• <
PGZ_baner_2025

Czy Chiny szykują się do globalnej wojny podwodnej? W tym celu mają mapować dno mórz i oceanów (opinia)

26.03.2026 14:04 Źródło: z mediów
Strona główna Marynarka Wojenna, Bezpieczeństwo Morskie, Ratownictwo Czy Chiny szykują się do globalnej wojny podwodnej? W tym celu mają mapować dno mórz i oceanów (opinia)
Fot. BBC

Znajomość sytuacji w domenie podwodnej, w tym stanu dna morskiego oraz znajdujących się tam instalacji, choćby infrastruktury krytycznej, jest istotna dla utrzymania bezpieczeństwa. To także wiedza, którą można także wykorzystać także celem zaszkodzenia potencjalnemu przeciwnikowi. Wielokrotnie o działania szpiegowskie w tej mierze oskarżano Rosję, ale swoje działania w tej mierze mają też prowadzić Chiny.

Zdaniem mediów i komentatorów aktualnie na morzach i oceanach świata stale działa wiele statków i okrętów badawczych, w tym część z nich robi to niejawnie, bądź pod pozorem aktywności naukowej, tak jak to zarzuca się również Rosji. Jak informuje Reuters, część badań dotyczy poszukiwań złóż surowców energetycznych i innych, a także łowisk dla celów związanych z rybołówstwem. Do tego dochodzi poznawanie infrastruktury w postaci platform wydobywczych, morskich farm wiatrowych, a także podwodnych kabli i rurociągów. Znajomość tych wszystkich aspektów składa się na szczegółowy obraz potencjału gospodarczego danego akwenu i znaczenia strategicznego. W razie konfliktu ich kontrola może się okazać decydująca.

Chiny posiadają obecnie najliczniejszą pod względem liczby okrętów flotę wojenną na świecie, niemniej nie oznacza to, że jest silniejsza niż amerykańska, czego dowodem jest choćby posiadanie zaledwie kilku lotniskowców, w dodatku z napędem konwencjonalnym. Liczebność marynarki wojennej szczególnie mocno zwiększają mniejsze okręty, które choć nowoczesne to biorąc pod uwagę doświadczenia z współczesnych konfliktów stanowią łatwy cel dla większych jednostek, a także sił lotniczych oraz bezzałogowców. Pewien potencjał stanowi flota podwodna, szczególnie w postaci okrętów z napędem jądrowym, niemniej tych jest tylko kilka, tych konwencjonalnych jest kilkadziesiąt, podczas gdy USA posiada dziesiątki okrętów podwodnych napędzanych atomem. W tym względzie większy potencjał ma nawet Rosja, która posiada ich ponad 20. Mimo to chiński potencjał morski nie jest tym, który wypada lekceważyć, gdyż biorąc pod uwagę potencjały flot państw świata z Marynarką Wojenną Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej konkurować może jedynie USA. Więcej o tym pisaliśmy w tekście pt. Chińscy Dawid i Goliat. Jak spór o Tajwan podgrzewa sytuację na Pacyfiku?

Obok okrętów bojowych, siły morskie Chiny dysponują cała gamą jednostek pomocniczych, a w tym przypadku interesujące są te przeznaczone do działań obserwacyjnych, rozpoznania radioelektronicznego oraz badawcze. Przykładem tego jest seria Yuan Wang, utworzona w latach 70-tych XX wieku, pełniąca funkcje, oficjalnie przede wszystkim naukowe, nieoficjalnie szpiegowskie i wywiadowcze, wykorzystując wyposażenie znajdujące się na pokładzie. Choć oficjalnie określa się jednostki tej serii jako statki, każdy ma lądowisko i możliwość transportu śmigłowców, potencjalnie może też przewozić uzbrojenie.

