Dokładnie 304 lata temu, w Niedzielę Wielkanocną 5 kwietnia 1722 roku, pośród bezkresnych przestrzeni Pacyfiku, załogi trzech holenderskich statków pod dowództwem Jacoba Roggeveena ujrzały Rapa Nui – od tamtej chwili znanej Europejczykom jako Wyspa Wielkanocna. Ten niewielki skrawek lądu o przybliżonych wymiarach 23 na 13 kilometrów, zamieszkany wówczas przez około 3000 osób do dziś fascynuje ludzi na całym świecie swoim odizolowaniem od innych ziem, tajemniczą historią oraz przede wszystkim imponującą, megalityczną sztuką, czyli słynnymi kamiennymi posągami, w języku miejscowego ludu Rapanui zwanymi moai.
Zgodnie z panującym w czasach odkryć geograficznych zwyczajem, wyspa otrzymała nową nazwę, związaną z europejską religią i kulturą. W języku niderlandzkim brzmi ona Paaseiland. Ojczyzna Polinezyjczyków Rapanui miała już jednak swoje imiona w ich ojczystym języku. Określana jako Te-Pito-O-Te-Henua, czyli „Pępek Świata” oraz Mata-Ki-Te-Rani, co znaczy „Oczy Patrzące w Niebo”. Obecna nazwa Rapa Nui jest wtórna i prawdopodobnie wynika z kontaktu z Europejczykami, który widzieli w niej podobieństwo do kilkukrotnie mniejszej polinezyjskiej wyspy Rapa. Nui oznacza po prostu „wielką”. Pochodzenie mieszkańców wyspy zostało przez badaczy w dużej mierze poznane. Choć są Polinezyjczykami, badania potwierdziły u nich geny Indian południowoamerykańskich, co świadczy o kontakcie obu kultur, do którego doszło przed przybyciem Europejczyków.
Ważnym dowodem jest też przedeuropejska obecność na Wyspie Wielkanocnej (oraz innych wyspach Polinezji) upraw słodkiego ziemniaka, czyli rośliny południowoamerykańskiej. Nazwa tego warzywa w rapanui brzmi kumara podczas, gdy w języku quechua to khumara. O ile wyspa została po raz pierwszy zasiedlona między 1100 a 1200 rokiem n.e. Kontakt z Indianami, pochodzącymi prawdopodobnie z regionu Peru i Ekwadoru, mógł nastąpić według badaczy między 1300 a 1500 rokiem. Nie wiadomodo końca, ile trwał ich pobyt i jaki jeszcze wpływ mieli na ludność wyspy. Istnieje jednak teoria według, które Indianie utworzyli na wyspie rządzącą arystokrację, zwaną „długouchymi”. Rdzenna, „krótkoucha”, ludność w pewnym momencie wypowiedziała narzuconej władzy wojnę, która zakończyła się zwycięstwem powstańców i całkowitym zgładzeniem wszystkich arystokratów. Dowodem na stałą obecność Indian południowoamerykańskich na Rapa Nui mają być również moai, które zdaniem niektórych badaczy przedstawiają właśnie „długouchych”.
Zgodnie z powszechnie uznawaną teorią Polinezyjczycy dotarli na wyspę przez przypadek, m.in. z Markizów, wchodzących dziś w skład Polinezji Francuskiej. Archipelag ten jest oddalony od wyspy o ponad 3600 kilometrów. Dalekie od niej są również wybrzeża Ameryki Południowej, bo do jej najbliższych brzegów pozostaje przynajmniej 3700 kilometrów. Innym najbliższym zamieszkałym lądem jest oddalony o 2070 kilometrów brytyjski Pitcairn, którego populacja wynosi zaledwie kilkadziesiąt osób i składa się z potomków zbuntowanej załogi HMS Bounty oraz towarzyszących wtedy marynarzom Tahitańczyków.
Wyspę Wielkanocną odwiedził również słynny angielski kapitan James Cook, który dotarł do niej około 50 lat po Holendrach. To on właśnie w swoich zapiskach rozpoczął dyskusję na temat pochodzenia i przede wszystkim techniki wykonania oraz wznoszenia moai, które mają po około 10 metrów wysokości i ważą do 75 ton. Największy z nich mający 21 metrów i 270 ton wagi nie został nigdy dokończony i nadal znajduje się w kamieniołomie Rano Raraku. Podczas wyprawy Cooka, William Hodges wykonał pierwsze szkice i malunki, przedstawiające wyspę i jej kamienne posągi. Wierzenia Rapanui uzupełniały drewniane tablice rongorongo zapisane tajemniczymi piktogramami, których do dziś nie rozszyfrowano. Według przekazów wyspiarzy, czytać i pisać w tym systemie potrafiły jedynie specjalnie wyuczone w nim osoby.
