• <
mewo_2022

Donald Trump zapowiada, że w razie zwycięstwa w wyborach zablokuje morską energetykę wiatrową

Strona główna Energetyka Morska, Wiatrowa, Offshore Wind, Offshore Oil&Gas Donald Trump zapowiada, że w razie zwycięstwa w wyborach zablokuje morską energetykę wiatrową

Partnerzy portalu

Morska energetyka wiatrowa w USA regularnie musi liczyć się z problemami, choćby z powodu opóźnień w inwestycjach, wzroście kosztów, czy też wycofywania się kontrahentów. Choć aktualnie trwa szereg inwestycji, a amerykańskie władze ogłaszają aukcje nowych działek pod budowę farm na morzu, biznes może zostać zastopowany. Wspierany przez republikanów kandydat, Donald Trump zapowiada "rozprawienie się" z energią odnawialną, jako jego zdaniem nieopłacalną i szkodliwą.

Zaplanowane na 5 listopada 2024 roku 60-te wybory prezydenckie w historii USA są również prawdopodobnie najbardziej budzącymi skrajne emocje w XXI-wiecznej historii tego państwa. Głównymi kandydatami o fotel w Białym Domu są obecnie zasiadający tam od 2020 roku prezydent Joe Biden, popierany przez Demokratów oraz wspierany przez Republikanów były prezydent Donald Trump, który przegrał z nim wyścig o stanowisko w poprzednich wyborach, a wcześniej piastował je w latach 2016-2020. Z racji na obecnie głoszone przez drugiego z nich poglądy polityczne są istotne obawy, że swoimi działaniami mógłby doprowadzić do zaburzenia równowagi na świecie. Jako przykład podaje się konflikt na Ukrainie, gdyż Trump twierdzi, że winę za wybuch wojny ponosi jego rywal i będzie dążył do jej zakończenia, na czym najwięcej zyska najpewniej Rosja.

Wśród innych zagadnień znalazło się miejsce także dla energetyki. Jak podaje "Washington Post" podczas jednego z zamkniętych spotkań z akcjonariuszami reprezentującymi branżę wydobycia gazu i ropy z morza republikański kandydat miał użyć stwierdzenia "Nie lubię wiatru". Z kolei w trakcie jednego z wieców stwierdził, że inwestycja w morskie wiatraki zagraża ptakom oraz wielorybom, a także utrudnia prowadzenie połowów. Do tego bliskość wiatraków ma uderzać w wartość gruntów znajdujących na wybrzeżach nieopodal farm wiatrowych na morzu.

Obok morskiej energetyki wiatrowej kandydat na prezydenta USA wyraża się równie niepochlebnie o innych gałęziach przemysłu odnawialnych źródeł energii, sugerując ich nieopłacalność, zagrożenie dla klimatu, a także brak wydajności. Jednocześnie jego ambicją ma być, jak twierdzą amerykańscy dziennikarze, otwarcie przed inwestorami nowych możliwości prowadzenia odwiertów w Zatoce Meksykańskiej w związku z wydobyciem ropy i gazu.

Przekonania Donalda Trumpa podzielane przez wielu sceptyków wobec energii odnawialnej oraz lobbystów konwencjonalnych źródeł wywołują obawy branży energetycznej i w razie jego zwycięstwa w wyborach (wiele sondaży wskazuje na przewagę w wielu stanach) może nawet dojść do zastopowania, bądź zastopowania inwestycji w branżę offshore wind. Przypomnijmy, że pod koniec kwietnia tego roku władze USA ogłosiły nowy, pięcioletni harmonogram dzierżaw morskich farm wiatrowych, który obejmuje do 12 potencjalnych umów do 2028 roku. Ponadto rząd ma wesprzeć przez ten czas biznes sumą nawet 500 mld dolarów. Choć rozwój tego sektora branży morskiej w USA rozwija się wolniej niż w wielu państwach Europy, eksperci spodziewają się dynamicznego wzrostu, a biuro prezydenta Joe Bidena ma ambitny plan, by znacząco zwiększyć udział procentowy odnawialnych źródeł energii w kraju. Niektóre stany mają nawet ambicje, by w latach 2030-2035 całość otrzymywanego prądu pochodziła właśnie z takiej. Od stycznia tego roku działalność prowadzi Vineyard Wind, pierwsza duża morska farma wiatrowa w USA. Choć wciąż znajduje się ona w budowie, już zaczęła dostarczanie prądu z wiatru, który ma trafiać do 30 000 gospodarstw domowych. Po ukończeniu będzie składała się z 62 turbin wiatrowych wytwarzających 806 MW, co wystarczy do zasilenia ponad 400 000 domów i firm w stanie Massachusetts.

Obecne inwestycje mają w przyszłości zapewnić nawet 10 GW energii elektrycznej w skali kraju. Jak było wspomniane wcześniej, eksperci obawiają się, że w razie zwycięstwa Donalda Trumpa w wyborach wszelkie przedsięwzięcia w branżę ofshore wind zostaną ograniczone bądź będą sabotowane przez nową administrację Białego Domu, byleby pokazać je jako kosztowne i niepotrzebne. Już przed 2020 roku miało dochodzić do celowego powodowania opóźnień w przypadku wspomnianej już farmy Vineyard Wind. Zahamowania aukcji w związku z kolejnymi inwestycjami powoduje niepokój wśród wielu gałęzi przyszłego łańcucha dostaw, gdyż trwają zamówienia oraz budowy statków roboczych (Offshore Support Vessel, OSV) czy też turbiny wiatraków. Przerwanie inwestycji oznaczałoby więc koniec pracy dla setek osób osób oraz straty liczone w setkach milionów dolarów z racji na włożone w ten biznes środki.

Jak donoszą "Washington Post" oraz Bloomberg, przedstawiciele obecnej administracji prezydenta USA uspokajają, że są przygotowani na taką sytuację. W zanadrzu mają być norm prawne i przepisy, które pozwolą na kontynuowanie inwestycji. Opinie kandydata do Białego Domu określają tez jako nieprawdziwe. Trwają też starania, by przekonać wyborców Partii Republikańskiej i niezdecydowanych, że inwestycje w farmy wiatrowe na morzu są nie tylko przydatne, co wręcz potrzebne.

Fot. Depositphotos

Kongres Polskie Porty 2030 edycja 2024

Partnerzy portalu

aste_390x150_2023

Dziękujemy za wysłane grafiki.