Polscy marynarze znaleźli się w centrum narastającego sporu z administracją skarbową. Jak alarmuje Stowarzyszenie Specjalistów Branży Morskiej, zaangażowane w ochronę praw marynarzy, ekspertów sektora morskiego i rozwój gospodarki morskiej, działania urzędów mają coraz częściej prowadzić do kwestionowania prawa do ulgi abolicyjnej - mechanizmu, który przez lata chronił osoby pracujące za granicą przed podwójnym opodatkowaniem.
Ulga abolicyjna została wprowadzona, aby wyrównać różnice między metodami rozliczania podatków w różnych krajach. W praktyce pozwalała uniknąć sytuacji, w której osoby pracujące poza Polską byłyby podwójnie obciążane fiskalnie.
Dziś, według Stowarzyszenia Specjalistów Branży Morskiej, jej stosowanie jest coraz częściej podważane. Kontrole obejmują głównie marynarzy pracujących poza Unią Europejską i Europejskim Obszarem Gospodarczym, a ich skutkiem są decyzje o wysokich zaległościach podatkowych, nierzadko obejmujących wiele lat wstecz, co stanowi realne zagrożenie egzystencjalne dla tysięcy polskich marynarzy i może doprowadzić do likwidacji tego zawodu w Polsce.
Jak zaznaczają, problem dotyka znacznej liczby z 70 tys. aktywnych zawodowo polskich marynarzy.
Jednym z głównych problemów są, zdaniem środowiska branżowego, niejednolite interpretacje prawa. Organy skarbowe mają zawężać definicję transportu międzynarodowego, wykluczając z niej część działalności morskiej, takiej jak prace offshore czy usługi techniczne.
Dodatkowe kontrowersje budzi wymóg przedstawienia dowodu zapłaty podatku w kraju siedziby armatora. Marynarze podkreślają, że w realiach pracy na wodach międzynarodowych uzyskanie takich dokumentów jest często niemożliwe, a sam obowiązek nie wynika wprost z przepisów.
Przełomowy dla sprawy miał być wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z grudnia 2025 roku, wydany w poszerzonym składzie. Sąd wskazał na błędne podejście organów podatkowych i potrzebę uporządkowania systemu.
Mimo to, jak twierdzą przedstawiciele branży, praktyka urzędów pozostaje bez zmian, a korzystne dla marynarzy interpretacje są pomijane.
Zawód marynarza od dekad ma dla Polski znaczenie strategiczne - symbolicznie od 1920 roku, kiedy dokonano aktu "zaślubin Polski z morzem". Dawniej przedsiębiorstwa takie jak Polska Żegluga Morska i Polskie Linie Oceaniczne zatrudniały tysiące marynarzy pływających pod biało-czerwoną banderą, wspieranych przez silne zaplecze edukacyjne w Gdyni i Szczecinie. Transformacja ustrojowa odwróciła ten model - większość polskich marynarzy pracuje dla zagranicznych armatorów - pisze w oświadczeniu Stowarzyszenie Specjalistów Branży Morskiej.
Za tą zmianą kryje się jednak wymagająca codzienność. Wielomiesięczna rozłąka z rodziną, izolacja, ograniczony dostęp do opieki zdrowotnej, zaburzony rytm dobowy czy przewlekły stres to realia, które mają niewiele wspólnego z utrwalonym w kulturze romantycznym obrazem życia na morzu.
Na tę już trudną sytuację nakładają się dodatkowo problemy ekonomiczne i systemowe. Polscy marynarze muszą konkurować z tańszą siłą roboczą z innych regionów świata, jednocześnie ponosząc rosnące koszty życia oraz wysokie wydatki na obowiązkowe szkolenia i certyfikacje.
Efekt jest coraz bardziej widoczny - zawód traci na atrakcyjności w oczach młodych ludzi. Długotrwała nieobecność w domu, presja i brak stabilności sprawiają, że coraz rzadziej jest on postrzegany jako ścieżka kariery.
Eksperci podkreślają jednak, że problem wykracza daleko poza indywidualne decyzje zawodowe. Marynarze odgrywają istotną rolę w gospodarce, zapewniając dopływ środków z zagranicy i wzmacniając bilans usług.
Ich znaczenie ujawnia się szczególnie w sytuacjach kryzysowych – od logistyki po bezpieczeństwo energetyczne. W takich momentach kompetencje i doświadczenie kadr morskich stają się zasobem o charakterze strategicznym.
Stowarzyszenie Specjalistów Branży Morskiej apeluje o pilne działania legislacyjne i administracyjne, które przywrócą przejrzystość systemu. Kluczowe ma być doprecyzowanie przepisów oraz zapewnienie ich jednolitego stosowania.
Bez tego, jak ostrzegają, konflikt będzie się pogłębiał, a jego skutki mogą być odczuwalne nie tylko dla samych marynarzy, ale i dla całej gospodarki.
- Nie chodzi o przywileje, lecz o przestrzeganie obowiązującego prawa - podkreślają przedstawiciele branży.
Ile można zarobić na statku? Nawet 10 tys. euro miesięcznie
00:01:39
Tak rozkłada się ciało w głębi oceanu (wideo)
Na „Titanicu” byli pasażerowie z Polski
Pracowniczki platformy wiertniczej: Dziwne jest nie to, że tu jesteśmy, tylko to, że nas tu wcześniej nie było
Ogromne lodowe kule nad Bałtykiem. Skąd się wzięły?
00:01:35
Statek kosmiczny obcych czy nazistowski bunkier pod wodą? Dziwne odkrycie w głębinach Bałtyku
Norwesko-polskie spotkanie przy byłym ORP Sokół. Okazja do wspomnień i rozmów o przyszłości
Blisko 60 tysięcy odwiedzających wystawę „Bałtyk. Morze zielonej energii”
Oceania wyruszyła po raz 40-ty na Spitsbergen
Pomorska Nagroda Muzealna za badania nad stratami wojennymi m.s. Piłsudski
Dni Morza z atrakcjami. Zapowiedziano pokazy i paradę morską
Dar Młodzieży na Bahamach. Żaglowiec doznał awarii systemu klimatyzacji