Wielki powrót po kilku dekadach do budowy okrętów klasy fregata, miał być zapowiedzią wielkiej modernizacji US Navy, z myślą o nowych zadaniach. Prace nad serią typu Constellation miały stanowić rozwój nad jednostkami tego rodzaju, wprowadzić innowacje. Wprowadziły jednak wiele zamieszania i wzrostów kosztów. Stąd nie było zdziwienia, gdy sekretarz marynarki wojennej, John Phelan, ogłosił anulowanie programu, podkreślając potrzebę racjonalnego planowania i wydatkowania.
Ogłoszona 25 listopada informacja nie była dla wielu zaskoczeniem, biorąc pod uwagę, że bardzo szybko okazało się, że koszt pierwszej z sześciu wstępnie zaplanowanych fregat, USS Constellation, znacznie przekracza pierwotne założenia, w dodatku rosły koszty, a sam projekt wymagał poprawek, biorąc pod uwagę oczekiwania sił morskich oraz próby ich oddania przez wykonawców. Są to jednostki oparte na francusko-włoskim projekcie FREMM, który z myślą o Amerykanach przeszedł ogromne zmiany. Budowniczym jest Fincantieri Marinette Marine
- Od pierwszego dnia jasno powiedziałem: nie wydam ani dolara, jeśli nie wzmocni to naszej gotowości i zdolności do zwycięstwa. Aby dotrzymać tej obietnicy, zmieniamy sposób budowy i rozmieszczania floty współpracujemy z przemysłem, aby zapewnić przewagę w walce, zaczynając od strategicznego odejścia od programu fregat typu Constellation – przekazał John Phelan w wideo na portalu X, dawniej Twitter.
From day one I made it clear: I won’t spend a dollar if it doesn’t strengthen readiness or our ability to win.
— Secretary of the Navy John C. Phelan (@SECNAV) November 25, 2025
To keep that promise, we’re reshaping how we build and field the Fleet—working with industry to deliver warfighting advantage, beginning with a strategic shift away… pic.twitter.com/pbTpIPDfR8
12 kwietnia tego roku odbyła się ceremonia położenia stępki pod pierwszą z fregat, przyszłego USS Constellation (FFG-62). Nowe okręty dla US Navy będą miały 151,18 metra długości i 7 400 ton maksymalnej wyporności, co czyni je największymi jednostkami serii FREMM, gdyż francuskie mają odpowiednio 142 metry długości i ok. 6 200 ton wyporności, natomiast włoskie 144,2 metry długości i 6 700 ton wyporności. Napęd będzie dieslowo-gazowy (CODLAG), zapewniając prędkość do 26 węzłów i zasięg do 6 000 mil morskich przy wynoszącej 16 węzłów. Załoga ma liczyć 140 osób, z możliwością zwiększenia do nawet 200 w zależności od celów misji.
W wyposażeniu znajdą się system zarządzania walką Combatss-21 (oparty na AEGIS), system walki podwodnej AN/SQQ-89(V)15, radar wykrywania zagrożeń powietrznych AN/SPY-6(V)3 (EASR) i powierzchniowych AN/SPS-73(V)18. Do tego również sonary, w tym wielofunkcyjny sonar holowany TB-37 i sonar niskiej częstotliwości Thales Group CAPTAS-4. Na uzbrojenie będą się składać armata morska Mk 110 kal. 67 mm na pociski Advanced Low Cost Munition Ordnance (ALaMO), karabiny maszynowe serii M2 i pochodne, wyrzutnie 32 Mk 41 VLS dla rakiet przeciwokrętowch, prawdopodobnie: RIM-162 ESSM Block 2, RIM-174 Standard ERAM, RIM-66 SM-2 Block 3C oraz wyrzutnie Mk 49 dla pocisków przeciwpowietrznych RIM-116 Rolling Airframe.
Wewnątrz okrętu znajdą się hangary do obsługi śmigłowca MH-60R Seahawk i bezzałogowców, ponadto też na pokładzie będzie też lądowisko i wyposażenie do obsługi jednostek latających. Do tego też załoga fregaty otrzyma szybkie łodzie motorowe o sztywnym kadłubie, mających długość 7 i 11 metrów.
