• <
PGZ_baner_2025

Kolejne rosyjskie okręty ćwiczą pod nosem NATO na Bałtyku. Zwyczajne szkolenie czy szykowanie się na konfrontację?

21.03.2025 10:35 Źródło: MW Rosji
Strona główna Marynarka Wojenna, Bezpieczeństwo Morskie, Ratownictwo Kolejne rosyjskie okręty ćwiczą pod nosem NATO na Bałtyku. Zwyczajne szkolenie czy szykowanie się na konfrontację?
Fot. MW Rosji

Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej poinformowało o kolejnych w ostatnich dniach ćwiczeniach sił morskich działających na Morzu Bałtyckim. W dniach 15-18 marca kolejne okręty wykonywały szereg zadań związanych z prowadzeniem dotyczących prowadzenia akcji bojowych, w tym ataku, obrony i przeciwminowych, a także ratowniczych. Wpisuje się to w trwającą od tygodni zwiększoną aktywność morską Floty Bałtyckiej i Floty Północnej, które działają blisko sił morskich państw NATO.

W ostatnich dniach Flota Bałtycka przeprowadziła ćwiczenia swoich komponentów morskich oraz lądowych. Nieco wcześniej, 13 marca, resort obrony informował o działaniach okrętów rakietowych, przy czym dla niektórych były to już kolejne z cyklu wyjścia w morze tylko w tym miesiącu.

Ostre strzelanie… trałowców


13 marca swoje zadania wykonywał zespół okrętów przeciwminowych, które wdrażały się w zakresie zwalczania środków napadu powietrznego i nawodnych bezzałogowców. W skład grupy okrętów wchodziły trałowce proj. 12700 (typ Aleksandrit) Lew Czernowin i proj. 10750 (typ Sapfir) Wasilij Poliakow.

Choć w tym przypadku ćwiczenia dotyczyły okrętów przeznaczonych do działań przeciwminowych, tak załogi miały zostać przeszkolone w zakresie ochrony przed wrogimi bezzałogowcami i pociskami. Potencjalnie jest to efekt wniosków po stratach poniesionych przez Flotę Czarnomorską w walce z Ukrainą od lutego 2022 roku. Do głównych przyczyn porażek w walce z ukraińskimi dronami i bezzałogowcami uznaje się nie tylko stosunkowo słabe uzbrojenie obronne rosyjskich okrętów, ale też słabe wyszkolenie załóg w zakresie działań obronnych, czego dowodem były publikowane przez Siły Zbrojne Ukrainy nagrania z kamer montowanych na bezzałogowych pojazdach, dokumentujących niekiedy chaotyczne próby zniszczenia ich przez załogi okrętów.

Podczas ćwiczeń trałowce operujące na poligonie morskim znajdującym się na Bałtyku miały dokonać skutecznego ostrzału artyleryjskiego celów symulujących wrogie cele powietrzne i nawodne. Następnie oba okręty wykonywały typowe dla siebie zadania przeciwminowe, w tym stawiania trałów kontaktowych i nie kontaktowych do niszczenia min morskich, forsowania zapory minowej oraz wykorzystywania systemów i ładunków lontowych do lokalizowania, identyfikacji i neutralizacji min pływających, dennych i kotwicznych. Oprócz przećwiczyły działania w zakresie wspólnych manewrów na morzu, w tym poruszania się w zespole, komunikacji radiowej oraz ratownictwa, w tym walki z pożarem i przebiciem kadłuba. Co warto przypomnieć, w październiku ub. r. inny trałowiec porj. 12700, Aleksander Obuchow (507), został uszkodzony w wyniku udanej akcji sabotażowej ukraińskiego wywiadu. W efekcie został uszkodzony napęd jednostki, którego naprawa potrwała ok. dwa tygodnie. Była to gorzka lekcja dla Rosjan.