Znanych jest ponad 800 moai różnych rodzajów, a niektóre z nich posiadają nie tylko głowy, ale też całe, zakopane w ziemi ciała. Wiadomo, że były one przedmiotem kultu, ale jak transportowano je z kamieniołomów do miejsc, w których stoją do dziś – nie wiadomo. Czeski archeolog Pavel Pavel udowodnił, że możliwe było ich przesuwanie za pomocą lin tak, aby kołysane przez kilka grup ludzi „chodziły” po podłożu. Eksperyment wykonano jednak na płaskim terenie z mniejszym i lżejszym – od przeciętnego – maoi. Kilkanaście stosunkowo małych posągów wywieziono z Rapa Nui i znajdują się obecnie poza wyspą, m.in. w Muzeum Brytyjskim i Luwrze.
Do czasu przybycia Europejczyków, tradycyjna społeczność Rapa Nui była zorganizowana według rodzimych systemów religijnych i politycznych. Rytm życia wyznaczał kult przodków i wznoszenie moai. Podróżnicy i kolonizatorzy z zewnątrz dotarli tam jednak już u schyłku miejscowej cywilizacji, która przeszła przez krwawe konflikty, a swoje największe osiągnięcia miała już za sobą.
W latach 70. XVIII wieku wyspę zaanektowali Hiszpanie, którzy podpisali z miejscowym ludem traktat w tej sprawie. Trudno jednak mówić o pełnym przejęciu przez nich suwerenności nad Rapa Nui, ponieważ nie była ona ani intensywnie kolonizowana, ani wykorzystywana w celu pozyskiwania zasobów. Aż do pierwszej połowy XIX wieku Wyspa Wielkanocna pozostawała poza faltyczną suwerennością jakiejkolwiek globalnej siły i była w zasadzie niepodległym organizmem społeczno-politycznym. Z czasem zaczęła być jednak odwiedzana przez misjonarzy, archeologów, handlarzy oraz łowców niewolników, którzy porywali jej ludność do pracy, głównie w Peru.
Przez pewien okres, wyspa była własnością prywatną osadników pochodzenia europejskiego, którzy zorganizowali na niej farmę owiec. Dopiero w 1888 roku, za sprawą porozumień z wodzami Rapanui, wyspę anektowało oficjalnie Chile, w skład którego wchodzi do dziś. Miejscowy lud pod panowaniem Chilijskim nie zaznał jednak spokoju przez następne dekady. Rapanui nie byli obywatelami Chile, a ich ojczyzna była wykorzystywana jako baza marynarki wojennej tego państwa. Nie bez powodu wyspa, oddalona o tysiące kilometrów od kontynentu, nadal wchodzi w skład prowincji Valparaiso, której stolica o tej samej nazwie, mieści chilijski Kongres, kwaterę główną Armada de Chile, ministerstwo kultury i sztuki oraz sekretariat połowów i rolnictwa w ministerstwie gospodarki. Wyspa jest więc nadal zarządzana z odległego miejsca, chociaż jej lud od 1966 roku korzysta z pełni praw obywatelskich i przy tym ochrony prawnej przed całkowitą asymilacją i zbytnim napływem osadników z zewnątrz.
Dopiero ustawa z tamtego roku zwana Ley Pascua (Prawo [Wyspy] Wielkanocnej), ustanowiło tam chilijską prowincję w departamencie Valparaiso oraz gminę miejską stołecznego Hanga Roa. Wraz z Rapa Nui w skład prowincji wchodzi bezludna wyspa Sala y Gómez, odległa o około 390 kilometrów. Terytorium jest integralną częścią Chile z własną wyłączną strefą ekonomiczną i szelfem kontynentalnym.
Wyspy Rapa Nui i Sala y Gomez są uważane są najdalej na wschód wysuniętymi punktami Polinezji i co za tym idzie Oceanii. Jednocześnie stanowią najdalej na zachód wysunięty fragment Republiki Chile. Oznacza to, że Chile należy określić mianem państwa, znajdującego się na dwóch kontynentach, lub w języku hiszpańskim (bądź kastylijskim) – bicontinental. Oprócz tego w skład państwa wchodzą dwa inne, dość odległe archipelagi, również wschodzące w skład regionu Valparaiso: Islas Desventuradas (San Ambrosio i San Felix) oraz Islas Juan Fernandez (Alexander Selkirk i Robinson Crusoe). Drugi z nich jest nawet zamieszkany.
