• <
PGZ_baner_2025

Międzynarodowy Kongres Morski. Sikorski: Bałtyk to nie akwen NATO, ale powinniśmy bardziej go kontrolować

Strona główna Marynarka Wojenna, Bezpieczeństwo Morskie, Ratownictwo Międzynarodowy Kongres Morski. Sikorski: Bałtyk to nie akwen NATO, ale powinniśmy bardziej go kontrolować
GospodarkaMorska.pl

„Określanie Bałtyku mianem wewnętrznego morza NATO jest zbyt optymistyczne, bo bagatelizuje zagrożenie, z jakim się zmagamy” – stwierdził podczas otwarcia Międzynarodowego Kongresu Morskiego w Szczecinie wicepremier i minister spraw zewnętrznych Radosław Sikorski.

Dzisiejszego ranka w Teatrze Polskim w Szczecinie rozpoczęła się dwunasta edycja Międzynarodowego Kongresu Morskiego. W ceremonii otwarcia wzięli udział wicepremier i minister spraw zewnętrznych Radosław Sikorski oraz wiceminister infrastruktury ds. gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Arkadiusz Marchewka. Kongres potrwa dwa dni – pierwszego dnia zaplanowano trzy debaty plenarne m.in. dotyczące kwestii bezpieczeństwa, regulacji i wyzwań geopolitycznych, drugiego dnia zaś odbędzie się 12 dyskusji w czterech blokach: Żegluga i porty, Bezpieczeństwo, Przemysł morski i Zaplecze intermodalne portów morskich.

Co z zeszłorocznymi obietnicami?

Wiceminister infrastruktury Arkadiusz Marchewka po wejściu na mównicę stwierdził, że wykorzysta tę okoliczność do rozliczenia się z obietnic złożonych przed rokiem. Wyliczył, na jakim etapie są prace związane z poszczególnymi projektami. Pierwszym z nich, prawdopodobnie najszerzej dyskutowanym w ciągu ostatnich 12 miesięcy od poprzedniej edycji Kongresu, jest przywrócenie polskiej bandery. Marchewka poinformował, że rząd przyjął Ustawę o wsparciu przedsiębiorstw żeglugowych i stworzeniu warunków ich funkcjonowania pod polską banderą. Dokument wprowadza trzy podstawowe zmiany: wprowadza podatek tonażowy zamiast podatku CIT i PIT (jak powiedział wiceminister, „dla takich statków, jakie posiada Polska Żegluga Morska, te stawki będą najniższe w Europie”), zwalnia marynarzy z konieczności płacenia podatku PIT i obniża składki na ubezpieczenie społeczne, tym samym koszty pracy. 

– To wszystko sprawi, że prowadzenie działalności żeglugowej w Polsce będzie znów opłacalne. Nowe przepisy podatkowe wejdą w życie od początku przyszłego roku. Wtedy rozpoczniemy ten proces powrotu biało-czerwonej na polskie statki. Ustawa jest gotowa, przyjęta przez rząd, trafiła już do Sejmu – powiedział Arkadiusz Marchewka. 

Inne projekty, jak mówił wiceminister, także są w toku. Trwa postępowanie przetargowe na budowę żaglowca dla Uniwersytetu Morskiego w Gdyni, wkrótce ma zostać także ogłoszony przetarg na budowę nowego statku szkolno-badawczego dla Politechniki Morskiej w Szczecinie. Prom Jantar Unity jest już na linii, a kolejna jednostka ma wejść do eksploatacji na przełomie września i października tego roku. 

– Co ważniejsze, w końcu po wielu latach rywalizacji polskich przedsiębiorstwa mamy dobrą współpracę i projekt POLSCA, który pozwoli po wielu latach złych decyzji odbudować naszą pozycję na Bałtyku – mówił Marchewka. 

Stocznia Szczecińska „Wulkan”, która przez lata notowała duże straty, ostatni rok zamknęła z wynikiem 36 mln zł na plusie, trwają także dalsze prace nad dokiem pływającym, jaki jest przez nią budowany dla sąsiedniej stoczni Gryfia. Dwie z trzech części konstrukcji są już zwodowane. Minister po raz kolejny zapewnił także, że nie ma odwrotu od budowy portu zewnętrznego w Świnoujściu, tzw. Przylądka Pomerania. Trwa przetarg na oczyszczanie toru podejściowego na długości 70 km, powstaje także droga techniczna, oczyszczane jest także dno morskie w miejscu realizacji inwestycji.

Fot. GospodarkaMorska.pl

Arkadiusz Marchewka ogłosił także nowe inicjatywy, które już także są w toku. Opublikowane zostało postępowanie na budowę autostrady morskiej do portów Pomorza Zachodniego. Za 150 mln zł poszerzony zostanie tor wodny na wysokości Polic. Docelowo na długości 5 km ma on mieć 100 metrów szerokości i 12,5 metra głębokości, wraz z mijanką dla statków. 