Okręty przeciwminowe proj. 12700 to nowe jednostki przeciwminowe w siłach morskich Rosji. Mają zastąpić sukcesywnie wycofywane, zbudowane w latach 70-tych, 80-tych i 90-tych okręty proj. 12660 (typ Gorja) i proj. 1265 (typ Sonja). Za projekt nowych trałowców odpowiadało biuro projektowe Almaz Central Marine Design. Jednostki te mają 61 metrów długości i 10,2 metra szerokości, a maksymalna wyporność ma wynosić 890 ton. Załoga liczy 45 osób a autonomiczność wynosi 10 dni. Osiągają do maksymalną prędkość 16,5 węzła, a przy zachowaniu wynoszącej 10 węzłów zasięg ma wynosić 1600 mil morskich.

W skład napędu mają wchodzić dwa generatory wysokoprężne o mocy 315 kW i kolejne dwa o mocy 210 kW, a także dwa silniki wysokoprężne Zwezda M503. Uzbrojenie mają stanowić armata morska 30 mm AK-630 a także system SAM Igła. Choć klasa tych jednostek została określona jako "trałowiec" to obok tradycyjnego trału służącego do odcinania liny kotwicznej miny morskiej lub detonacji na miejscu ma wykorzystywać bezzałogowe pojazdy podwodne i systemy do obserwacji sytuacji pod powierzchnią wody.

Okręty tej serii, określane jako typ Aleksandrit, wyróżnia kadłub wykonany z tworzywa sztucznego, w tym włókna szklanego, a nie metalu. Ma to zapewnić mu ogromną wytrzymałość, w tym obniżoną wykrywalność przez podwodne ładunki wybuchowe, a przede wszystkim właściwie nieograniczoną żywotność z racji na trwałość materiału, co ma te jednostki wyróżniać na tle okrętów wykonanych z metalu. Ich budowa zakłada, że będą służyć przez wiele dekad, a kadłuby będzie można stale doposażać i modernizować wraz z postępem technologicznym.

Wasilij Poliakow, zbudowany początkowo jako РТ-273, należy do starszej serii proj. 10750, będący w służbie od 1991 roku. To nieduży okręt, mający 31,5 metra długości, 6,5 metra szerokości i zanurzenie 1,53 metra. Podobnie jak w przypadku nowych okrętów, także ten wykonano z włókna szklanego. Ponadto kadłub ma podwójne dno i jest podzielony na dziewięć wodoszczelnych przedziałów. Maksymalna wyporność to 135 ton. Załoga liczy 14 osób, a autonomiczność 5 dni. Osiąga prędkość do 12 węzłów, a przy 10 zasięg działania to 400 mil morskich. Napęd tworzą trzy silniki wysokoprężne 3D12M o mocy 220,59 kW każdy, trzy generatory DGR50M1/1500-2 o mocy 50 kW każdy, a także trzy śruby napędowe o stałym skoku.

W skład uzbrojenia wchodzi armata morska 30 mm AK-630, dwie wyrzutnie pocisków rakietowych 9K32 Strela-2 oraz cztery miny morskie. W celu poszukiwania obiektów podwodnych do neutralizacji, w kontaktów, w kadłub wbudowano kopułę z sonarem Kabarga-A1, natomiast na rufie znajduje się platforma robocza, na której zamontowano 5,3-tonowy dźwig, za pomocą którego można wprowadzać i wyprowadzać bezzałogowe pojazdy nawodne i podwodne oraz sprzęt do trałowania min morskich.

Bezzałogowce głównym zagrożeniem


Niedługo po trałowcach swoje ćwiczenie przeprowadził mały okręt do zwalczania okrętów podwodnuch (ZOP) Urengoj. Resort poinformował 18 marca, że odbywało się to w ramach zaplanowanego cyklu szkolenia załogi. W związku z tym okręt miał zaliczyć zadanie kursowe K-2, związane z działaniem w ramach pojedynczego okrętu na pełnym morzu. W jego trakcie miał wykonać ostrzał artyleryjski celów nawodnych i powietrznych, także operując na bałtyckim poligonie morskim. Jako cel morski wykorzystano specjalną tarczę imitującą okręt wojenny przeciwnika. Strzelano do niej z systemów artyleryjskich 76,2 mm i 30 mm.

