Holenderskie władze poinformowały o misji związanej z obserwacją i eskortą rosyjskich jednostek nawodnych. Co ciekawe, zadanie wykonał patrolowiec DSS Galatea, który nie jest stricte okrętem, tylko zakontraktowanym przez władze statkiem, który otrzymał kompetencje związane z obserwacją Morza Północnego. Pojawia się tu pytanie, czy z racji na „potrzebę chwili” to rozwiązanie, celem załatania luk w systemie ochrony, może zostać wprowadzone na stałe.
O zdarzeniu poinformowano 21 stycznia. Wtedy to DSS Galatea eskortował rosyjski tankowiec Generał Skobolew i korwetę proj. 20380 (typ Stierieguszczij), Bojkij. Te jednostki regularnie poruszają po wodach Morza Północnego, na trasie między Bałtykiem a Morzem Śródziemnym, stale są wtedy obserwowane przez siły morskie i powietrzne państw NATO. Tankowiec i okręt wpłynęły na wody holenderskie od południa. Marynarka Wojenna Holandii (Koninklijke Marine) uważnie je obserwowała do momentu opuszczenia holenderskiej części Europejskiej Strefy Wyłącznej (WSE). Wtedy zadanie przejęli sojusznicy.
Nie była to pierwsza misja tego patrolowca. W ostatnich dniach miał też obserwować i eskortować dwa inne okręty, pokonujące trasę przez Morze Północne, zmierzając z południa na północ.
Ministerstwo Obrony ma stałe zadanie na Morzu Północnym od lipca 2023 r. Jednym z nich jest eskortowanie jednostek spoza NATO przez holenderską wyłączną strefę ekonomiczną (EEZ). Odbywa się to we współpracy z sojusznikami i w razie potrzeby. W ten sposób Holandia demonstruje czujność i zapobiega sabotowaniu infrastruktury podwodnej przez rosyjskie okręty.
Co należy podkreślić, DSS Galatea, choć wykonuje zadania podobne jak okręty, jest jednostką cywilną. To samo dotyczy załogi, złożonej z pracowników firmy Furgo, zajmującej się m.in. badaniem dna morskiego, uzupełnianą w razie potrzeby o personel wojskowy z marynarki wojennej. Resort obrony podpisał umowę na dzierżawę statku na okres dwóch lat, z myślą o zapełnieniu luki, zanim siły morskie pozyskają dwa nowe okręty, przeznaczone do działań związanych z kontrolą i obserwacją. Oczekuje się, że zostaną dostarczone w 2027 roku. Do tego czasu Galatea, dzięki specjalnej umowie dzierżawy, ma działać na Morzu Północnym, wykonując zadania patrolowe, monitorować sytuację i prowadzić dozór, z myślą o ochronie żeglugi, obserwacji infrastruktury krytycznej, w tym energetycznej, na akwenie, a także informowaniu o nietypowej aktywności czy działalności. Ma także eskortować cywilne jednostki nawodne, choćby w rejonie morskich farm wiatrowych. W tym celu wykorzystuje nowoczesne systemy pomiarowe i do monitoringu, a także będzie współdziałać z bezzałogowcami zdolnymi do działania w środowisku wielodomenowym.
Co istotne, Galatea nie może przy tym „stosować przemocy” co oznacza, że będzie działał pozbawiony uzbrojenia, acz w razie potrzeby może wezwać do pomocy okręt lub jednostkę latającą, posiadającą stosowne uzbrojenie i systemy. Inna sprawa, co jeśli na jego pokładzie będzie znajdował się zespół złożony z żołnierzy przeszkolonych w zakresie kontroli i zajmowania jednostek nawodnych.
Patrolowiec jest oparty na projekcie Damen FCS 5009. Ma 53,2 metra długości, a jego powierzchnia pokładu to 240 m2. Osiąga prędkość do 24 węzłów. Jego załoga liczy do 18 osób. Wyróżnia się konstrukcją kadłuba Sea Axe (opracowanej wspólnie z Uniwersytetem Technologicznym w Delft.), która ma gwarantować możliwość skutecznego działania nawet w trudnych warunkach, pokonując opór wody i zapewniając tym samym oszczędność paliwa.
Wykorzystanie cywilnej jednostki do takich zadań jak eskorta i monitorowanie podejrzanych jednostek nie jest niczym nowym. W tym przypadku pozwala to odciążyć okręty marynarki wojennej, a także ma zapełnić lukę, nim zastąpią go wojskowe patrolowce. Z racji na koszt-efekt, szybkość pozyskania oraz zakres zadań można się zastanowić, na ile tego rodzaju rozwiązania, którego przykładem jest Galatea, mogłyby zostać wdrożone na poważnie, zacieśniając współpracę resortów obrony z instytucjami cywilnymi, a nie tylko doraźnie, w związku z „potrzebą chwili”. Co jednak należy podkreślać, mimo pewnych zalet nie jest to rozwiązanie, którym można byłoby na stałe przykryć niedostatki sił morskich i luki w systemie obrony, acz należy się zastanowić, na ile tego rodzaju rozwiązanie mogłoby znaleźć się w kompetencjach podmiotów odpowiedzialnych za codzienną ochronę infrastruktury morskiej, jak kable, rurociągi czy turbiny farm wiatrowych.
Rozpoczyna się Forum Bezpieczeństwa Morskiego Państwa 2026
Rosyjskie bombowce nad Morzem Barentsa. Interweniowali Norwegowie
Szwedzka delegacja przylatuje do Polski rozmawiać m.in. o okrętach podwodnych
USA znów uderzyły w łódź domniemanych przemytników na Karaibach - dwie ofiary
Jak chronić porty i infrastrukturę energetyczną na morzu? [KONGRES POLSKIE PORTY 2030+]
PGZ Stocznia Wojenna zajmie się serwisem fregaty