• <
PGZ_baner_2025

Szwecja oficjalnie: dron nad francuskim lotniskowcem był rosyjski

Strona główna Marynarka Wojenna, Bezpieczeństwo Morskie, Ratownictwo Szwecja oficjalnie: dron nad francuskim lotniskowcem był rosyjski
Fot. Forsvarsmakten

Rosjanie wpadli. Szwedzkie siły zbrojne oficjalnie potwierdziły, że dron, który pojawił się w pobliżu lotniskowca Charles de Gaulle w Malmö był rosyjski. Podano więcej szczegółów zdarzenia.

To sytuacja bez precedensu w historii zmagań hybrydowych na Bałtyku. Po raz pierwszy oficjalnie wskazano, że za danym incydentem stoi Rosja. Nie chodzi tym razem o oskarżenia rzucane przez polityków i komentatorów podczas wypowiedzi dla mediów, a o oficjalny komunikat szwedzkich sił zbrojnych Försvarsmakten.

Försvarsmakten potwierdziły oficjalnie, że dron, który został zaobserwowany w pobliżu francuskiego lotniskowca Charles de Gaulle wizytującego Malmö był rosyjski. Maszynę zaobserwowano już podczas startu z rosyjskiego okrętu rozpoznania radioelektronicznego Zhigulevsk (Жигулёвск) w cieśninie Öresund. W komunikacie podano także, że "marynarka wojenna szybko podjęła działania w celu zakłócenia pracy drona". 

Dron zbliżył się do francuskiego lotniskowca atomowego Charles de Gaulle w Malmö 25 lutego. Szwedzi szybko poinformowali, że "został unieszkodliwiony", ale przyznali, że nie wiedzą, czy maszyna spadła do wody, czy wróciła w miejsce startu. Tamtejsze media jako pierwsze wysnuły podejrzenia, że dron mógł wystartować z jednostki pływającej, ale do tej pory brakowało konkretnego potwierdzenia.

Kiedy już wydawało się, że sprawa skończy się podobnie jak choćby w przypadku zeszłorocznych przelotów dronów nad lotniskami w Danii, czyli na wysnuwaniu oskarżeń, ale bez pokrycia, Försvarsmakten oficjalnie poinformowały o zaangażowaniu rosyjskiego okrętu. To pierwszy raz, kiedy służby konkretnie wskazują palcem, że za danym incydentem stoi Rosja, co oznacza, że Szwedzi posiadają odpowiednie dowody. 

Zhigulevsk wpłynął na wody terytorialne Szwecji bez upoważnienia i działała niezgodnie z przepisami obowiązującymi jednostki przepływające przez Öresund. W jego pobliżu szybko pojawiła się szwedzka jednostka Rapp, która miała monitorować jego działania. W środę 25 lutego wykryty został dron – według rzecznika francuskiej armii Guillaume Verneta znajdował się on ponad 10 kilometrów od lotniskowca. Maszyna wykonywała nieuprawniony lot. 

– Zdarzenie nie miało żadnego wpływu na działalność lotniskowcowej grupy bojowej – powiedział Vernet. 

– Nasze dochodzenie pokazuje, że Szwedzkie Siły Zbrojne działały szybko i prawidłowo, aby utrzymać bezpieczeństwo w naszym bezpośrednim otoczeniu. Monitorowaliśmy tę jednostkę podczas jej przejścia i byliśmy w stanie podjąć środki przeciwdziałania po wykryciu drona – powiedziała Ewa Skoog Haslum, szefowa Dowództwa Operacyjnego Szwedzkich Sił Zbrojnych.