Także ten okręt odbył ćwiczenie z zakresu odpierania ataków powietrznych i nawodnych pojazdów bezzałogowych, przybywających z różnych kierunków. Wiązało się to z przeprowadzeniem praktycznego ostrzału za pomocą okrętowego systemu obrony przeciwpowietrznej (CIWS) i innej broni konwencjonalnej znajdującej się na pokładzie, jak choćby karabiny maszynowe. Ponadto załoga miała także odbyć szkolenie w zakresie stawiania morskiej zapory minowej na określonym obszarze. W tym celu wykorzystano miny ćwiczebne.

Jak podaje rosyjski resort obrony, zapory minowe na morzu są stosowane w celu uniemożliwienia przejścia jednostek pływających przeciwnika i zakłócenia jego komunikacji morskiej, czy też niedopuszczenia do wejścia na określony obszar. Służą też do utrudnienia operowania okrętów tak nawodnych jak i podwodnych, a także bezzałogowców morskich. Już sama informacja o zostawieniu pojedynczej czy kilku min morskich może zablokować dany obszar i uniemożliwić działanie floty, czy też sparaliżować żeglugę cywilną. Do budowy morskich zapór minowych wykorzystuje się zarówno kontaktowe (wymagające zwykle fizycznego kontaktu z jednostką nawodną), jak i niekontaktowe (reagujące na określony ruch morski, pozwalający na detonację tylko przy określonych celach) miny morskie.

Urengoj to okręt proj. 1331-M (także typ Parchim), starszej serii zbudowanej w stoczni w Volgaście, jeszcze w czasach Niemieckiej Republiki Demokratycznej. W służbie jest od 1987 roku. Obecną nazwę otrzymał w 2011 roku, na wniosek Administracji Obwodu Purowskiego Jamalsko-Nienieckiego Okręgu Autonomicznego w ramach nawiązanych stosunków patronackich między Administracją Obwodu Purowskiego a Leningradzką Bazą Marynarki Wojennej. Wcześniej nazywał się MPK-192. Jest jednym z sześciu okrętów tej serii wciąż pozostających w rosyjskiej służbie, wchodzących notabene w skład Floty Bałtyckiej. Niedawno informowaliśmy też o ćwiczeniach,  w których brał udział bliźniaczy Kazaniec.

Urengoj, fot. MW Rosji


Okręt ma 72 metry długości i 920 ton maksymalnej wyporności. Napęd tworzą trzy silniki wysokoprężne M504. Prędkość jednostki sięga do 24,7 węzła. W skład wyposażenia wchodzi sonar średniej częstotliwości montowany na kadłubie, a także sensory i inne systemy, w tym nowe hydroakustyczne. Uzbrojenie tworzą podwójna armata 57 mm AK-725, podwójna armata 30 mm AK-230, dwa stanowiska wyrzutni przeciwlotniczych 9K32 Strieła-2, dwie wyrzutnie rakietowych ładunków głębinowych RBU-6000 do zwalczania okrętów podwodnych, cztery wyrzutnie torped 400 mm i 12 ładunków głębinowych.

Trochę innego rodzaju przedsięwzięciem ćwiczeniowym sił morskich był scenariusz ataku powietrznego na Leningradzką Bazę Floty Bałtyckiej w Kronsztadzie w Zatoce Fińskiej. Załogi okrętów oraz personel placówki mieli zostać zaatakowani przez siły powietrzne przeciwnika, tak samoloty jak i bezzałogowce. W ramach tego zadania szkoleniowego marynarze musieli odeprzeć wrogi atak i obronić bazę. W rolę przeciwnika wcieliły się zdalnie pilotowane bezzałogowe pojazdy latające, znajdujące się pod kontrolą operatorów dronów z eskadry specjalnego przeznaczenia do zwalczania PDSS (Подводные диверсионные силы и средства, tj. siły i zasoby sabotażu podwodnego).

