• <
SAR_2022

Fabrice Leggeri dla PAP: Do 2027 powołamy prawie 10 tysięcy strażników granicznych Frontexu

ew

23.12.2019 08:17 Źródło: PAP
Strona główna Marynarka Wojenna, Służby Morskie, Ratownictwo Morskie Fabrice Leggeri dla PAP: Do 2027 powołamy prawie 10 tysięcy strażników granicznych Frontexu

Partnerzy portalu

Fabrice Leggeri dla PAP: Do 2027 powołamy prawie 10 tysięcy strażników granicznych Frontexu - GospodarkaMorska.pl

Do 2027 roku zostanie powołanych prawie 10 tysięcy funkcjonariuszy straży granicznej Frontexu, z czego 3 tysiące będą stanowić pracownicy kontraktowi noszący specjalne mundury UE - powiedział w wywiadzie dla PAP Fabrice Leggeri, dyrektor Europejskiej Agencji Straży Granicznej i Przybrzeżnej Frontex.

PAP: Jakie zmiany zajdą w Frontexie w 2020 roku?

 

Fabrice Leggeri: Frontex jest w trakcie kluczowych przeobrażeń, które będą miały fundamentalny wpływ na funkcjonowanie granic zewnętrznych Unii. Czwartego grudnia weszła w życie regulacja Rady Europejskiej o Europejskiej Straży Granicznej i Przybrzeżnej, która przyznała agencji szersze uprawnienia przy kontroli granic. Przede wszystkim mamy mandat do powołania tzw. stałego korpusu w ramach Frontexu. Do 2027 roku zostanie powołanych prawie 10 tysięcy funkcjonariuszy straży granicznej Frontexu, z czego 3 tysiące będą stanowić pracownicy kontraktowi noszący specjalne mundury UE. Część nowych pracowników będzie uzbrojona. Należy zaznaczyć, że będą to służby oddelegowane do pracy długoterminowo. Dotychczas funkcjonariusze byli oddelegowywani na kilka miesięcy, teraz ten okres będzie trwał 2 lub 4 lata.

 

PAP: Czym umotywowana była decyzja o powołaniu specjalnych służb granicznych Frontex?

 

FL: Wszyscy dobrze pamiętamy wydarzenia z 2015 roku, kiedy wybuchł tzw. kryzys migracyjny. Nie chcemy, żeby ta sytuacja się powtórzyła. Teraz, kiedy otrzymaliśmy większy budżet, posiadamy odpowiednie narzędzia prawne oraz nabędziemy najnowszą technologię, będziemy w stanie jeszcze skuteczniej wspierać państwa członkowskie UE w walce z nielegalną migracją. W zakres tej walki wchodzą m.in. operacje powrotne – mamy kompetencje do organizowania transportu powrotnego zarówno poprzez czarterowanie lotów jak i rezerwowanie miejsc na lotach komercyjnych osobom spoza UE, które nie mają prawa pozostawać w Unii Europejskiej. W 2018 roku zawróciliśmy prawie 14 tysięcy osób. Będziemy jednak dbali, żeby operacje te nie ingerowały w swobodę obywateli Unii w przekraczaniu zewnętrznych granic.

 

PAP: Media podają, że trwa rekrutacja pierwszych 700 agentów granicznych Frontexu. Jak długo będzie trwał proces rekrutacyjny? Jakie kryteria muszą spełniać kandydaci?

 

FL: Rozpoczęliśmy pierwszy nabór strażników granicznych Frontexu w październiku i zakończyliśmy go 16 grudnia. Aplikować można było przez stronę internetową agencji. Zapraszaliśmy strażników granicznych z państw członkowskich, zarazem jednak nie chcielibyśmy dopuścić do sytuacji, w której ilość ochotników mogłaby osłabić szeregi państwowych służb granicznych. Liczymy zatem przede wszystkim na osoby, które mają doświadczenie w pracy jako policjanci, wojskowi, celnicy. Kwestia równowagi płci jest dla nas istotna - mamy nadzieję, że wpłynie do nas dużo zgłoszeń od kobiet. Po selekcji podpiszemy kontrakty z zatrudnionymi – najpóźniej na początku maja 2020 roku, tak żeby od razu rozpocząć półroczne szkolenia. Zamierzamy je zorganizować w ośrodkach szkoleniowych straży granicznej w całej UE. Obecnie poszukujemy miejsc i trenerów.

 

PAP: Jaki budżet został przeznaczony na powołanie stałego korpusu Frontex?

