Na Morzu Czerwonym i Zatoce Adeńskiej wciąż jest niespokojnie. Dzięki ochronie ze strony greckiej fregaty typu Hydra, HS Psara (F-454), udało się unieszkodliwić kilka bezzałogowych pojazdów latających, wystrzelonych przez jemeńskich bojowników.
Do zdarzenia doszło 7 lipca na obszarze Zatoki Adeńskiej. Systemy znajdujące się na okręcie wykryły cztery latające drony, które uznano za stwarzające zagrożenie dla żeglugi. Co istotne, HS Psara odbywał wtedy misję eskortową statku, który poprosił o ochronę na newralgicznym odcinku. W wyniku użycia broni pokładowej, w tym armaty morskiej, zestrzelono dwa bezzałogowce, a pozostałe zmieniły kurs, ostatecznie nie trafiając w cel. Nie odnotowano uszkodzeń na okręcie oraz na statku. Po tym incydencie fregata kontynuowała misję. Okręt od 24 czerwca bierze udział w operacji Unii Europejskiej EUNAVFOR Aspides, zastępując tu belgijską fregatę Marie-Louise, która kończyła swoje uczestnictwo w tym przedsięwzięciu. Jest też kolejną jednostką swojej serii, gdyż pod koniec lutego zaangażowano okręt HS Hydra (F-452).
O zbliżającym się zagrożeniu fregatę poinformowała załoga holenderskiego okrętu desantowego-doku HNLMS Karel Doorman (A833), również biorącego udział w europejskiej operacji. Systemy wykryły zbliżające się cele powietrzne, poza tym marynarze przygotowali się do zapewnienia pomocy medycznej, jeśli zajdzie taka potrzeba.
HS Psara 🇬🇷 heeft afgelopen nacht een drone-aanval van de Houthi’s afgewend tijdens het begeleiden van een vrachtschip door de Golf van Aden in het kader van @EUNAVFORASPIDES. https://t.co/JJ5CCX3Kc5. Karel Doorman waarschuwde voor de naderende dreiging 👉 https://t.co/28EBe7l4l5 pic.twitter.com/oNXT2SU6HU
— Koninklijke Marine (@kon_marine) July 8, 2024
Pozostałe drony najprawdopodobniej zostały unieszkodliwione przez operujące na tym samym obszarze siły amerykańskie, o czym poinformowało Centralne Dowództwo USA (US CENTCOM).
Akcja miała skutecznie pozwolić uniknąć szkód dla marynarzy i żeglugi handlowej, co jest szczególnie ważne w obliczu niedawnych, trudnych dni dla koalicji międzynarodowej, gdy ataki następowały nawet kilka razy dziennie, w efekcie doszło do uszkodzenia statków, a jeden z nich, Tutor, zatonął. Zginął też jeden członek załogi, a drugi został ranny. W efekcie międzynarodowy ruch morski w znacznej mierze odpuścił ruch przez Morze Czerwone i Zatokę Adeńską. Statki największych firm żeglugowych wybierają przez to alternatywną, dłuższą drogę, opływając Przylądek Dobrej Nadziei w Republice Południowej Afryki. W efekcie ruch przez Kanał Sueski spadł o ponad 40%, doszło też do wydłużenia łańcucha dostaw i wzrostu kosztów transportu morskiego.
Setki statków, które pływają przez tę trasę (w tym jednego z niewielu wciąż tam obecnych dużych operatorów, francuskiego CMA CGM) są ochraniane przez międzynarodowe zespoły okrętów, trwającej od grudnia ub. r. misji pk. "Prosperity Guardian" pod auspicjami USA, jak i rozpoczęta w lutym operacja EUNAVFOR Aspides. Oba przedsięwzięcia mają charakter obronny, służąc ochronie żeglugi i zwalczając ataki prowadzone na morzu i powietrzu. Jak dotąd żaden okręt nie ucierpiał, niemniej od listopada niemal 30 statków w różnym stopniu zostało trafionych przez Huti, z czego dwa zatonęły. To wciąż powoduje, że operatorzy unikają tego akwenu. Dowództwo europejskiej misji zachęca do zgłaszania prośby o eskortę na zagrożonym atakami odcinku rejsu, jak dotąd udzielono jej ponad 200 statkom.
Rosyjskie bombowce nad Morzem Barentsa. Interweniowali Norwegowie
Szwedzka delegacja przylatuje do Polski rozmawiać m.in. o okrętach podwodnych
USA znów uderzyły w łódź domniemanych przemytników na Karaibach - dwie ofiary
Jak chronić porty i infrastrukturę energetyczną na morzu? [KONGRES POLSKIE PORTY 2030+]
PGZ Stocznia Wojenna zajmie się serwisem fregaty
Zmiana warty w COM-DKM. Uroczyste przekazanie obowiązków między admirałami