• <
PGZ_baner_2025

Adam Zadworny: oficjalna liczba ofiar katastrofy promu Jan Heweliusz jest nieprawdziwa

Strona główna Marynarka Wojenna, Bezpieczeństwo Morskie, Ratownictwo Adam Zadworny: oficjalna liczba ofiar katastrofy promu Jan Heweliusz jest nieprawdziwa
Fot. Narodowe Muzeum Morskie

Oficjalna liczba ofiar katastrofy promu Heweliusz, drukowana w postaci nekrologu co roku 14 stycznia w prasie, jest nieprawdziwa - powiedział PAP Adam Zadworny, autor reportażu "Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku". Po katastrofie prom zatonął ponownie – w morzu kłamstw – dodał.

W rozmowie z PAP dziennikarz i reporter Adam Zadworny zaznaczył, że podczas pracy nad książką "Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku" był zaskoczony "podskórnym życiem promu". "I nie chodzi tu tylko o przemyt, który kontrolowały komunistyczne służby specjalne – SB i specjalny oddział zwiadu Wojsk Ochrony Pogranicza" – powiedział. "Zaskoczyła mnie też liczba półprawd i przekłamań" - dodał.

Nie spodziewał się, że "nieprawdziwa może być nawet oficjalna lista ofiar śmiertelnych tej katastrofy, która w postaci nekrologu jest drukowana co roku 14 stycznia w różnych gazetach". Podkreślił, że jako pierwszy dziennikarz dostał zgodę na wgląd w akta umorzonego prokuratorskiego śledztwa.

"W aktach znalazłem oficjalną korespondencję, jaką prowadziła Ambasada Austrii w Warszawie z gdańską prokuraturą. Austriacy domagali się informacji na temat swoich obywateli, którzy według nich mieli być tej feralnej nocy na pokładzie Heweliusza. Konfrontując tę korespondencję z dokumentami, które odnalazłem w Izbie Morskiej, dotyczącymi ciał, które morze wyrzuciło po wielu miesiącach, jestem w stanie stwierdzić, że oficjalna liczba ofiar katastrofy drukowana co roku w prasie jest nieprawdziwa" - wyjaśnił.

Zwrócił uwagę, że tragedia promu wpisuje się w morską mitologię, ponieważ nie jest w pełni wyjaśniona i obrosła teoriami spiskowymi. Jedna z nich mówi, że na Heweliuszu przewożono broń i materiały wybuchowe. To miało spowodować, że wraku promu nie wydobyto, aby to ukryć. "Żadnego wybuchu nie było. Katastrofę przeżyło dziewięć osób i one mówiły o nagłym przechyle na lewą burtę, który spowodował wywrócenie się tirów, co z kolei doprowadziło do pogłębienia przechyłu. Sam prom w związku z tym zatonął bardzo szybko" – powiedział.

W książce Zadworny wskazał także na teorię spiskową mówiącą, że wśród ofiar byli także blindziarze, czyli pasażerowie na gapę. "Konkretnie obywatele Rumunii, którzy z polskich promów wypływających ze Świnoujścia uczynili sobie szlak nielegalnej ucieczki do Szwecji" – przypomniał i dodał, że już w 1992 r. szwedzkie gazety alarmowały, że w wagonach kolejowych płynących polskimi promami przypływają nielegalni imigranci.

"Do tego dorobiono teorię, że w takim razie podczas ostatniego rejsu Heweliusza w wagonach również byli Rumuni, a ponieważ nikt tam nigdy nie zajrzał - są one rozrzucone na dnie Bałtyku – poważne redakcje niemieckie i szwedzkie spekulowały, że ofiar katastrofy jest dużo więcej, ale Polska to ukrywa" – powiedział.

Ocenił, że to również nie jest prawda. "Gdyby ci migranci faktycznie byli ukryci w wagonach, to kiedy statek doznał przechyłu, na pewno próbowaliby z nich uciec, odnaleziono by ciała. A przecież nie odnaleziono ani jednego" – zaznaczył.

"Kiedy zaczynałem pisać książkę, wiedziałem, że będzie ona opowiadać nie tylko o katastrofie, ale też o ułomnym państwie, ofiarach, od których Polska się odwróciła w imię własnego interesu, mechanizmach zakłamywania rzeczywistości i powstawania historii spiskowych. Choć nigdy nie poznamy całej prawdy o przyczynach zatonięcia Heweliusza, wydaje mi się, że swojej książce do tej prawdy się zbliżam" – podkreślił Zadworny.

akr/ miś/ lm/

JOTUN_2026

Dziękujemy za wysłane grafiki.