• <
Kongres Polskie Porty 2030 edycja 2024

Niderlandzka "Orka" z problemami? Czy wybór francukiego oferenta odbije się Holandii czkawką?

31.05.2024 11:38 Źródło: Marineschepen.nl, Ministerstwo Obrony Holandii
Strona główna Prawo Morskie, Finanse Morskie, Ekonomia Morska Niderlandzka "Orka" z problemami? Czy wybór francukiego oferenta odbije się Holandii czkawką?

Partnerzy portalu

Fot. Naval Group

Ogłoszony 15 marca br. wybór Naval Group jako dostawcy okrętów podwodnych dla Marynarki Wojennej Holandii (Koninklijke Marine) wywołał poruszenie wśród osób zajmujących się jak i zainteresowanych tematyką morską. Głośno niezadowolenie pokazywali także pozostali oferenci, którzy chcą walczyć o kontrakt. Ponadto już mówi się, że zakup jednostek od Naval Group może okazać się dla zamawiającego problematyczny.

Choć umowa miedzy holenderskim resortem a francuskim koncernem jeszcze nie została zawarta, Naval Group zapewnia, że jest na dobrej drodze, by zatwierdzić kontrakt i ruszyć z budową czterech okrętów. Tu warto podkreślić, że w polskich mediach zainteresowanie wywołała nazwa pierwszego z nich, gdyż ma brzmieć... Orka. Choć jest raczej wątpliwe, by miało to jakikolwiek związek z polskim programem "Orka", tak zbieg okoliczności okazuje się nader symboliczny, powodując też większe zainteresowanie ofertą z Francji. Przypomnijmy, że Naval Group jest zdaniem komentatorów jednym z głównych graczy, jaki stanie do polskiego przetargu, który najprawdopodobniej zostanie ogłoszony w czerwcu. Wśród innych firm, które potencjalnie mogą być brane pod uwagę, to włoski Fincantieri, południowokoreańska Hanwha Ocean, hiszpańska Navantia, szwedzki Saab i niemiecki TKMS.

Jeszcze nim ogłoszono zwycięzce w wyścigu o kontrakt w Holandii, konsorcjum Saab-Damen, które zdaniem wielu było faworytem przetargu, głośno krytykowało możliwość wyboru oferty z Francji, podkreślając potrzebę ochrony przemysłu okrętowego w kraju. Jego zdaniem wybór zagranicznego oferenta doprowadzi do tego, że większość kapitału ucieknie za granicę, a Holandia nie zyska cennej wiedzy i technologii w zakresie budowy okrętów podwodnych, co utrudni w przyszłości ich serwisowanie, czy przede wszystkim ich budowę w kraju. Naval Group w odpowiedzi na te zarzuty podkreślił, że od ponad 30 lat aktywnie angażuje się i buduje solidne partnerstwo z holenderską bazą technologiczno-przemysłową (DTIB, Defence Technological and Industrial Base), która obecnie plasuje się wśród trzech największych dostawców firmy. To partnerstwo ma stale się rozwijać, a w ciągu ostatnich pięciu lat DTIB miała wygenerować 250 milionów euro przychodów, co stanowi podwojenie w porównaniu z poprzednim okresem. Łącznie ok. 40 holenderskich firm dostarcza sprzęt i usługi na różnych etapach programów morskich. W 2017 roku powstała także spółka Naval Group Nederland z siedzibą w Hadze, w której francuski koncern posiada 100% udziałów, dążąc do wzmocnienia swojej obecności w kraju. Więcej o francuskiej ofercie i odpowiedzi na zarzuty zawarliśmy w tekście pt. Naval Group zwycięzcą przetargu na okręty podwodne dla Holandii. Teraz czas na Orkę?

W holenderskiej prasie pojawiły się zarzuty, że decydującym kryterium wyboru okrętu podwodnego była cena, a takie kwestie jak zaangażowanie krajowej branży stoczniowej czy też zdolności okrętów miały schodzić na dalszy plan. Pojawiła się też teza, że wybór francuskiej oferty miał być warunkiem poparcia Paryża dla kandydatury Marka Rutte, byłego premiera Holandii, na stanowisko sekretarza generalnego NATO, w miejsce ustępującego niedługo Jensa Stoltenberga. Ten obecnie cieszy się poparciem 29 członków NATO, wśród nich Francji. Choć teoria cieszy się pewną popularnością, nie ma potwierdzenia, żeby rzeczywiście wybór Naval Group determinował wsparcie Paryża.

