jego zwalczenia.
Zmiany kadrowe w Wojsku Polskim. Wiceadm. Jaworski zastępcą Dowódcy Generalnego RSZ
Dramat na pokładzie Steny. Na ratunek wezwano śmigłowiec Marynarki Wojennej
Zmiany kadrowe w Wojsku Polskim. Wiceadm. Jaworski zastępcą Dowódcy Generalnego RSZ
Od sierpnia polscy marynarze z sił podwodnych będą się szkolić w Szwecji. Cel - przygotowania na "Orkę"
Znów trzy ofiary w amerykańskim ataku na jednostkę przemytników
Amerykanie ostrzelali masowiec w Zatoce Omańskiej
Obchody Dnia Weterana w Gdyni
Ponad 280 mln zł dofinansowania na zabezpieczenie przeciwpowodziowe Żuław