 

FL: Prawda jest taka, że bezpieczne granice wymagają dużych inwestycji. Komisja Europejska zapewnia Frontexowi największy budżet ze wszystkich agencji UE. W tym roku było to 340 mln euro, w roku 2020 będzie 440 mln euro. Jeśli porównamy to z 2015 rokiem, kiedy dysponowaliśmy 94 mln euro, zauważymy, że w ciągu tych czterech lat budżet wzrósł ponad cztery razy. W 2021 roku Komisja Europejska planuje wydać prawie 1 mld euro na Frontex, a do 2027 roku kwota przeznaczona na agencję ma wynieść 2 mld.

 

PAP: Wspomniał Pan, że część strażników będzie uzbrojona. Ilu z nich będzie nosiło broń?

 

FL: Kwestia noszenia broni przez strażników Frontexu jest dość delikatna, ponieważ musimy mieć wszystkie niezbędne pozwolenia. Prawo UE nie mówi nic na ten temat, czyli formalnie rzecz ujmując, nie jest to zabronione, ale należy stworzyć specjalne regulacje, które pozwolą zapewnić przejrzystość w tej kwestii. Musimy ustalić w przypadku jakich sprawowanych funkcji można ją nosić, w jakich sytuacjach jej używać. Trzeba będzie także ustalić, jaki to będzie rodzaj broni, gdzie będzie przechowywana oraz w jaki sposób transportowana, a także w jaki sposób można ją namierzyć. Już w tym momencie zatrudniamy strażników, którzy noszą broń podczas pracy na granicach, przede wszystkim w Grecji. Na razie jest to regulowane przez prawo kraju, w którym strażnicy przebywają na podstawie umów bilateralnych.

 

PAP: W planach Frontexu jest również nabycie nowych technologii. Jakie konkretnie będą to urządzenia?

 

FL: Musimy rozwinąć szereg innowacji, które pomogą strażnikom w pracy. Niedawno testowaliśmy we współpracy z innymi agencjami UE duże drony na potrzeby straży przybrzeżnej UE. Poza tym pracujemy nad skanerami biometrycznymi, które zwiększyłyby swobodny przepływ podróżnych na lotniskach, dzięki czemu strażnicy zyskiwaliby więcej czasu na trudniejsze przypadki na granicy. Technologia polega na tym, że podróżni przechodzą przez kabinę, a w tym czasie wbudowany w nią system skanuje osobę, jej paszport i sprawdza, czy dane biometryczne zapisane w dokumencie są takie same. To pozwala szybko ocenić, czy dany podróżny faktycznie jest tą osobą, za którą się podaje. Rozwiniemy również kontrolę granic morskich, szczególnie greckich, z powietrza. Wprowadzimy specjalne balony obserwacyjne – inaczej aerostaty – zaopatrzone w sensory i kamery. To rozwiązanie będzie również przyjazne dla środowiska, ponieważ aerostaty nie generują zanieczyszczeń.

 

PAP: Jak ocenia Pan współpracę agencji z Polską? Czy wiadomo, kiedy powstanie gmach Frontexu w Warszawie?

 

FL: Frontex był tworzony w 2004 roku, kiedy Polska wchodziła do Unii, był to czas, kiedy wschodnie granice UE wymagały największej uwagi. Sytuacja diametralnie się zmieniła, ale oceniamy naszą współpracę z Polską jako świetną. Polska straż graniczna czynnie wspiera Frontex, m.in. na greckiej granicy. Kiedy w 2017 roku została podpisana umowa o przeniesieniu siedziby agencji do Polski, powiedziałem, że dom Frontexu jest w Polsce – i coraz bardziej staje się to faktem. W 2020 roku powstanie np. europejska szkoła dla dzieci pracowników agencji, której projekt utworzyło polskie Ministerstwo Edukacji. Osoby zatrudnione przez Frontex, niezależnie od swojej narodowości, przebywają na stałe w Warszawie, i to miasto jest ich domem. Frontex jest jedyną instytucją i zarazem największą agencją Unii, która swoją siedzibę ma właśnie w Polsce, co oznacza, że to właśnie stąd zarządza się wszystkimi granicami zewnętrznymi Unii. Budynek, który powstanie na ulicy Rakowieckiej, będzie musiał pomieścić co najmniej 1800 pracowników. Zakładamy, w wersji optymistycznej, że nastąpi to przed końcem 2024 roku.

 

PAP: Kluczowym zadaniem Frontexu jest utrzymywanie bezpieczeństwa na granicach UE. Które miejsca są najbardziej newralgiczne i jak w tym kontekście prezentują się polskie granice?

