• <
PGZ_baner_2025

Jubileusz ORP Orzeł. Służba okrętu podwodnego w obliczu dynamicznych przemian polskiej floty

Strona główna Marynarka Wojenna, Bezpieczeństwo Morskie, Ratownictwo Jubileusz ORP Orzeł. Służba okrętu podwodnego w obliczu dynamicznych przemian polskiej floty
Fot. GospodarkaMorska.pl

Jedyny obecnie okręt podwodny polskiej Marynarki Wojennej obchodzi 29 kwietnia 40-tą rocznicę podniesienia biało-czerwonej bandery. Jego długa służba, pełna niekiedy dramatycznych epizodów, może odzwierciedlać stan morskiego rodzaju sił zbrojnych po 1989 roku. Jednocześnie tegoroczne obchody odbywają się w obliczu nadziei, że na nim nie skończy się historia Dywizjonu Okrętów Podwodnych, istniejącego nieprzerwanie od ponad 90 lat.

Jak co roku przy nabrzeżu w Porcie Wojennym Gdynia odbyła się uroczystość z udziałem załogi okrętu, kadry dowódczej Dywizjonu Okrętów Podwodnych 3. Flotylli Okrętów jak i samej 3. FO, a także zaproszonych gości, w tym byłych dowódców i załogantów okrętu, którzy na przestrzeni czterech dekad służyli na pokładzie jednostki. Była to okazja do omówienia służby, refleksji i prezentacji planów na przyszłość. Kluczowym momentem wydarzenia było uroczyste podniesienie bandery na okręcie, rytuał przeprowadzany codziennie od 40 lat. Oprócz tego, wyjątkowo, została podniesiona także gala banderowa.

ORP Orzeł (291) to okręt podwodny proj. 877E (kod NATO: Kilo), zbudowany w ówczesnej radzieckiej stoczni Krasnoje Sormowo w Gorki (dziś Niżny Nowogród). Do służby wszedł w 1986 roku. Został zamówiony w latach 80-tych, w związku z planem pozyskania następców aktualnie służących jednostek proj. 613 (kod NATO: Whiskey). Co istotne, pierwotnie polska Marynarka Wojenna miała pozyskać trzy nowe okręty podwodne, ale ówczesna, fatalna sytuacja gospodarcza i finansowa państwa spowodowała, że ograniczono się do jednego, przy czym otrzymano od ZSRR dwa zbudowane jeszcze w latach 60-tych okręty proj. 641 (kod NATO: Foxtrot) jako rozwiązanie pomostowe.

Fot. Służby Prasowe 3. FO

Pomimo przemian ustrojowych w 1989 roku, w tym spadku liczebności Wojska Polskiego, przez lata ORP Orzeł pozostawał w latach 90-tych jednym z najnowocześniejszych okrętów morskiego rodzaju sił zbrojnych. Regularnie brał udział w ćwiczeniach krajowych i międzynarodowych. Wejście Polski do NATO w 1999 roku otwierało przed nim możliwość udziału w coraz większych przedsięwzięciach. Z perspektywy sojuszu było to o tyle cenne, że pozwalało to siłom morskim sprawdzać się podczas ćwiczeń w zakresie zwalczania okrętów podwodnych (ASW, Anti-Submarine Warfare) z jednostką produkcji radzieckiej, gdy podobne znajdowały się w służbie przede wszystkim we flocie rosyjskiej. Mimo zakończenia Zimnej Wojny i wydawałoby się wtedy sporu Wschód-Zachód możliwość sprawdzenia się z takim okrętem była cennym doświadczeniem.

Po wejściu Polski do NATO zaczęły pojawiać się pytania o nowe okręty podwodne dla polskiej Marynarki Wojennej, biorąc pod uwagę brak perspektywiczności i plan wycofania Foxtrotów. W ich miejsce pozyskano zbudowane w latach 60-tych, ale zmodernizowane, norweskie jednostki typu Kobben. W tym czasie ORP Orzeł pozostawał wciąż nowoczesną jednostką. Problemy zaczęły się urzeczywistniać po 2010 roku, co wynikało z braku większych inwestycji w morski rodzaj sił zbrojnych, gdy od 2004 roku nie pozyskano żadnego nowego okrętu, a coraz to kolejne były wycofywane ze służby. Plany pozyskiwania, w tym podwodnych, były albo w powijakach, albo przysłowiowo lądowały w zamrażarce. Problemy dotykały też branży okrętowej, a symbolem tego stała się ciągnąca budowa korwety Gawron, co wynikało z braku dofinansowania. Ówczesna Stocznia Marynarki Wojennej z kolei znalazła się w stanie likwidacji.