W ostatnim czasie jednak nad francuską ofertą miały zawisnąć ciemne chmury. Konsorcjum Saab-Damen, które było jednym z oferentów w przetargu, nie godzi się na takie rozwiązanie i wzywało wręcz do debaty politycznej w związku z decyzją władz, choć krytycy zwracają uwagę, że firmy nie złożyły w odpowiednim trybie odwołania od wyniku przetargu. Resort obrony podał, że była niższa o blisko 1,5 mld od holendersko-szwedzkiej oferty, co samo w sobie budzi kontrowersje. Jednocześnie holenderski portal Marineschepen.nl poinformował, że rzekomy główny powód wyboru Scorpene, cena, może napytać biedy holenderskim władzom. A to wszystko dlatego, że... nie mogą teraz zbadać oferty i ceny, bo  według francuskiego prawa podmiotom z tego państwa nie wolno udostępniać zagranicznym służbom audytorskim ksiąg spółek. To oznacza, że Naval Group może bez kontroli narzucić próbować narzucić zmianę ceny oferty, a zamawiający będzie zmuszony to zaakceptować, nie mając nad tym kontroli. Przypomina to ciągnącą się od ponad roku sprawę patrolowca SG-301 Gen. Józef Haller, który w październiku ub. r. wszedł w skład Morskiego Oddziału Straży Granicznej. Główny wykonawca, firma Socarenam, początkowo zgodziła się na wykonanie zlecenia za cenę 115 mln zł, lecz z powodu wzrostu kosztów materiałów pojawiły się przed wykonawca problemy. Z tego powodu firma zażądała od polskiej strony dopłaty w wysokości 5 mln euro, na co ta nie chciała się zgodzić, w efekcie doszło do opóźnienia przekazania patrolowca, a sprawa ma mieć finał w gdańskim sądzie. Stąd są podejrzenia, że również Naval Group zechce wykręcić numer Holendrom w podobny sposób, oczekując dopłat do przedsięwzięcia, przewyższających pierwotnie założoną sumę.

Sprawa nie została jednak bez reakcji władz, stąd Izba Reprezentantów pod koniec kwietnia wystosowała zapytanie do ministra obrony, Christiana Van Der Maata z pytaniem dotyczącym ceny oraz śledzenia oferty. Pierwotnie szef resortu ogłaszając wybór oferenta i nazwy okrętów zapewniał, że "wybrano najlepsze okręty za najlepszą cenę". Miał przyznać, że gdyby były wątpliwości co do wartości umowy z francuskim oferentem, zostałyby skierowane do niego pytania, niemniej według niego nie było potrzeby prosić o wyjaśnienia w tej sprawie. Ponadto jego zdaniem nie ma powodu zakładać, by Naval Group miał podejmować ryzyko brania na siebie kontraktu, którego rzeczywista wartość przewyższyłaby budżet. Zdaniem Marineschepen.nl resort obrony Holandii nie może obecnie zrobić nic więcej, niż pozostać przy założeniu, że oferent nie zmieni ceny, gdyż i tak nie można w tej sprawie poprowadzić dochodzenia, z racji na francuskie prawo. To skazałoby kraj wręcz na "dobrą wolę" zwycięzcy przetargu, a także że ten nie poinformuje nagle, iż wartość przedsięwzięcia wzrośnie, domagając się dopłaty.

Od czasu ogłoszenia zwycięzcy przetargu resort obrony miał podpisać listy intencyjne (LoC) z rządami Francji, Niemiec oraz Szwecji, czyli krajów z których pochodzili oferenci. Żadne z państw miało nie zgłosić zastrzeżeń, jednakże w razie chęci na dokonanie audytu rząd Holandii potencjalnie może nie mieć możliwości wglądu w księgi rachunkowe francuskiej firmy. A to wszystko mimo faktu, że LoC zakłada, że krajowy urząd kontroli (ADR) będzie mógł dokonać audytu cenowego. Jeśli okaże się, że nie będzie to możliwe, byłby to powód nawet do zerwania kontraktu.

