• <
PGZ_baner_2025

Kolej linowa nad portem w Gdyni? Ambitny pomysł bez fundamentalnych uzgodnień

Strona główna Marynarka Wojenna, Bezpieczeństwo Morskie, Ratownictwo Kolej linowa nad portem w Gdyni? Ambitny pomysł bez fundamentalnych uzgodnień
Google Maps

W Gdyni powraca koncepcja budowy kolei linowej, która miałaby połączyć centrum miasta z dzielnicami północnymi. Projekt, choć na razie na etapie prac koncepcyjnych, już wzbudza spore zainteresowanie – i nie mniejsze kontrowersje. Przedstawiciele MON są jednoznaczni: "obecnie w MON temat ten nie jest przedmiotem prac i analiz. Do MON nie wpłynęło żadne pismo w tej sprawie".

W miejskim budżecie już zabezpieczono około 1 mln zł na projekt kolei linowej, co ma pozwolić na przygotowanie analiz i wstępnych opracowań. Problem w tym, że na razie nie przeprowadzono kluczowych ustaleń, które mogłyby być darmowe, a mogą mieć kluczowy wpływ na projekt. Zgodnie z założeniami, "szlak linowy" miałby przebiegać głównie nad terenami portowymi. To właśnie ten element budzi największe wątpliwości – zarówno natury praktycznej, jak i bezpieczeństwa. Jak się okazuje, miasto nie przeprowadziło dotąd szerokich konsultacji z kluczowymi interesariuszami. O opinię na temat inwestycji nie zapytano Zarządu Portu Gdynia. Zapytaliśmy władze gdyńskiego portu o to, czy miasto konsultowało z nimi projekt. Okazuje się, że odbyło się jedno robocze spotkanie z podmiotem zarządzającym gdyńskimi drogami. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy - bez konkretów dotyczących kolei linowej, jej przebiegu, parametrów. 

O zdanie oficjalnie nie zapytano też działających spółek, które operacyjnie zarządzają portowymi terminalami. Nikt nie chce wprost komentować tego trybu prac. Nieoficjalnie można usłyszeć, że "port przestał być tylko miejscem obsługi niskich statków. W Gdyni widzimy wielki dźwig Svanen (zdjęcie obok) obsługujący farmy wiatrowe, jak cumuje w porcie. Wysokość tej jednostki od stępki do najwyższego punktu - 125 m - to więcej niż wstępnie planowana wysokość kolei linowej. Inwestycja linowa zamknęłaby więc dostęp do części portu dla takich jednostek. A spółki eksploatacyjne są nakierowane na różne usługi, nie tylko obsługę statków". Dlatego kluczowe są aspekty operacyjne, a infrastruktura typu kolej linowa może wprowadzać ograniczenia w pracy portu – zarówno pod względem logistycznym, jak i przestrzennym. Każda ingerencja w przestrzeń nad akwenami portowymi wymaga precyzyjnych uzgodnień i analiz, których – jak wynika z dostępnych informacji – na razie brakuje.

Pytania o bezpieczeństwo

Planowana inwestycja może mieć realny wpływ na funkcjonowanie portu i innych podmiotów z punktu widzenia bezpieczeństwa. Kolej linowa, przebiegająca nad jego obszarem, stwarza potencjalne ryzyko niekontrolowanego „podglądu” strategicznej infrastruktury, a w skrajnych przypadkach nawet dywersji. W kontekście rosnącego znaczenia bezpieczeństwa i ochrony obiektów o znaczeniu obronnym, takie kwestie trudno uznać za drugorzędne. Do portu w Gdyni trafiają transporty wojskowe z całego świata, dostawy broni, w porcie rozbudowywane jest stanowisko przeładunku paliw. Gdynia jest krytycznie ważna w systemie obronnym do tego stopnia, że Droga Czerwona z portu jest traktowana jako inwestycja obronna. 

