• <
PGZ_baner_2025

US Navy wycofuje dwa krążowniki typu Ticonderoga. Zmierzch epoki, czy zapowiedź kolejnej?

02.10.2025 13:20 Źródło: US Navy
Strona główna Marynarka Wojenna, Bezpieczeństwo Morskie, Ratownictwo US Navy wycofuje dwa krążowniki typu Ticonderoga. Zmierzch epoki, czy zapowiedź kolejnej?
Fot. US Navy

Na terenie bazy sił morskich USA w Norfolk odbyła się, 25 września, uroczystość ostatniego opuszczenia bandery na dwóch okrętach US Navy. Należące do serii typu Ticonderoga tworzyły kluczowy element stanowiący o sile floty, dzięki potężnemu uzbrojeniu.

Tego rodzaju ceremonie są często trudnym momentem dla marynarzy, biorąc pod uwagę przywiązanie do jednostek, na których służyli. Tego dnia symbolicznie, obok opuszczenia gwiaździstej bandery, załogi ostatni raz zeszły z pokładów USS Philippine Sea (CG 58) oraz USS Normandy (CG 60). Krążowniki te, należące do serii typu Ticonderoga, zbudowanej w latach 1980-1994, służyły w US Navy odpowiednio 36 lat, 6 miesięcy i 6 dni oraz 35 lat, 9 miesięcy i 15 dni. Biorąc pod uwagę, jak mocno Amerykanie eksploatują swoje okręty w ramach długotrwałych misji poza granicami kraju, w tym też długotrwałych wyjść w morze, jest to znaczny okres. Aktualnie w służbie pozostaje siedem krążowników typu Ticonderoga, a wycofanych zostało 20. Część jest możliwa do przywrócenia do służby w razie zagrożenia, w tym wybuchu wojny, stąd pozostają przez pewien czas jako rezerwa.

Zarówno USS Philippine Sea (CG 58) jak i USS Normandy (CG 60) to okręty, które powstały jeszcze w czasach Zimnej Wojny, wchodząc do aktywnej służby odpowiednio w 1988 i 1989 roku. Zbudowano je w stoczni Bath Iron Works. Z jednej strony jawiły się jako pewien relikt tamtych czasów, z drugiej jednak stanowiły o sile amerykańskiej floty, biorąc pod uwagę ich znaczne zdolności wynikające z potężnego uzbrojenia. Dodatkowo jednostki te brały udział w ogromnej liczbie ćwiczeń i operacji (w tym i bojowych) otrzymując też wiele wyróżnień.

USS Philippine Sea (CG 58), fot. US Navy


Pierwszy z tych okrętów brał udział w operacji pk. „Enduring Freedom”, w 2011 roku ratował załogę tankowca Brillante Virtuoso, porwanego przez piratów w rejonie Zatoki Adeńskiej. W 2014 roku dokonał ostrzału pociskami BGM-109 Tomahawk pozycji bojowników Państwa Islamskiego, z kolei w 2023 roku, w momencie wybuchu konfliktu Izraela z Hamasem, przybył na Morze Śródziemne. Już rok później brał udział w misji osłanianiu żeglugi morskiej na Morzu Czerwonym i Zatoce Adeńskiej przed atakami jemeńskich bojowników Huti. Choć nigdy nie wszedł do polskich portów, USS Philippine Sea uczestniczył w ćwiczeniu „Baltops 2011”, z okrętami państw NATO, w tym polską fregatą rakietową, ORP Generał Tadeusz Kościuszko (273).

Drugi krążownik był pierwszym od 1945 okrętem US Navy, dla którego dziewiczy rejs był też pierwszą misją bojową, gdyż wiązała się ona z udziałem w I wojnie w Zatoce Perskiej, w której trakcie wystrzeliła 26 „Tomahawków”, chroniąc sojusznicze jednostki oraz lokalizując zagrożenia, w tym miny morskie. W 1995 roku, wspierając działania ONZ podczas wojny domowej w b. Jugosławii, dokonał też uderzeń na pozycje sił bośniackich Serbów. W późniejszym czasie USS Normandy głównie operował na wodach Bliskiego Wschodu, w tym i Zatoki Perskiej, chroniąc żeglugę oraz zwalczając zagrożenia, w tym też te najnowsze, związane z aktywnością Huti. Biorąc pod uwagę, że okręt zakończył służbę, wielką gratką dla miłośników tematyki morskiej była możliwość jego zobaczenia, gdy wchodził do Portu Gdynia, co miało miejsce we wrześniu ub.r. Pisaliśmy o tym w tekście pt. Prawdziwy arsenał demokracji. Najsilniejszy okręt US Navy w Europie przybył do Portu Gdynia.

Krótki rys tych jednostek pokazuje, że właściwie do samego końca okręty te wykonywały swoje zadania zgodnie z przeznaczeniem, pozostając w pełni operacyjnymi. Jednakże, biorąc pod uwagę wyzwania współczesności, wyeksploatowanie, a także przewidziany odgórnie czas służby, musiał nadejść moment, gdy nawet tak potężne i zasłużone okręty kończą swoją obecność pod wojskową banderą.

