Norwescy ratownicy zakończyli w niedzielę poszukiwania marynarza, który po południu w trakcie sztormu „Dave” wypadł za burtę tankowca na Morzu Północnym. Mężczyznę uznano za zmarłego.
Do zdarzenia doszło na statku płynącym z jednego z norweskich terminali naftowych do portu na Litwie. Sygnał „mayday" nadano po tym, jak członek załogi tankowca wpadł do morza. Według informacji przekazanych przez służby ratunkowe nie miał na sobie kamizelki ratunkowej.
W akcję zaangażowano dwa śmigłowce, do których dołączyły przepływające w okolicy statki. Decyzję o zakończeniu poszukiwań podjęto uznając, że nie ma już szans na odnalezienie mężczyzny żywego.
Akcja ratunkowa prowadzona była w bardzo trudnych warunkach. Wiatr przekraczał prędkość 100 km/godz., a fale sięgały ponad 12 metrów wysokości. Temperatura wody nie przekraczała 6 st. C.
Sztorm „Dave” uderzył w południową Norwegię w niedzielę przed południem, powodując liczne zakłócenia. Około 10 tys. gospodarstw domowych zostało pozbawionych prądu, w na południu kraju ogłoszono czerwony alert pogodowy. Armatorzy odwołali niedzielne połączenia promowe między Norwegią a Danią.
Mieszko Czarnecki (PAP)
Dramat na pokładzie Steny. Na ratunek wezwano śmigłowiec Marynarki Wojennej
Wstrzymano ruch statków na kanale łączącym Don z Morzem Azowskim
Ukraińskie wojsko: trafiono 18 rosyjskich statków, w tym 13 tankowców floty cieni
Rzeź rosyjskich statków. Licznik dobił do 35
J.D. Vance: będziemy atakować Iran, dopóki nie przestanie uderzać w statki handlowe
Trump zagroził przywróceniem blokady morskiej Iranu
USA ponownie atakują Iran. Odpowiedź na ataki na statki