Chile rości sobie również prawa do całości Półwyspu Antarktycznego i znacznych połaci Antarktydy, aż do samego Bieguna Południowego. Utrzymuje na tym obszarze bazy arktyczne w celach badawczych i suwerennościowych. Działa tam również chilijska poczta oraz marynarka wojenna i lotnictwo, które mają znaczące doświadczenie w operowaniu nad Antarktydą i na otaczających ją morzach. Roszczenia Chile nakładają się z roszczeniami Argentyny i Wielkiej Brytanii, ale to Chilijczycy wydają się być w tym obszarze najaktywniejsi. Tak więc, w nomenklaturze chilijskiej, państwo dzieli się na trzy oddzielne regiony: Chile kontynentalne w Ameryce Południowej, Chile wyspiarskie na archipelagach oraz Chile antarktyczne.
W tym zestawieniu państwo urzędowo uznaje samo siebie za położone na trzech kontynentach – tricontinental – i w takim reżimie tworzy własne pojęcie na temat obecności wojskowej i politycznej na wielkich połaciach Oceanu Spokojnego. Choć Chile ma też faktyczny dostęp do Oceanu Atlantyckiego poprzez kontrolę nad Cieśniną Magellana oraz Cieśniną Beagle i szeregiem znajdujących się tam wysp (na południe od Ziemi Ognistej), za obszar własnej odpowiedzialności uznaje ogromny fragment Pacyfiku o obszarze niemal 17 800 000 kilometrów kwadratowych. W porównaniu do Chile kontynentalnego (756 102 kilometry kwadratowe), jest 23,5 razy większy. W tym chilijska wyłączna strefa ekonomiczna ma powierzchnię 3 681 989 kilometrów kwadratowych. Chociaż państwo nie rości sobie praw do uznania tego obszaru za integralną część terytorium, to uznaje go za swoje Mar Presencial, czyli Morze Obecności/Obecnościowe.
Koncepcja ta, rozwijana od lat 90. XX wieku, jest oficjalną polityką Republiki Chile, które na jej podstawie widzie siebie, jako państwo trójkontynentalne, którego interesy naukowe, gospodarcze i militarne koncentrują się na tym oceanicznym terytorium. Robi to z własnej woli, na własnych warunkach i dla własnych korzyści. Stąd właśnie na Wyspie Wielkanocnej obecność sił lądowych i morskich Chile. Państwo to bardzo poważnie traktuje zagadnienia suwerenności narodowej, którą sprawuje bezpośrednio poprzez obecność. Co ciekawe jeszcze w pierwszej połowie XX wieku istniały plany sprzedaży Rapa Nui, ale żadne państwo nie zdecydowało się na taki zakup.
Tak samo jest w przypadku Mar Presencial, które chilijska marynarka wojenna nieustannie patroluje. Warto pamiętać, że w republice siły morskie są ważną częścią tożsamości narodowej, a jej Święto Morskiej Chwały (21 maja) jest jednym z najważniejszych w kalendarzu uroczystości państwowych. Wyspa Wielkanocna, choć jest małym i odległym terytorium, ma swoje międzynarodowe lotnisko i stanowi ważny dla Chile obszar z punktu widzenia nie tylko geografii, ale przede wszystkim suwerenności narodowej oraz odpowiedzialności nad znaczącym obszarem Ziemi. To fascynujące miejsce ma więc strategiczne znaczenie dla Chile, jego tożsamości i rozumienia własnego miejsca w świecie.
Fot. Depositphotos
Ile można zarobić na statku? Nawet 10 tys. euro miesięcznie
00:01:39
Tak rozkłada się ciało w głębi oceanu (wideo)
Na „Titanicu” byli pasażerowie z Polski
Pracowniczki platformy wiertniczej: Dziwne jest nie to, że tu jesteśmy, tylko to, że nas tu wcześniej nie było
Ogromne lodowe kule nad Bałtykiem. Skąd się wzięły?
Norwesko-polskie spotkanie przy byłym ORP Sokół. Okazja do wspomnień i rozmów o przyszłości
Blisko 60 tysięcy odwiedzających wystawę „Bałtyk. Morze zielonej energii”
Oceania wyruszyła po raz 40-ty na Spitsbergen
Pomorska Nagroda Muzealna za badania nad stratami wojennymi m.s. Piłsudski
Dni Morza z atrakcjami. Zapowiedziano pokazy i paradę morską
Dar Młodzieży na Bahamach. Żaglowiec doznał awarii systemu klimatyzacji