USS Normandy (CG 60), fot. GospodarkaMorska.pl


Krążowniki typu Ticonderoga mają 173 metry długości, 16,8 metra szerokości, 10,2 metra w zanurzeniu i 12 000 ton maksymalnej wyporności. Załoga liczy 330 osób. Okręt tej serii osiąga prędkość 32,5 węzłów. Napęd tworzą cztery zespoły turbin gazowych General Electric LM2500, dwie śruby napędowe i dwa stery. W swoim wyposażeniu posiada m.in. wielofunkcyjne radary AN/SPY-1D z czterema antenami ścianowymi z siecią fazową klasy PESA,  iluminator mikrofalowy  AN/SPG-62, radar obserwacji nawodnej AN/SPS-73, wyspecjalizowany radar obserwacji nawodnej z opcją naprowadzania uzbrojenia AN/SPQ-9 i zestaw sonarów AN/SQ-89(V)1/3 - A(V)15, w tym AN/SQS-53B/C/D,  AN/SQR-19 TACTAS, AN/SQR-19B ITASS, sonar pasywny MFTA i lekki pokładowy system wielozadaniowy AN/SQQ-28.

W skład uzbrojenia okrętu wchodzą dwie armaty morskie Mark 45 Mod 4 127 mm, dwa zdalnie naprowadzane zestawy artyleryjskie CIGS z armatą 25 mm Bushmaster i głowicą elektrooptyczną TOPLITE, wkm12,7 mm i dwa systemy obrony bezpośredniej CIWS Phalanx Block 1B. Do tego dochodzą dwie wyrzutnie MK 41 (po 61 komór każda) dla pocisków RIM-66M-5 Standard SM-2MR Block IIIB, RIM-156A SM-2ER Block IV, RIM-161 SM-3, RIM-162A ESSM, RIM-174A Standard ERAM, BGM-109 Tomahawk i RUM-139A VL-ASROC. Resztę uzbrojenia stanowi również osiem pocisków RGM-84 Harpoon oraz dwie potrójne wyrzutnie torped Mk 32 12,75 cala (324 mm). Wyposażenie tworzą też lądowisko i hangar do obsługi dwóch śmigłowców MH-60R Seahawk oraz system kontroli statków powietrznych LAMPS Mk III z podsystemem AN/SQQ-28.

Biorąc pod uwagę, że dla US Navy nie są obecnie budowane nowe okręty klasyfikowane jako krążowniki, pojawia się pytanie, czy to zmierzch tego rodzaju jednostek we flocie. Należy jednak zauważyć, że wciąż budowane niszczyciele typu Arleigh Burke z najnowszych podserii Flight III pod względem wyporności, uzbrojenia i zdolności prezentują podobne walory i teoretycznie mogłyby także mieć klasę krążownik. Przykładem tego jest USS Jack H. Lucas (DDG 125), który do służby wszedł w 2023 roku.

Czytaj więcej: Przyszły USS Jack H. Lukas opuszcza stocznię. To jeden z najnowocześniejszych okrętów w swojej serii

Następcami typu Ticonderoga, a także najstarszych jednostek typu Arleigh Burke (do służby wcielonych na początku lat 90-tych XX wieku) mają stać się okrętu projektu określanego jako DDG(X). Ich budowa prawdopodobnie rozpocznie się na przełomie lat 20-tych i 30-tych XXI wieku, tak aby prototypowa jednostka weszła do służby jeszcze przed 2035 rokiem. Biorąc pod uwagę planowaną wyporność sięgającą ponad 13 000 ton będzie ona jeszcze silniejsza od swoich poprzedników.

Warto tu zwrócić uwagę, że podczas spotkania prezydenta Donalda Trumpa i szefa Pentagonu Petera Hegsetha z wyższą kadrą dowódczą sił zbrojnych USA w bazie wojskowej w Quantico, ten pierwszy wspomniał o… „powrocie do koncepcji pancerników". Ostatnimi okrętami tej klasy w US Navy były jednostki typu Iowa, obecnie sprowadzone do funkcji muzealnych. Choć zbudowano je w latach 40-tych i 50-tych XX wieku, dzięki swoim rozmiarom (do 270 metrów długości i niemal 33 metrów szerokości) i wyporności (do 60 000 ton) były platformami parokrotnie przywracanymi do aktywnej służby i modernizowanymi. USS Iowa (BB-61) i USS Missouri (BB-63) zostały wycofane dopiero w 1991 roku i to nawet nie ze względu na wyeksploatowanie, ale przede wszystkim uznanie, że po rozpadzie ZSRR i końcu Zimnej Wojny USA nie potrzebują tak drogiej siły bojowej, mimo że wciąż były jedną z najpotężniejszych broni w morskim arsenale państwa. Gdyby nie to, istniała koncepcja ich gruntownej modyfikacji pod kątem instalacji broni rakietowej.

Choć wydaje się wątpliwe przywrócenie akurat tych okrętów z powrotem do aktywnej służby, tak koncepcja pancerników (battleships) wciąż żyje, z tym że dostosowana do realiów XXI wieku. Biorąc pod uwagę zagrożenie ze strony Rosji i Chin, które rozwijają swoje floty, aby utrzymać pozycje hegemona USA może będą potrzebowały jednostek morskich stanowiące o tym tytule.

JOTUN_2026

Dziękujemy za wysłane grafiki.