 

FL: Najtrudniejsza w zarządzaniu i wymagająca największej uwagi jest linia brzegowa Grecji. To głównie tą drogą usiłują dostać się do Europy imigranci pochodzący przede wszystkim z państw azjatyckich. Z tych samych powodów problematyczne są granice bałkańskie. W zeszłym roku obywatele Afganistanu stanowili większość imigrantów, bo aż jedną trzecią. W tym kraju nie toczy się co prawda wojna, ale warunki życia są trudne. Afgańscy uchodźcy usiłują się przedostać do Europy albo bezpośrednio z ojczyzny, albo z obozów w Turcji. Sporo Afgańczyków przebywa w obozach dla uchodźców w Iranie, ale nie mogąc zdobyć pełni praw opuszczają ten kraj. Syryjczycy są na drugim miejscu – w 2018 roku stanowili jedną czwartą imigrantów. Znaczące ilości imigrantów starają się również przedostać się do Hiszpanii, ale bardzo dobra współpraca z rządem marokańskim pomaga w utrzymaniu kontroli granicznej w tym rejonie. Wschodnie granice UE, czyli polskie, są w tym kontekście stosunkowo spokojne, jednak również wymagają sprawnie funkcjonującej kontroli i dobrych technologii. Na polskich granicach najczęstszym problemem jest duży przemyt tytoniu i alkoholu ze wschodu oraz kradzionych samochodów z zachodu.

 

PAP: Z tematem przemytu i nielegalnej migracji łączy się proceder handlu ludźmi. Na jaką skalę jest to problem na granicach UE?

 

FL: Handel ludźmi to wieloaspektowy, złożony proceder, który musi zostać bezwzględnie powstrzymany. W ostatnich latach dotyczył przede wszystkim przemytu uchodźców do Unii. Te transporty są w istocie bezduszną eksploatacją ludzi, dla których ucieczka stanowi często warunek przeżycia. Opłacenie pośrednika, który przewiezie ich do Europy, kosztuje ich majątek, a podróż często odbywa się w straszliwych warunkach. Nierzadko też po dotarciu na miejsce okazuje się, że osoby te trafiają w ręce gangów, którym mają spłacić dług za podróż. To jest forma współczesnego niewolnictwa. Z rozmów, które strażnicy Frontexu przeprowadzili z uchodźcami zatrzymanymi na granicach, wynika, że przemyt ludzi działa w sposób zorganizowany - szczególnie w Turcji. Pośrednicy działają tam jak lukratywne agencje turystyczne – mają swoje strony na Facebooku oraz konta w różnych aplikacjach, gdzie ogłaszają, kiedy i gdzie konkretnie organizowany będzie „przejazd”. Frontex ma za zadanie zwalczać handel ludźmi. Nasi strażnicy przechwytują na granicy pojazdy lub łodzie, którymi są przemycane osoby. Przeprowadzają z nimi rozmowy, podczas których dowiadują się, kto jest odpowiedzialny za ich przemyt, a następnie przekazują te informacje Europolowi. W ten sposób w zeszłym roku przyczyniliśmy się do schwytania 1157 przemytników ludzi.

 

PAP: Jaki wkład ma Frontex w walkę z terroryzmem?

 

FL: W tej kwestii Frontex pomaga egzekwować prawo odpowiednim służbom. Jeśli dana osoba, przekraczająca granicę UE, będzie wzbudzała podejrzenia strażników, informacje o tej osobie są przekazywane służbom krajów, które wspomagamy oraz Europolowi. Problem jest złożony, ponieważ nie dotyczy jedynie przyjazdów do UE osób powiązanych z organizacjami terrorystycznymi, ale także wyjazdów obywateli Unii, którzy szkolą się do walki lub chcą walczyć na terenach objętych wojną. Źródła podają że przykładowo w Syrii przebywa wielu zagranicznych bojowników. Warto podkreślić, że obywatele Unii, którzy przystępują do organizacji terrorystycznych, nie zawsze mają imigranckie pochodzenie. To są osoby, które z jakichś przyczyn zradykalizowały się i postanowiły przyłączyć do walki w ramach dżihadu. Straż graniczna musi być przygotowana na ich powroty. W tym aspekcie Frontex to oczy i uszy europejskich służb bezpieczeństwa – przekazujemy informacje o podejrzanych osobach m.in. Europolowi, ale to nie my decydujemy, czy dana osoba faktycznie jest powiązana z organizacjami terrorystycznymi i w związku z tym należy ją aresztować, czy też nie.

 

PAP: Frontex corocznie analizuje gotowość państw członkowskich do stawienia czoła wyzwaniom pojawiającym się na ich granicach zewnętrznych. Jak oceniłby Pan przygotowanie Polski na ewentualne niebezpieczeństwo w roku 2020?

 

Leggeri: Powiedziałbym, że Polska jest świetnie przygotowanym państwem – polska straż graniczna działa bardzo sprawnie i jest zaopatrzona w dobry sprzęt. Macie też świetną służbę celną. Cieszę się, że Frontex ma właśnie w Warszawie swoją siedzibę.

Partnerzy portalu

Babcock1

Dziękujemy za wysłane grafiki.