Zhigulevsk został odeskortowany poza szwedzkie wody. Nie wiadomo, czy wciąż znajduje się na Bałtyku. Jest to rosyjski okręt rozpoznania radioelektronicznego (SIGINT), wykorzystywany do zbierania danych wywiadowczych. Do floty rosyjskiej marynarki dołaczył w 1982 roku. Operuje na Morzu Bałtyckim, był widywany w pobliżu manewrów NATO

Kreml zgodnie z oczekiwaniami nabrał wody w usta. Rzecznik rosyjskiego rządu Dmitrij Pieskow powiedział mediom, że nic o sprawie nie wie. Stwierdził też, że "to dość absurdalne" twierdzić, że dron był rosyjski tylko dlatego, że w pobliżu znajdował się rosyjski okręt. Nie zająknął się jednak o nieuprawnionym wpłynięciu Zhigulevska na szwedzkie wody. 

Szwedzi szybko uznali, że incydent stanowi naruszenie rozporządzenia o dostępie, które wymaga, by zagraniczne statki powietrzne oraz okręty wojenne uzyskiwały zgodę na wejście w szwedzką przestrzeń powietrzną i na wody terytorialne. Potwierdził to szwedzki minister obrony Pål Jonson.

– Incydent stanowi naruszenie szwedzkich przepisów dostępowych i naruszenie szwedzkiej przestrzeni powietrznej. To oczywiście poważne i nieodpowiedzialne – napisał w mediach społecznościowych. 

Jeszcze zanim szwedzkie siły zbrojne oficjalnie potwierdziły, że dron startował z Zhigulevska, Jonson w rozmowie z mediami w czwartek wieczorem przyznawał, że maszyna "wydawała się rosyjska". 

Póki co nie wiadomo, jakie działania podejmą Szwedzi w związku z wydarzeniem.

Sprawa zatacza coraz szersze kręgi pośród polityków, co nie powinno dziwić. Premier Szwecji Ulf Kristersson wizytował okręt Charles de Gaulle w towarzystwie Jeana-Noëla Barrota, szefa francuskiego MSZ. Kristersson stwierdził, że "to poważne i być może nie zaskakujące", biorąc pod uwagę niechęć ze strony Rosji dla ćwiczeń prowadzonych przez kraje zachodu. Barrot z kolei przyznał, że "jeśli rzeczywiście istnieje potencjalne rosyjskie pochodzenie tego incydentu, byłaby to niedorzeczna prowokacja". Szef francuskiego MSZ powiedział to zanim jeszcze Szwedzi potwierdzili podejrzenia o rosyjskiej proweniencji drona. 

Francuski lotniskowiec atomowy Charles de Gaulle oraz fregata Królewskiej Marynarki Wojennej Niderlandów HNLMS Evertsen wchodząca w skład Grupy Uderzeniowej Lotniskowca przypłynęły do Malmö we wtorek 24 lutego. Cała grupa operuje obecnie na Bałtyku i Morzu Północnym w ramach ćwiczeń Mission Lafayette 26.

Lotniskowiec atomowy Charles de Gaulle jest okrętem flagowym okrętem francuskiej marynarki wojennej i dumą Francji. Jednostka o długości 261,5 metra może pomieścić na pokładzie do 40 samolotów myśliwskich. Załoga lotniskowca liczy nawet 2000 marynarzy.

Charles de Gaulle wszedł do służby w 2001 roku i jest jedynym na świecie lotniskowcem o napędzie atomowym, nie będącym w służbie amerykańskiej US Navy. Jednostka ma wyporność 42 500 ton. 

Okręt pozostanie w Malmö do 2 marca. Potem skieruje się w głąb Morza Bałtyckiego. Ma odstraszać Rosję od potencjalnych agresywnych działań wobec NATO. Odgrywa także rolę dyplomatyczną, ponieważ to jego pierwsza obecność na tym akwenie i gości w kraju, który w 2024 roku jako ostatni dołączył do NATO po ponad 200 latach neutralności.

Media i komentatorzy na całym świecie wpisują incydent z dronem w szerszy obraz działań Rosji zarówno na Bałtyku, jak i w przestrzeni powietrznej. Dron w okolicy lotniskowca pojawił się tego samego dnia, kiedy NATO-wskie myśliwce w Polsce i Rumunii zostały poderwane w związku ze zmasowanym atakiem rakietowym Rosji na Ukrainę.

JOTUN_2026

Dziękujemy za wysłane grafiki.