Sytuacja nie sprzyjała ciągłości służby ORP Orzeł, biorąc pod uwagę eksploatację i zużywanie części. Jako że okręt powstał w radzieckiej stoczni, kwestia części zamiennych czy modernizacji znajdowała się pod dużym znakiem zapytania. Stan ten pogorszył pożar na pokładzie okrętu w 2017 roku, gdy znajdował się w trakcie remontu. Wypadek pod dużym znakiem zapytania stawiał przyszłość służby okrętu, a przez kolejne lata jednostka regularnie wracała do stoczni. W tym samym czasie rozpoczął się proces wycofywania okrętów podwodnych typu Kobben. Do 2021 wycofano wszystkie, a w skład Dywizjonu Okrętów Podwodnych 3. FO wchodzi obecnie ORP Orzeł.

Fakt, że władze nie zapewniły następców wycofywanych Kobbenów, a program „Orka” znajdował się w ciągłym stanie zawieszenia, wpływał negatywnie na nastroje w Marynarce Wojennej, czego dowodem miał być opublikowany w „Gazecie Wyborczej” w 2021 roku „Apel załogi Orła”, gdzie marynarze anonimowo wskazali obawę o stan jednostki i tym samym bezpieczeństwo służby na nim. Mimo tych obaw okręt powrócił do regularnej służby w 2023 roku, acz na stronie platformy zakupowej Komendy Portu Wojennego Gdynia pojawiały się informacje o przetargach na serwisy czy naprawę konkretnych elementów wyposażenia.

Dziś głównym zadaniem okrętu jest utrzymanie zdolności szkolenia kadr „podwodników”, przy czym w razie konieczności ma być gotowy do wykonywania innych swoich obowiązków zgodnie z przeznaczeniem. Biorąc pod uwagę, że kończą się części zamienne i nie ma możliwości modernizowania jednostki, czas służby nosiciela najbardziej prestiżowej nazwy wśród okrętów podwodnych po prostu mija. Tym razem jednak nie mówi się już o nadziei, że „może coś się zmieni”, tylko pierwszy raz od wręcz dekad pojawia się wizja realnego utrzymania zdolności dywizjonu i dalszego szkolenia kadr. Przypomnijmy, pod koniec listopada ub.r. resort obrony ogłosił, że wybrano dostawcę okrętów podwodnych dla polskiej floty w ramach programu „Orka”. Spośród grona kilku oferentów zdecydowano się na szwedzkie jednostki serii A26 (typ Blekinge), budowane przez stocznię Saab Kockums. Choć w mediach nie brakuje sceptycyzmu odnośnie planowanego terminu dostawy pierwszego, nowego okrętu do końca 2030 roku, to wskazuje się jednak na duży krok do przodu. Umowa wykonawcza ma zostać podpisana w czerwcu tego roku. Co też istotne, plan zakłada wypożyczenie przez stronę szwedzką, jako rozwiązania pomostowego, okrętu podwodnego serii A17, HMS Södermanland, który choć w służbie jest od 1989 roku (a więc jest zaledwie trzy lata młodszy od ORP Orzeł), został w ostatnich latach gruntownie zmodernizowany, otrzymując nowoczesne wyposażenie. Stale przy tym wykonuje zadania i bierze udział w ćwiczeniach i co istotne, polscy marynarze już wcześniej mieli okazję nie tylko przebywać na jego pokładzie, ale też wychodzić nim w morze.

Fot. Służby Prasowe 3. FO

Okręt ma 72,6 metra długości i 9,9 metra szerokości. Jego wyporność to odpowiednio ok. 2460 ton w na powierzchni i 3180 ton w zanurzeniu. Załoga liczy 60 osób. Osiąga prędkość także odpowiednio 12 i 17 węzłów, a zasięg na powierzchni to 6000 mil morskich przy prędkości 8 węzłów. W skład napędu wchodzą dwa generatory elektryczne 1700 KM, silnik elektryczny 5500 KM, wał napędowy i śruba, uzupoełniane o silniki elektryczny PG-142 (150 KM)i dwa manewrowe PG-168 (102 KM)

W wyposażeniu znajdują się m.in. radar MRK-50 Tobol (kod NATO Snoop Tray-2), sonary• MGK-400 Rubikon (kod NATO Shark Gill), MG-519 Arfa HF (kod NATO Mouse Roar), MG-533, MG-512, anteny kadłubowe MG-53 LF, i system walki elektronicznej MRP-25 Ankier. W skład uzbrojenia wchodzi sześć wyrzutni torped 533 mm. Okręt przenosi do 18 torped  TEST-71ME i 53-65KE oraz do 24 min MDT

Rocznica podniesienia bandery na ORP Orzeł przypomina dziś o wyjątkowo wyboistej drodze w najnowszej historii tak dOP 3. FO, jak i polskiej Marynarki Wojennej. Biorąc pod uwagę, że aktualnie trwa budowa dziewięciu nowych okrętów dla sił morskich, a w planach są kolejne zamówienia, zostaje liczyć, że także w przypadku sił podwodnych będzie można mówić o zmianie na lepsze, z korzyścią nie tylko dla tradycji, ale przede wszystkim bezpieczeństwa państwa.

JOTUN_2026

Dziękujemy za wysłane grafiki.