Tymczasem o inwestycji nie poinformowano oficjalnie dowództwa Portu Wojennego w Gdyni. Z naszych informacji wynika, że o opinię nie zapytano również przedstawicieli przemysłu obronnego, w tym zarządu Stoczni Wojennej należącej do Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Tam właśnie powstają fregaty projektu Miecznik, stocznia ma uczestniczyć w krytycznie ważnym projekcie Orka, dotyczącym budowy okrętów podwodnych dla Polski.

Skoro nie pytano w Gdyni, może pytano w Warszawie? O konsultacje ws. gdyńskiej inwestycji linowej pytamy więc w Ministerstwie Obrony Narodowej. Odpowiedź nie pozostawia wątpliwości - nikt nie zapytał o projekt i jego potencjalny wpływ na bezpieczeństwo Portu Wojennego i jednostek Marynarki Wojennej. Resort pisze wprost "obecnie w MON temat ten nie jest przedmiotem prac i analiz. Do MON nie wpłynęło żadne pismo w tej sprawie".

Radni sceptycznie, bo nikt nie zna szczegółów

Sam pomysł poprawy komunikacji między centrum a północnymi dzielnicami Gdyni nie jest oceniany jednoznacznie. Mieszkańcy od lat wskazują na potrzebę lepszego skomunikowania tych obszarów. Jednak sposób procedowania projektu rodzi pytania o jakość jego przygotowania. Brak konsultacji z kluczowymi podmiotami może w przyszłości nie tylko opóźnić realizację inwestycji, ale też znacząco podnieść jej koszty – lub wręcz uniemożliwić jej realizację.

Radny miasta Gdynia, Dawid Biernacik (wybrany z listy Gdyński Dialog) jest sceptyczny wobec projektu. Czy kolej linowa nad portem ma sens?

- W mojej ocenie jest to pomysł kontrowersyjny, nietrafiony, a przede wszystkim nieuzasadniony – ani pod względem praktycznym, ani ekonomicznym. Mieszkańcy północnych dzielnic Gdyni od lat czekają na realne inwestycje transportowe: konkretne połączenie kolejowe, generalny remont Estakady Kwiatkowskiego czy budowę Drogi Czerwonej. Tymczasem władze miasta zamiast rozwiązywać te problemy, przedstawiają nieprecyzyjne koncepcje i mgliste wizje, które moim zdaniem nie mają szans na realizację. Biernacik odnosi się też do kwestii bezpieczeństwa: - Warto przypomnieć, że podobne koncepcje były już w przeszłości rozważane i spotkały się ze sceptycyzmem ze strony wojska oraz władz portu. Nie znam szczegółowych przyczyn tych zastrzeżeń, ale mogły one dotyczyć właśnie kwestii bezpieczeństwa. To rodzi pytanie, czy zasadne jest wracanie do projektu, który już wcześniej budził poważne wątpliwości. Niezależnie od tego, podtrzymuję opinię, że inwestycja ta najprawdopodobniej nie zostanie zrealizowana, głównie ze względów praktycznych i ekonomicznych.

Radny Jakub Ubych, Samorządność, też jest krytyczny wobec projektu: - Obecne władze miasta przedstawiają narracje, które mogłyby stanowić punkt wyjścia do akademickiej dyskusji o wizjach rozwoju, jednak nie odpowiadają standardom odpowiedzialnego zarządzania miastem. W przypadku projektów infrastrukturalnych nie wystarczą opowieści o potencjale i atrakcyjności koncepcji. Niezbędne są twarde dane, harmonogramy, analizy finansowe i jasno określone parametry techniczne. Bez nich nie mówimy o projekcie transportowym, lecz o idei, a ideą nie da się zarządzać ani jej rozliczyć.

Pytania o całkowity koszt realizacji, model finansowania bieżącego utrzymania, wymagane zgody administracyjne, a nawet podstawowe parametry techniczne projektu spotykają się z odpowiedziami na poziomie ogólnych deklaracji - dodaje Ubych.

JOTUN_2026

Dziękujemy za wysłane grafiki.