Brytyjska Służba Ratownictwa Morskiego HM Coastguard oraz Królewskie Towarzystwo Ratunkowe (RNLI) przeprowadziły szeroko zakrojoną akcję poszukiwawczo-ratowniczą po tym, jak na skałach wybrzeża Kornwalii odnaleziono jacht... bez załogi. Jednostka osiadła na mieliźnie z żaglami wciąż postawionymi – nikogo jednak nie było na pokładzie.
Zgłoszenie o jachcie wyrzuconym na brzeg w rejonie Chapel Point – niedaleko południowego wejścia do kanału La Manche – wpłynęło do stacji HM Coastguard w Mevagissey w piątek, 13 czerwca, około godziny 20:15 czasu lokalnego.
Ratownicy HM Coastguard i RNLI, ubrani w suche skafandry ochronne, weszli na pokład jednostki, by sprawdzić sytuację. Brak obecności jakiejkolwiek osoby na jachcie jednoznacznie wskazywał na konieczność rozpoczęcia akcji poszukiwawczej.
Pod nadzorem centrali ratunkowej w Falmouth zainicjowano intensywne działania zarówno na morzu, jak i na lądzie. W akcji uczestniczyły jednostki RNLI z Falmouth, Fowey i Looe, policyjne siły Devon & Cornwall Police, a także śmigłowiec i samolot patrolowy HM Coastguard.
Załoga łodzi ratunkowej RNLI z Fowey prowadziła działania poszukiwawcze przez ponad 10 godzin, przeczesując akwen między Chapel Point a przylądkiem Lizard – nawet do 25 mil morskich od macierzystego portu.
Poszukiwania na lądzie zakończono w sobotę, jednak działania na morzu kontynuowano aż do godziny 6:30 następnego dnia rano. Na ten moment służby nie przekazują dalszych szczegółów dotyczących zdarzenia.
Strażacy ugasili pożar na statku. Sytuacja ma być pod kontrolą
Dania pozyska nowe jednostki nadzoru morskiego i stawiania min. Kadłuby powstają w polskiej stoczni Karstensena
Dywizjon Okrętów Podwodnych ma nowego dowódcę. Przed nim wielkie wyzwanie
10 lat od jednej z najbardziej skomplikowanych operacji związanych z katastrofami morskimi w Europie
Royal Navy rezygnuje z nowych niszczycieli na rzecz platform do obsługi bezzałogowców
Jak chronić infrastrukturę morską? Czy SAFE jest rozwiązaniem bolączek? [KONGRES POLSKIE PORTY 2030+]