• <
UNIWERSYTET_MORSKI_GDYNIA_1100x200

Gwarancja dostępności turbiny wiatrowej – wnioski do redakcji kontraktów O&M z najnowszego orzecznictwa sądu w Hamburgu (2025)

Strona główna Energetyka Morska, Wiatrowa, Offshore Wind, Offshore Oil&Gas Gwarancja dostępności turbiny wiatrowej – wnioski do redakcji kontraktów O&M z najnowszego orzecznictwa sądu w Hamburgu (2025)

Redagując kontrakty dla branży offshore wind należy precyzyjnie uregulować zasady odpowiedzialności w przypadku przestojów na różnych poziomach łańcucha dostaw. Jest to tak samo ważne dla operatorów czy deweloperów, jak dla wykonawców.  

Dla przypomnienia - centralnym elementem takich umów serwisowych i konserwacyjnych dla elektrowni wiatrowych jest gwarancja dostępności technicznej. Gwarantuje ona, że dana elektrownia wiatrowa lub cały park wiatrowy może być eksploatowany w sposób niezawodny i bez istotnych ograniczeń przez określony czas – zazwyczaj wyrażony w miesiącach lub latach. Chodzi więc o stałą dostępność danej turbiny wiatrowej lub danego parku wiatrowego. Zazwyczaj uzgadnia się procentowy wskaźnik dostępności, który wynosi od 93% do 97%. Jeśli uzgodniony wskaźnik dostępności nie zostanie osiągnięty, wykonawca gwarantuje operatorowi w umowach serwisowych i konserwacyjnych ryczałtowe odszkodowanie. Wysokość tego roszczenia zależy od oczekiwanego przez operatora zysku określonego w umowie sprzedaży energii. W porównaniu z ustawowym roszczeniem odszkodowawczym stanowi to znaczną korzyść dla operatora instalacji, ponieważ zgodnie z przepisami ustawowymi w przypadku sporu operator musi udowodnić naruszenie obowiązków, związek przyczynowy między naruszeniem obowiązków a szkodą, a także wysokość szkody. Takie dowody mogą być trudne do uzyskania, a także kosztowne i czasochłonne. Gwarancja dostępności w połączeniu z regulacją dotyczącą ryczałtowego odszkodowania w przypadku utraty dochodów umożliwia zatem proste i przewidywalne dla obu stron rozliczenie szkody w przypadku utraty dochodów, co leży w interesie obu stron.

Ma to szczególnie istotne znaczenie w przypadku umów typu O&M, czyli kontraktów na eksploatację i utrzymanie (ang. Operations & Maintenance). Przekonała się o tym dość boleśnie powódka - właścicielka i operator dwóch turbin wiatrowych, która dochodziła od pozwanej (wykonawcy umowy na konserwację i utrzymanie) odszkodowania z tytułu ich przestoju. Sama sprawa jest ciekawa zarówno od strony prawnej jak i faktycznej. 

Wśród wymogów urzędowych bowiem, na podstawie których zatwierdzono budowę i eksploatację turbin wiatrowych, znajdował się wymóg ochrony nietoperzy, który przewidywał, że turbiny muszą być wyłączane przy określonych parametrach czasowych i meteorologicznych. Dostarczone rozwiązania okazały się w tym zakresie wadliwe i pozwana musiała dokonać zmian, jednak je również wykonała nieprawidłowo. W okresie od 11 października do 18 października 2023 r. w przedziale od trzech godzin przed zachodem słońca do wschodu słońca doszło do wyłączenia obu instalacji, mimo że nie wystąpiły warunki wymagające wyłączenia instalacji w celu ochrony nietoperzy. Wyłączenia były spowodowane nieprawidłowym działaniem systemu, tj. system zadziałał nie w tym momencie, w którym powinien. To, że odpowiedzialność za zdarzenie ponosi pozwana nie podległo dyskusji od strony faktycznej. W korespondencji e-mailowej pracownik pozwanej przyznał, że podjął określone działania, tak aby takie sytuacje nie powtarzały się w przyszłości, czego zarząd pozwanej nigdy nie zakwestionował. 