W trakcie zaplanowanych ćwiczeń wykorzystywano uzbrojenie do zwalczania celów powietrznych stacjonujących w bazie okrętów, wprowadzając też stan gotowości bojowej. Rosyjski resort obrony podaje, że operatorzy sprzętu mieli także zbierać i przetwarzać informacje celem wykrywania i klasyfikowania celów powietrznych. Załogi okrętów miały także planować działania w zakresie odpierania sił napadu powietrznego. Następnie obecne w bazie siły zlokalizowały wrogi cel i w ramach symulacji przeprowadzono akcję jego strącenia, nim mógłby zagrozić bazie morskiej.

To ćwiczenie wpisywało się w wielokrotnie poruszane przez specjalistów zagadnienie obrony infrastruktury krytycznej i strategicznej przed atakami powietrznymi z użyciem szybkich bezzałogowców, a także rakiet i pocisków. Jest to wyzwanie, gdyż wiele obiektów czy placówek dopiero tworzy procedury związane z reagowaniem na tego typu zagrożenia. Siły zbrojne wdrażają do służby zarówno uzbrojenie, jak i systemy zagłuszania, które w razie zbliżenia się do bazy zakłócają łączność z pojazdem bądź zupełnie niszczą jego elektronikę. Swoistym „poligonem” w tym zakresie także okazało się Morze Czarne, a dokładniej rosyjskie bazy znajdujące się na okupowanym od 2014 roku Krymie oraz terytorium Rosji. Ukraińska armia wielokrotnie przeprowadzała ataki na bazy Floty Czarnomorskiej, nie tylko uszkadzając tamtejszą infrastrukturę, ale tez uszkadzając bądź niszcząc znajdujące się tam okręty, które w trakcie cumowania i braku gotowości bojowej stawały się dużo łatwiejszym celem. Prawdopodobnie więc rosyjska armia ćwiczy scenariusze ochrony swoich placówek, biorąc pod uwagę tamte bolesne dla niej doświadczenia.

Zdaniem ukraińskiego wywiadu od początku rosyjskiej agresji udało się wyeliminować 1/3 potencjału bojowego Floty Czarnomorskiej. W efekcie doszło do wymiany dowódców tej jednostki jak i całej Marynarki Wojennej, a także wycofania większości sił okrętowych z Półwyspu Krymskiego i przeniesienia na wschodni akwen Morza Czarnego. Choć nie sprawiło to, że Ukraina zapanowała nad swoimi wodami terytorialnymi i wciąż musi się mierzyć z atakami ze strony morza, udane akcje i zdobyte doświadczenia są śledzone i komentowane przez międzynarodowe grono specjalistów i komentatorów.
Czytaj więcej: Czy Ukraina wygrywa na Morzu Czarnym? Polemika z przekazem na temat konfliktu

Nie tylko na morzu


Obok zwalczania bezzałogowców rosyjska flota ćwiczy też ich wykorzystywanie. Na poligonie Chmeliewka, znajdującym się w Bałtyckiej Bazie Marynarki Wojennej w Obwodzie Królewieckim personel sekcji operatorów dronów jednostki kontrwywiadowczej szkolił się w celu poprawy swoich umiejętności pilotażowych. Łącznie w szkoleniu wzięło udział ponad 20 żołnierzy z jednostki antydronowej głównej bazy Floty Bałtyckiej.

Podczas praktycznego szkolenia lotniczego personel działu bezzałogowych statków powietrznych przećwiczył szereg elementów szkolenia bojowego w zakresie kontroli i koordynacji pracy z bezzałogowymi statkami powietrznymi.