Do innych przykładów należą jednostki morskie oficjalnie należące do chińskich uczelni, jak choćby seria Dong Fang Hong, przynależąca do Chińskiego Uniwersytetu Morskiego, również podejrzewana o prowadzenie działań szpiegowskich, wykorzystując aparaturę do obserwacji sytuacji podwodnej i dna morskiego. Ewentualnie też naukowcy „dzielą się” wynikami swoich badań i obserwacji ze służbami, biorąc pod uwagę, że uczelnia publikowała efekty badań w postaci dna morskiego oraz rozmieszczała czujniki mające zapewnić zdolność do identyfikacji obiektów podwodnych, nie tylko będących dziełem natury. Statki i okręty posiadające sprzęt w postaci aparatur, sond czy podwodnych bezzałogowców zwykle są też przystosowane do długich pobytów na morzu, a rozwiązania w postaci systemu dynamicznego pozycjonowania (DP) umożliwiają łatwiejsze pozostawanie w tej samej pozycji niźli stanie na kotwicy. Jak informują media i komentarzy na portalach społecznościowych, wspomniane jednostki pływające, oficjalnie w związku z działaniami naukowymi, obserwowano w pobliżu wszystkich „gorących” punktów w rejonie Indo-Pacyfiku, w tym tras morskich, spornych akwenów czy wysp. W tym przypadku cel jest podobny jak to ma miejsce w przypadku Rosji, prowadzącej podobne działania na Morzu Bałtyckim, Morzu Północnym czy Oceanie Atlantyckim, czyli pozyskanie wiedzy o sytuacji podwodnej. Szczególnie tyczy się to miejsc z obecną infrastrukturą energetyczną, biorąc pod uwagę zagrożenie sabotażem. Na Bałtyku kilkukrotnie dochodziło już do uszkodzeń rurociągów czy kabli światłowodowych, w efekcie NATO rozpoczęło misję pk. „Baltic Centry”, aby skuteczniej je chronić. Nie byłoby nic dziwnego, gdyby biorąc pod uwagę rosyjskie doświadczenia, Państwo Środka zdecydowało się na podobne kroki, wykorzystując również inne jednostki nawodne, w tym masowce, tankowce, a nawet rybackie. W przypadku tych ostatnich Chiny wykorzystywały tzw. milicję morską w postaci wielu kutrów i trawlerów, aby dokonywać presji i pokazu siły wobec Filipin, w związku ze sporem o obszar Morza Południowochińskiego, do którego Pekin stale rości sobie prawa, wbrew prawu międzynarodowemu.

Biorąc pod uwagę działania związane z mapowaniem i rozmieszczaniem czujników w toni wodnej istnieją obawy, że Chiny mają szykować się do konfrontacji z USA. Należy jednak zauważyć, że wszelkiej maści prowokacje, w tym w postaci „ćwiczeń” na newralgicznych obszarach, jak Cieśnina Tajwańska, mają miejsce od lat. Wojna na Ukrainie trwająca od lutego 2022 roku oraz konflikt w Iranie rozpoczęty 28 lutego br. wcale nie spowodowały, że Pekin poczuł się zobligowany, by już teraz bądź w najbliższym czasie rozpętać nowy konflikt. Biorąc pod uwagę, jak istotną rolę dla państwa stanowi eksport towarowy oraz przemysł, w tym stoczniowy, konflikt, zdecydowane sankcje czy blokada portów byłyby dla kraju katastrofą. Stąd władze kraju pewniej się czują lawirując politycznie, dążąc raczej do presji czy pokazów siły, a także działalności propagandowej i tworzenia porozumień gospodarczych z państwami na innych kontynentach (szczególnie Afryce i Ameryce Południowej). Stąd pozyskiwanie danych odnośnie mórz i oceanów, mające znaczenie strategiczne, odgrywają tu kluczowe znaczenie dla gospodarki i realizowanej związanej z nią polityki. Nie można wykluczyć oczywiście tworzenia gruntu pod sabotaż czy inne formy zagrożenia infrastrukturze krytycznej, jako że w otwartym konflikcie na morzu Chiny w starciu 1 na 1 nie byłyby w stanie wygrać z USA. Patrząc na międzynarodowy system sojuszy, choć Pekin ma po swojej stronie Moskwę, Pjongajng czy wciąż Teheran, to także i w tej mierze sytuacja jest na korzyść Waszyngtonu, mimo obecnych napięć i kontrowersji wynikających z polityki prowadzonej przez prezydenta USA, Donalda Trumpa.

JOTUN_2026

Dziękujemy za wysłane grafiki.