Jak się okazuje, z sześciu, a może i większej liczby
jednostek, zostaną tylko dwie, stanowiąc swoisty „wypadek przy pracy” sił
morskich. Z myślą o już realizowanych zamówieniach, stocznia w Wisconsin będzie
kontynuować budowę pierwszej jednostki i kolejnej, USS Congress (FFG-63), kończąc
na tym serię, czyniąc ją podobnym wyjątkiem jak niszczyciele typu Zumwalt. Amerykańskie
media podają, że stan zaawansowania budowy przyszłego USS Constellation wynosił na ten moment ok. 12%. Umożliwi to stoczni, zatrudniającej blisko 3000 osób w
trzech zakładach, utrzymanie ciągłości pracy i zamówień, z myślą tez o
ubieganiu się o przyszłe zlecenia rządowe.
Sekretarz przekazał, że „służby morskie są obecnie w trakcie przeglądu projektu floty, który określi sposób, w jaki będą rozwijać nowe systemy”, dodając, że flota potrzebuje nawet 73 małych (jak na USA) okrętów nawodnych. Z myślą o tym marynarka wojenna skupi się na nowych typach okrętów wojennych, które będzie mogła budować szybciej. Wszystko to ma odbywać się zgodnie z określonymi warunkami z Fincantieri Marinette Marine. Tak zakład jak i macierzysty, włoski koncern wskazał, że pozostaje partnerem dla US Navy, podkreślając znaczenie współpracy i wiarę w to, że będzie możliwość kontynuacji przy innych jednostkach. Kluczem jest „maksymalizacja zaangażowania i potencjału, jakie reprezentuje nasz system stoczni”.
Co należy podkreślić, zakład w Wisconsin jest też w trakcie końcowych prac nad serią jednostek klasy LCS, typu Freedom, które także również nie cieszą się najlepszą sławą, głównie z powodu wad projektowych, konstrukcyjnych, niezadowalającej efektywności, jak i rekordowo krótkiego czasu służby niektórych z tych okrętów.
W przypadku typu Constellation, winy należy szukać głównie po amerykańskiej stronie, jako że zapowiadane fregaty miały otrzymać ogromny pakiet systemów i uzbrojenia, który dalece wykraczał poza typowe jednostki tej klasy. To wpływało na już widoczne opóźnienia samego startu budowy. W przypadku okrętów dla USA zmiany są na tyle duże, że "zgodność" z choćby włoskimi okrętami wynosi zaledwie… 15%. USS Constellation pierwotnie miał wejść do służby w 2026 roku, obecnie wskazuje się na 2029 rok lub nawet później. Do innych problemów należą też moce przerobowe wykonawcy i gotowość stoczni do budowy na swoim terenie takich okrętów, którym faktycznie bliżej byłoby do niszczycieli, porównując je choćby z serią Arleigh Burke.
Decyzja o rezygnacji budzi kontrowersje, jako że na dotychczasową realizację przedsięwzięcia wydano ok. 2 mld dolarów, gdy na sześć okrętów planowano wydatek 7,6 mld dolarów. Przy tym wielu komentatorów zwracało uwagę, że może to być koszt niedoszacowany i optymistyczny, jako że spodziewano się rosnących problemów i co za tym idzie, kolejnych dopłat i szacowań wartości. Pojawia się teraz jedno pytanie, co z zaoszczędzoną pulą środków zrobi teraz Kongres?
Rosyjskie bombowce nad Morzem Barentsa. Interweniowali Norwegowie
Szwedzka delegacja przylatuje do Polski rozmawiać m.in. o okrętach podwodnych
USA znów uderzyły w łódź domniemanych przemytników na Karaibach - dwie ofiary
Jak chronić porty i infrastrukturę energetyczną na morzu? [KONGRES POLSKIE PORTY 2030+]
PGZ Stocznia Wojenna zajmie się serwisem fregaty
Zmiana warty w COM-DKM. Uroczyste przekazanie obowiązków między admirałami