W sprawie ma być więcej niejasności, gdyż zdaniem holenderskich komentatorów władze kraju miały narzucić audyt tylko w przypadku jednego podmiotu z zamawiających. Jako że dość szybko niemeicki TKMS został z niego wykluczony, a pozostały Saab-Damen oraz Naval Group, wychodziłoby, że ostatni z podmiotów znalazł się w wygodnej sytuacji ze względu na dopasowanie pod francuskie prawo. Tu dochodzi także kwestia przyszłego podpisania protokołu ustaleń z Naval Group, dotyczącego wsparcia eksploatacji okrętów podwodnych, a więc współpracy nie tylko przy budowie i wdrażaniu, ale też kolejnych latach służby. Po podpisaniu umowy na budowę rozpoczną się negocjacje w sprawie umowy na serwisowanie, a dla resortu obrony kluczowym aspektem całego przedsięwzięcia jest zapewnienie, że wszelkie serwisy i modernizacje będą odbywać się w holenderskiej stoczni. Także w tej sytuacji Naval Group może narzucić swoje reguły gry.

Sprawa "niderlandzkiej Orki" budzi zainteresowanie w Polsce i może stanowić przestrogę w zakresie zawiązywania umów na budowę okrętów podwodnych i finansowanie całego przedsięwzięcia. Jak dotąd Naval Group nie skomentował większości zarzutów, zapewniając jednocześnie o transparentności przyszłej umowy jak i współpracy z holenderską branżą morską i łańcuchem dostaw,

Oferowane Holandii okręty są określane jako Barracuda, które występują w wersji atomowej, posiadającej reaktor jądrowy zapewniający nieograniczoną dzielność morską, a także konwencjonalnej, posiadającej tradycyjny napęd. Zaproponowany Holandii projekt już widnieje w mediach jako "typ Orka" z racji na nazwę przyszłego, pierwszego okrętu serii. Będzie miał 3 300 ton wyporności i 82 metry długości. Napęd będzie stanowił diesel wspierany akumulatorami litowo-jonowymi, które mają zapewniać wyższą autonomiczność niż dotychczasowe okręty podwodne z takim napędem. Stąd też zasięg działania ma wynosić do 15 000 mil morskich. Załoga ma liczyć ok. 35-43 marynarzy, z możliwością zakwaterowania zespołu komandosów, zwiększając ilość osób na pokładzie do 51-69. Do przenoszenia uzbrojenia będzie wykorzystywane sześć wyrzutni torped 533 mm. Okręt ma być zdolny do użycia zarówno torped, jak i pocisków manewrujących. Koszt czterech okrętów ma wynieść 4-6 mld euro.

Fot. Naval Group


Zgodnie z umową wykonawca ma dostarczyć dwa pierwsze okręty podwodne w ciągu 10 lat od podpisania dokumentu pieczętującego zakup. Ministerstwo Obrony Holandii podjęło również środki w celu zapewnienia, że pozostałe w służbie okręty podwodne typu Walrus mogą bezpiecznie pozostać w służbie do połowy lat 30. Te, które będą stopniowo wycofywane posłużą jako rezerwuar części zamiennych. Pierwszy z nich, HNLMS Walrus wycofano w październiku ub. r. Kolejny okręt, HNLMS Dolfijn, również będzie przygotowywany do wycofania, acz nie podano jeszcze konkretnej daty. Marynarka wojenna będzie przede wszystkim wykorzystywać dwie najmłodsze z jednostek, dopóki nie pojawi się w służbie pierwszy okręt podwodny nowej generacji. Może to potrwać co najmniej 10 lat. Wtedy też na emeryturę przejdą ostatnie okręty podwodne typu Walrus. Aktualnie ostatni z serii, HNLMS Bruinvis, przechodził modernizację, mającą mu zapewnić zdolność do działań zgodnie z przeznaczeniem i skuteczność wykonywania powierzonych mu zadań, zapewniając także możliwość korzystania z nowoczesnego wyposażenia.

Fot. MW Holandii

Partnerzy portalu

legal_marine_mateusz_romowicz_2023

Dziękujemy za wysłane grafiki.