Niemieckie media donoszą o uszkodzeniu kilku okrętów Marynarki Wojennej Niemiec. Wśród nich miała być także wciąż budowana korweta FGS Emden, co prawdopodobnie wpłynie na przesunięcie przekazania jej do służby. Zdaniem dziennikarzy doszło tu do aktów sabotażu, co stawia pod znakiem zapytania zdolności kraju do ochrony swojego uzbrojenia, ale przede wszystkim utrzymania bezpieczeństwa obywateli.
Jak donosi Tasgesschau w tekście pt. Sabotage an Kriegsschiffen der Marine, miało dojść do domniemanego uszkodzenia kilku okrętów, co wynika z badań przeprowadzonych przez dziennikarzy z WDR, NDR i Süddeutsche Zeitung. Sprawa jest w Niemczech szeroko komentowana, a zajmować się nią ma Hamburski Urząd Dochodzeń Kryminalnych. Ostatecznie plotki potwierdził Inspektor marynarki wojennej, adm. floty Jan Christian Kaack, wskazując że rzeczywiście miało dojść do „celowego uszkodzenia okrętów w Niemczech w więcej niż w jednym przypadku”. Wpłynąć to miało na zwiększenie środków bezpieczeństwa w portach wojennych i stoczniach, acz te ostatnie nie komentują sprawy.
Media nie podają, które jednostki miały zostać uszkodzone, kiedy i w jaki sposób, poza jedną. Znajdująca się w stoczni NVL Blohm+Voss korweta typu K130 (określanego też jako Braunschweig), FGS Emden (F266) miała zostać unieruchomiona poprzez wsypanie do napędu głównego kilku kilogramów opiłków metalowych, co zostało wykryte podczas inspekcji niedługo przed planowanym pierwszym wyjściem jednostki na próby morskie w tym miesiącu. Gdyby nie doszło do wykrycia wspomnianych kawałków metalu, mogłoby dojść do znacznego uszkodzenia nie tylko napędu, ale też innych systemów na pokładzie, zagrażając też znajdującym się na jednostce osobom, stoczniowcom i członkom przyszłej załogi. Usunięcie opiłków, sprawdzenie i ewentualna naprawa sprzętu oznaczają opóźnienie w planowanym przekazaniu okrętu, co miało nastąpić w przyszłym roku, a także dodatkowe koszty dla stoczni, która najprawdopodobniej zostanie obciążona jako niejako „winna” niedopilnowania bezpieczeństwa jednostki. Trwa śledztwo wyjaśniające, jak do tego doszło. Nie można wykluczać celowego działania osób zatrudnionych w stoczni, jak i takich, które dostały się nie tylko na jej teren, ale też na pokład okrętu.
Korweta FGS Emden została zwodowana w maju 2023 roku. Należy do serii budowane w niejako dwóch turach. W latach 2008-2013 powstało pierwsze pięć korwet, wchodzących w skład, nowo utworzonego, 1. Dywizjonu Korwet (1. Korvettengeschwader), stacjonującego w Porcie Wojennym Hohe Düne w Warnemünde koło Rostoku.
Czytaj więcej: Niemiecka Marynarka Wojenna buduje swój potencjał? Chrzest nowej korwety
Okręt ma 89,12 metry długości,13,28 metra szerokości, zanurzenie 3,4 metra i wyporność wynoszącą 1840 ton. Osiąga prędkość 26 węzłów i zasięg 4000 mil morskich, zapewniane przez dwa silniki wysokoprężne MTU 20V 1163 TB 93 produkujące 14,8 MW, napędzające dwie śruby napędowe o regulowanym skoku. Załoga jest nieduża, licząca zaledwie 65 oficerów i marynarzy, co świadczy o dużym stopniu automatyzacji wyposażenia okrętu.
Pomimo swoich rozmiarów okręt jest stosunkowo silnie uzbrojony. W jego wyposażeniu znajduje się działo OTO Melara 76 mm, dwa działka Mauser BK-27, cztery pociski przeciwokrętowe RBS-15 Mk.3 (podobne posiadają małe okręty rakietowe typu Orkan), dwie wyrzutnie RAM Block II (po 21 pocisków każda), a takżedwa stojaki na 34 miny morskie Mk 12.