Fot. Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej


Rosyjski resort obrony wskazuje, że personel miał doskonalić swoje umiejętności w zakresie określania wysokości i zasięgu lotu, prowadzenia działań rozpoznawczych oraz poprawy skuteczności orientacji na ziemi z uwzględnieniem zmieniającej się sytuacji. Ponadto operatorzy dronów mieli sprawdzać swoje umiejętności w zakresie regulacji i określania zużycia baterii, paliw i smarów, z uwzględnieniem korekty warunków pogodowych.

Poligon w Obwodzie Królewieckim był też miejscem ćwiczeń jednostek inżynieryjnych Floty Bałtyckiej. Ok. 300 żołnierzy wzięło udział w ćwiczeniach poligonowych, których celem było utrwalanie i rozwijanie zdolności w zakresie rozminowywania terenu i obiektów, instalacji zapór inżynieryjnych, wyposażania stanowisk jednostek, zabezpieczenia desantowania spadochroniarzy i szkolenia przeciwdesantowego, a także z rozpoznania inżynieryjnego, zaopatrywania wojsk w wodę i energię elektryczną. Oprócz tego inżynierowie opracowywali standardy kamuflażu obiektów wojskowych w celu zmylenia sił powietrznych przeciwnika. Wszystkie zadania mają być realizowane przy aktywności sił przeciwnika w ramach OPFOR (opposing force, ros. Условный противник).

Szkolenie było prowadzone na kilku poligonach, do których zaangażowano ponad 30 jednostek sprzętu wojskowego i specjalnego, w tym maszyny gąsienicowe BAT-2, maszyny do robót ziemnych MDK-3, jednostki rozminowania UR-77, GMZ-3 i UMZ oraz zintegrowane stacje oczyszczania wody SKO-10.

Podsumowanie


Mnogość ćwiczeń Floty Bałtyckiej, w tym w rejonie nieopodal granicy z Polską może wskazywać, że rosyjski resort obrony jak i dowództwo sił morskich dążą do zwiększenia zdolności i umiejętności marynarzy, szczególnie służących na okrętach. Porażki Floty Czarnomorskiej mogły dać więc efekt wdrażania rozwiązań mających na celu uniknięcia dalszych kompromitacji. Nie wiadomo, czy szkolenia rzeczywiście dadzą tu efekt dla Rosji dodatni, niemniej komentujący zwracają uwagę na pewną zmianę podejścia kadr dowódczych także w innych rodzajach sił zbrojnych, co może też wynikać z trudnej sytuacji spowodowanej ogromnymi stratami w ludziach i sprzęcie w trakcie trzech lat wojny.

Przypomnijmy, że duża aktywność na Morzu Bałtyckim (Flota Bałtycka) i Morzu Barentsa (Flota Północna) zbiega się z działalnością sił morskich państw NATO w ramach misji pk. „Baltic Sentry”. Rozpoczęta w ub. r. ma na celu ochronę podwodnej infrastruktury krytycznej po tym, jak doszło do szeregu incydentów związanych z uszkodzeniem rurociągów i kabli światłowodowych. Podejrzewa się w tym przypadku celowe działania, w tym sabotaż, o co są podejrzewane przede wszystkim wykorzystywane przez Rosję statki działające w ramach tzw. „floty cieni”. Służą one do unikania sankcji, a często ich wiek i zły stan zagraża środowisku morskiemu i żegludze.

Państwa NATO bacznie obserwują aktywność rosyjskich okrętów i statków, także w trakcie wydawałoby się rutynowych ćwiczeń. Należy tu także brać pod uwagę, że Rosjanie również śledzą aktywność sił morskich sojuszu, potencjalnie tez w związku z tym układając scenariusze treningowe floty, choćby związane ze zwalczaniem celów na morzu i obroną przed atakami powietrznymi.

JOTUN_2026

Dziękujemy za wysłane grafiki.