– Dzisiaj mamy taką sytuację w porcie, że największe statki, 200-metrowe, często muszą czekać nawet jeden dzień zanim wejdą albo wyjdą z portu, dlatego, że jest tam po prostu za wąsko. Realizujemy mijankę Police po to, aby ruch i dostęp do portu w Szczecinie i do portu w Policach był jak najlepszy – argumentował wiceminister.

Znacznie poszerzony zostanie także istniejący tor podejściowy do portu w Świnoujściu – na długości 30 kilometrów będzie miał on 500 metrów szerokości. Obecnie panuje na nim ruch jednokierunkowy – kiedy do Świnoujścia wpływa gazowiec, ruch ze względów bezpieczeństwa jest wstrzymywany. Po poszerzeniu toru ruch będzie mógł się odbywać w obu kierunkach. Marchewka podał, że rząd zabezpieczył na ten cel 200 mln zł z funduszy europejskich. 

Bałtyk to nie morze NATO

Radosław Sikorski, wicepremier i minister spraw zagranicznych przestrzegł ze sceny, że żyjemy w czasach polikryzysu.

– Od końca lutego patrzymy z niepokojem na Bliski Wschód. Państwa Zatoki Perskiej stały się zakładnikami konfliktu, którego nie chciały i nie wywołały. Od ponad 70 dni nie mogą korzystać z akwenu będącego fundamentem ich gospodarek, budżetów, i – co ważniejsze – ich bezpieczeństwa. Na szali leży znacznie więcej niż swoboda żeglugi. Skutki tego konfliktu odczuwa cały świat. Dystans ma małe znaczenie. Nic dziwnego, że oczy świata zwrócone są na cieśninę Ormuz. Ale to przecież nie jedyne wody, które padają ofiarą zaostrzającej się rywalizacji międzynarodowej – mówił Sikorski. 

Jednym z takich akwenów, gdzie mierzą się obecnie różne siły, jest rzecz jasna Bałtyk. Wicepremier wspominał o flocie cieni, nazywanej przez niego „flotą złomu” i „pływającymi bombami ekologicznymi”. Jego zdaniem nie powinniśmy w żadnym momencie zapominać o obecności Rosjan na Morzu Bałtyckim. 

– Określanie Bałtyku mianem wewnętrznego akwenu NATO, choć kuszące po akcesji Finlandii i Szwecji, jest nazbyt optymistyczne, bo bagatelizowałoby zagrożenie, z którym się mierzymy – mówił Radosław Sikorski.

Fot. GospodarkaMorska.pl

Polski rząd uznaje Bałtyk za strategiczny kierunek rozwojowy, ale jednocześnie wymagający lepszego zabezpieczenia. Tutaj z pomocą mają przyjść programy dozbrojenia Marynarki Wojennej, takie jak Orka czy Miecznik, ale także Kormoran czy budowane przez polskie firmy morskie bezzałogowce. Co więcej, Sikorski uczulał, by rozwój zdolności obronnych na morzu nie był traktowany jedynie w kategoriach reakcji na zagrożenie, ale także inwestycji w przyszłość, budowania kompetencji technologicznych, tworzenia miejsc pracy i napędzania innowacyjności. W ten sposób bezpieczeństwo powiązane jest ściśle z gospodarką. 

– Jako członek Unii Europejskiej tworzymy drugą największą gospodarkę świata. Mamy świetnie wykwalifikowanych pracowników, rozbudowaną infrastrukturę, dużą bazę konsumentów i ogromny kapitał. Ale oczywiście nie możemy spocząć na laurach. Udział Unii w światowej gospodarce spada, a zarówno Stany Zjednoczone, jak i Chiny zyskują przewagi w kluczowych obszarach, takich jak sztuczna inteligencja, komponenty do wykorzystania odnawialnych źródeł energii, czy właśnie przemysł stoczniowy. Przed Unią stoją wielkie wyzwania: eliminacja barier na rynku wewnętrznym, wzmocnienie innowacyjności i lepsze wykorzystanie europejskich zasobów finansowych, tak aby europejskie oszczędności służyły Europejczykom. Inwestycje muszą służyć wszystkim. Nie mogą utrwalać podziałów na starą i nową Unię, ani tworzyć nowych. Naszą siłą powinna być spójność – przemawiał Sikorski. – W pełnym morzu, w tak trudnych warunkach przetrwają tylko zgrane załogi. Nie bójmy się więc bliskiej współpracy i śmiałych manewrów. Dzięki nim europejski i polski okręt wpłynie w końcu na spokojniejsze wody – zakończył.

Czy na Bałtyku powinna panować wolna amerykanka?

Część z tych wątków wicepremier rozwinął w rozmowie z Piotrem Kraśko. Jednym z ważnych wątków były skomplikowane relacje między USA, Chinami i Europą, ale także w jakimś stopniu Rosją. 

– Rywalizacja między mocarstwami jest strukturalna i nie do uniknięcia, ale zadaniem przywódców jest to, aby ta woda w garnku nie wykipiała, utrzymywanie tej rywalizacji na poziomie poniżej temperatury wrzenia – mówił obrazowo wicepremier.