Samo wydarzenie spowodowało, iż powódka poniosła wymierne straty finansowe. W związku z tymi stratami zażądała więc od pozwanej wynagrodzenia za niedostarczoną energię, które utraciła w oparciu o ceny uzgodnione z bezpośrednim dystrybutorem za dostawę energii za kilowatogodzinę. Powódka twierdziła, że przysługuje jej odszkodowanie w wysokości wynagrodzenia za dostarczoną energię, które utraciła z powodu wyłączenia elektrowni, mimo że wyłączenie nie było konieczne.

I tutaj przechodzimy do sedna prawnego sprawy.  W kontrakcie O&M łączącym strony znalazł się zapis, z którego wynikało, iż pozwana zagwarantowała dla obu elektrowni wiatrowych średnią dostępność techniczną na poziomie 97% przez okres 24 miesięcy, zaś w przypadku nieosiągnięcia gwarantowanej dostępności zleceniodawca (czyli powódka) miała otrzymać rekompensatę za utratę dochodów. Jeżeli natomiast rzeczywista dostępność przekroczyłaby tę gwarantowaną, pozwana miała otrzymać premię. Strony określiły dodatkowo w umowie definicję dostępności technicznej i wzór do jej obliczania. Znalazła się tam również klasyfikacja zdarzeń, które prowadziły do przestoju instalacji za który ponosiła odpowiedzialność pozwana. Zgodnie z tymi zapisami, pomimo przestoju instalacji, w przypadku niektórych zdarzeń, czasy przestoju miały być traktowane w umowie jako czasy dostępności. Niezależnie od powyższego, pozwana miała ponosić nieograniczoną odpowiedzialność w przypadku umyślnego działania, rażącego niedbalstwa jej przedstawicieli prawnych i kierownictwa oraz w przypadku poważnego zaniedbania organizacyjnego. 

Sąd rozpatrujący sprawę doszedł do wniosku, że tak ogólnie ustalone w umowie zasady odpowiedzialności nie dają powódce prawa do domagania się odszkodowania z tytułu przestoju, gdyż w jego skutek nie doszło do niedotrzymania przez pozwaną gwarantowanego poziomu dostępności technicznej. Pozwanej nie obciążała odpowiedzialność za poszczególne drobne zdarzenia, gdyż zapewniała globalną dostępność turbin na określonym poziomie. Są nie stwierdził również, aby wskutek zdarzenia będącego przedmiotem postępowania doszło do naruszenia tzw. istotnego zobowiązania umownego, czyli takiego, które miałoby zasadnicze znaczenie dla wykonania całej umowy (również ze względu na redakcję zapisów kontraktu). Głównym obowiązkiem umownym pozwanej jako wykonawcy były bowiem regularna konserwacja i utrzymanie, a krótkotrwała usterka, którą można było szybko usunąć, nie zagrażała długoterminowej ekonomicznej eksploatacji w stopniu uzasadniającym taką kwalifikację naruszenia.

Powyższy wyrok Sądu Krajowego z Hamburga z dnia 21.02.2025 roku zaczyna porządkować dość istotny obszar funkcjonowania rynku offshore – co jest nie do przecenienia zarówno z perspektywy wykonawców (dostawców) jak i zamawiających. Pomimo, że powyższa sprawa została rozstrzygnięta przez sąd w Hamburgu, to ma ona istotne znaczenie dla całej branży offshore w Europie, w tym oczywiście w Polsce. Zasady odpowiedzialności w tym obszarze są bowiem bardzo podobne, a nieprecyzyjna redakcja kontraktów może zarówno zaszkodzić operatorom jak i wykonawcom. Z powyższych względów warto jest mieć na uwadze powyższe wnioski i odpowiednio je aplikować do redagowanych kontraktów.

Rafał Malujda, radca prawny, LL. M. (Rostock), Kanclearia Prawno – Patentowa Malujda.pl

JOTUN_2026
PSEW_2026_390x150

Dziękujemy za wysłane grafiki.