Jeszcze w trakcie wodowania korwety przedstawiciele kadry morskiej oraz resortu obrony wskazywali, że jednostka wpisuje się w plan odmłodzenia sił morskich Niemiec, a także zwiększenia ich obecności na morskich akwenach w obliczu sabotaży i hybrydowych ataków ze strony Rosji, szczególnie na Morzu Bałtyckim, ale możliwymi też na innych akwenach. Uszkodzenie nowego okrętu i kilku innych każe zadać pytanie, jak Niemcy mają chronić swoje interesy i wspierać sojuszników, jeśli nie mogą zapewnić bezpieczeństwa własnym siłom morskim? Przypomina to o słynnym skandalu z 2013 roku, gdy znajdujący się pod wpływem marihuany mężczyzna dostał się na teren wojskowej części lotniska Kolonia/Bonn i nie niepokojony przez kogokolwiek wszedł na pokład rządowego Airbusa A319CJ (używanego m.in. przez kanclerza Niemiec) i próbował go uruchomić, a gdy to się nie udało, zdemolował jego wnętrze. Sprawa stała się głośna, będąc niejako symbolem nieskuteczności czy też wręcz lekceważenia niemieckich władz w kwestiach bezpieczeństwa, gdy wydatki z tym związane, w tym na obronność, były zatrważająco niskie jak na budżet kraju, przez co pod znakiem zapytania stała jego gotowość do obrony w sytuacjach kryzysowych, w tym zagrożenia konfliktem zbrojnym. To ostatnie przez lata ignorowano, biorąc też pod uwagę świadomą politykę władz niechęci do zbrojeń czy w ogóle pozytywnego wypowiadania się o armii, znacząco wpływając także na jej niekorzystne morale i wzrost nastrojów skrajnie prawicowych w jej szeregach.
Zdaniem inspektora sił morskich incydent okazuje się swoistym „kubłem zimnej wody” i „testem” jakiemu struktury państwa zostały poddane przez sabotażystów. Oficer podaje, że w ostatnich latach dochodziło do prób wejścia na teren baz marynarki wojennej, w tym portów, tak od strony lądu, jak i morza. Szczególnym utrapieniem stały się drony, które będąc łatwo dostępne są wykorzystywane tak przez miłośników militariów, jak i potencjalnych sabotażystów czy szpiegów. Odnotowano ich pojawianie się także nad innymi obiektami wojskowymi, a także ważnymi instalacjami przemysłowymi oraz amerykańską bazą wojskową w Ramstein.
Wśród innych zagrożeń adm. floty Kaack podaje śledzenie żołnierzy w drodze z i do domu. Może to wiązać się z próbą pozyskiwania informacji na ich temat celem przyszłego szantażowania czy także sabotażu. Tu należy przypomnieć przypadki ujawnienia sprzedaży tajnych informacji przez wojskowych, jak choćby w 2021 roku, gdy aresztowano oficera Marynarki Wojennej Włoch pod zarzutem dostarczania dokumentów Rosjanom w zamian za gratyfikacje finansowe. Prywatnie miał znajdować się w trudnej sytuacji finansowej, związanej też ze spłatą kredytu, co potencjalnie ułatwiło jego zwerbowanie przez rosyjski wywiad.
Incydenty w Niemczech przypominają, że rośnie liczba potencjalnych zagrożeń dla infrastruktury krytycznej, a działania szpiegowskie i sabotaże mogą wpłynąć na bezpieczeństwo państwa i jego kluczowe struktury. Skuteczna akcja przeciwko siłom zbrojnym poprzez uszkodzenie systemów okrętowych czy też innego uzbrojenia może okazać się bardziej skuteczna niźli realne działania bojowe, unieruchamiając sprzęt wojskowy w sytuacji, gdy byłby najbardziej potrzebny. Udane akcje sabotażowe ukraińskiej armii przeciwko Rosji, jak choćby ataki z użyciem pocisków i dronów na bazy morskie na Morzu Czarnym i Kaspijskim, a także wywołanie pożaru na małej korwecie proj. 21630 (określana też jako Bujan-M) Sierpuchow, dowodzą że także kraje NATO powinny mieć się na baczności, gdyż Rosjanie mogą sięgnąć po podobne rozwiązania.
Czytaj więcej: Ukraiński wywiad wojskowy potwierdza, że odpowiada za pożar na rosyjskiej korwecie stacjonującej na Bałtyku
Akcje sabotażu na podwodną infrastrukturę krytyczną na Bałtyku wymusiły zwiększenie aktywności NATO, co wiązało się z uruchomieniem misji "Baltic Sentry", której celem jest zwiększenie ochroną gazociągów i kabli światłowodowych. Fakt, że celem sabotażystów mogą stać się same okręty jeszcze bardziej wymusza ostrożność.
Zmiany kadrowe w Wojsku Polskim. Wiceadm. Jaworski zastępcą Dowódcy Generalnego RSZ
Dramat na pokładzie Steny. Na ratunek wezwano śmigłowiec Marynarki Wojennej
Włochy: Rekin zaatakował turystę niedaleko plaży na Sardynii
Zmiany kadrowe w Wojsku Polskim. Wiceadm. Jaworski zastępcą Dowódcy Generalnego RSZ
Od sierpnia polscy marynarze z sił podwodnych będą się szkolić w Szwecji. Cel - przygotowania na "Orkę"
Znów trzy ofiary w amerykańskim ataku na jednostkę przemytników
Amerykanie ostrzelali masowiec w Zatoce Omańskiej
Obchody Dnia Weterana w Gdyni