Jego zdaniem Chiny trzeba traktować jako równoznacznego rywala, ale czasami także partnera. Należy z Pekinem współpracować gdzie się da, choćby dlatego, że ma on duży wpływ na Moskwę, ale też nie ustępować pola w tematach spornych, jak na przykład chińska ekspansja terytorialna na Morzu Południowochińskim. 

Fot. GospodarkaMorska.pl

Wicepremier nie zanegował potencjalnej możliwości większej kontroli przejścia przez Cieśniny Duńskie na Bałtyk.

– Przepływanie przez Dardanele jest regulowane konwencją z Montreaux. Bałtyk nie ma takiej konwencji. Pierwotnie był to jeszcze traktat kopenhaski, a dzisiaj to ogólne prawo morza jest stosowane do akwenu, który jest bardzo specyficzny – bardzo wąskie wejście na akwen, sam akwen dość płytki – mówił Sikorski. Na tym akwenie, czyli na Bałtyku, występują obecnie zagrożenia, których źródłem jest flota cieni, która zarazem odpowiada za 60% rosyjskich wpływów z eksportu ropy i gazu. Do tego należy dodać niszczenie podwodnej infrastruktury oraz mapowanie jej. – Ktoś to robi w określonym celu i to nie jest cel przyjazny – mówił wicepremier. 

Wykorzystując analogię do innych metod transportu Radosław Sikorski stwierdził, że powinniśmy skrupulatniej monitorować ruch na Morzu Bałtyckim.

– Jest jakiś powód, dla którego nie wpuszczamy na nasze lotniska samolotów pasażerskich z krajów, które nie trzymają standardów bezpieczeństwa tych maszyn. Taki samolot jest zagrożeniem nie tylko dla jego załogi i pasażerów, ale także dla ludzi na lądzie. To samo w ruchu drogowym: po coś ludzkość wymyśliła przeglądy techniczne samochodów i obowiązkowe ubezpieczenia. Dlaczego więc na morzach i oceanach jest wolna amerykanka? Myślę, że te wszystkie zagrożenia uświadamiają nam, że sensowna regulacja jest niezbędna – powiedział Radosław Sikorski. 

Pytany przez Kraśkę, czy Polska – wzorem innych krajów europejskich, jak Francja, Finlandia czy Szwecja – również będzie zajmować podejrzane bezbanderowe statki, czy jednak świadomie będziemy próbowali nie eskalować sytuacji, szef polskiego MSZ odpowiedział, że „jeśli nastąpi jakiekolwiek zagrożenie dla polskich granic czy ekosystemu – będziemy reagować”. Zaznaczył, że w tym celu „straż graniczna i marynarka wojenna uzyskały doprecyzowanie tego, co im wolno, powstało Centrum Bezpieczeństwa Morskiego, żeby informacje były w jednym punkcie, skróciliśmy łańcuch dowodzenia”. 

Radosław Sikorski powtórzył także, że „Bałtyk jest kluczowo ważny”, m.in. dlatego, że powstają tam morskie farmy wiatrowe, ale nie tylko. Dzięki wstąpieniu Szwecji i Finlandii do NATO, zmieniła się sytuacja na tym morzu.

– Rosja ma tak naprawdę półtora punktu dostępowego do Bałtyku: tylko Zatoka Fińska i eksklawa królewiecka, ale ona nie jest oknem na świat dla całej Rosji, bo służy tylko zaopatrzeniu samej siebie. A porty w Zatoce Fińskiej są skutecznie atakowane przez Ukraińców. Okej, my mamy zagrożenia, ale Rosja ma znacznie większe problemy – stwierdził. 

Wicepremier Sikorski dodał także, że nie jest dla niego novum postrzeganie Polski jako „południowej Skandynawii”. Jego zdaniem, proeuropejska część polskiej sceny politycznej i narodu aspiruje do skandynawskich standardów życia publicznego i niektórych aspektów tamtejszego życia społecznego – konkurencyjnej gospodarki, wysokiego poziomu usług publicznych. Ważne jest jednak także wzajemne zrozumienie dla wspólnych ryzyk.

– To są kraje, które naprawdę podzielają naszą mapę zagrożeń. W NATO są kraje, które tak naprawdę nie czują się zagrożone i wiemy dlaczego: geografia ma znaczenie. A to grono Rady Państw Morza Bałtyckiego, którego nawiasem mówiąc Polska jest w tej chwili przewodniczącym, to grono, gdzie nikomu niczego nie trzeba tłumaczyć, tylko zastanawiamy się, co zrobić wspólnie. To grono, w którym rozumiemy się bez słowa, w którym budżety obronne są wysokie. To są ci ludzie, których chciałbym mieć obok siebie w okopie w razie czego – zakończył Radosław Sikorski. 

JOTUN_2026

Dziękujemy za wysłane grafiki.