Amerykański bezzałogowiec MQ-9 Reaper, przydzielony do południowokoreańskiej bazy lotniczej Kunsan, został celowo zestrzelony w pobliżu wyspy Maldo-Ri nad Morzem Żółtym po awarii systemu łączności podczas wykonywania rutynowej misji. Amerykanie nie chcieli, aby został przejęty prze Koreę Północną lub Chiny.
Amerykanie zniszczyli w poniedziałek swojego najdroższego, bo wartego aż 30 mln dolarów bezzałogowego pojazdu latającego, aby nie został przejęty prze Koreę Północną lub Chiny - poinformował w czwartek portal Defence Blog.
Armia Stanów Zjednoczonych przez kilka dni nie prostowała informacji podawanych przez media, że dron uległ awarii i sam wpadł do morza. W rzeczywistości w MQ-9 awarii uległ system łączności i mimo wielu prób resetowania go i zrzucenia paliwa, nie udało się przywrócić kontroli nad maszyną.
Obsługujący drona personel sił powietrznych USA zdecydował wówczas o jego zestrzeleniu, aby uniknąć ryzyka niekontrolowanej katastrofy, ale przede wszystkim, aby nie dopuścić, by zaawansowany sprzęt został przejęty przez sąsiadujące z Koreą Południową kraje.
Od poniedziałku siły powietrzne Stanów Zjednoczonych przeczesują wody Morza Żółtego w poszukiwaniu szczątków zestrzelonej maszyny.
Eskadra bezzałogowców MQ-9 Reaper stacjonuje w Korei Południowej w bazie 431. Ekspedycyjnej Eskadry Rozpoznawczej. W całym tym azjatyckim kraju rozmieszczonych jest ponad 28 tys. żołnierzy amerykańskich. (PAP)
tebe/ mal/
Rosyjskie bombowce nad Morzem Barentsa. Interweniowali Norwegowie
Szwedzka delegacja przylatuje do Polski rozmawiać m.in. o okrętach podwodnych
USA znów uderzyły w łódź domniemanych przemytników na Karaibach - dwie ofiary
Jak chronić porty i infrastrukturę energetyczną na morzu? [KONGRES POLSKIE PORTY 2030+]
PGZ Stocznia Wojenna zajmie się serwisem fregaty
Zmiana warty w COM-DKM. Uroczyste przekazanie obowiązków między admirałami