• <
PGZ_baner_2025

Służba na fregacie to pasja i wyzwanie. Wywiad z dowódcą ORP Gen. K. Pułaski

Strona główna Marynarka Wojenna, Bezpieczeństwo Morskie, Ratownictwo Służba na fregacie to pasja i wyzwanie. Wywiad z dowódcą ORP Gen. K. Pułaski
Fot. Służby Prasowe 3. FO

Cięcie blach pod fregatę programu "Miecznik", przyszły ORP Huragan, ma znaczenie dla rozwoju przemysłu okrętowego i bezpieczeństwa Polski. Tego rodzaju okręty stanowią dziś podstawę działań flot wojennych wielu państw świata, wykonując zadania nierzadko daleko od macierzystych wód. O służbie na tego rodzaju jednostkach, wyzwaniach i perspektywach w związku z pozyskaniem nowych okrętów przez polską Marynarkę Wojenną opowiedział kmdr por. Tomasz Teległów, dowódca ORP Gen. K. Pułaski, jednej z dwóch znajdujących się w służbie polskich fregat.

Rafał Kamiński: Czym jest dla Pana dowodzenie fregatą?

Kmdr por. Tomasz Teległów: Dowodzenie fregatą to znacznie więcej niż „prowadzenie jednostki pływającej”. To jednoczesne zarządzanie złożonym systemem bojowym, liczną załogą i sytuacją operacyjną, która może się zmieniać dynamicznie. To środowisko, gdzie decyzje są podejmowane szybko, często przy ograniczonych informacjach. Dowodzenie fregatą to połączenie roli stratega, menadżera i lidera w ekstremalnym środowisku.

Fregata, jako okręt, jest zaprojektowana do działań wielozadaniowych tj. zwalczania okrętów podwodnych, obrony powietrznej czy operacji nawodnych. Myślę, że największym wyzwaniem, przed którym staje dowódca takiej platformy jak fregata, nie jest sama technologia, lecz podejmowanie trafnych decyzji pod presją czasu i utrzymanie sprawnego zespołu ludzkiego w sytuacjach wysokiego ryzyka i niepewności. Sytuacje bojowe lub kryzysowe (np. wykrycie torpedy czy zagrożenia powietrznego) wymagają natychmiastowej reakcji. Błąd może kosztować życie załogi.

Jakie są największe wyzwania dowódcze?

Zarządzanie tak złożonym systemem technicznym jest wymagające. Fregata to „pływające miasto technologii”. Na jej pokładzie znajdują się radary, systemy walki elektronicznej, napęd, uzbrojenie. Dowódca nie obsługuje tego sprzętu, ale musi rozumieć całość i ufać specjalistom.

Przywództwo i morale to kolejne wyzwanie. Załoga przebywa niekiedy tygodniami lub miesiącami poza domem, w ograniczonej przestrzeni. Dowódca musi utrzymać zaufanie i dyscyplinę. Na morzu jest ostatecznym autorytetem. Każda decyzja spoczywa na nim. W tej sytuacji należy się mierzyć z różnorodnym przeciwnikiem, działającym na wodzie, pod woda i w powietrzu, a w ostatnim czasie doszła do tego cyberprzestrzeń. Środowisko jest nieprzewidywalne, a dochodzą też inne zagrożenia, jak sztormy, awarie.

Aby radzić sobie z tymi wyzwaniami, dowódca odpowiada za koordynację działań w wielodomenowym środowisku pola walki. Oznacza to ich synchronizację z innymi okrętami, systemami rozpoznania oraz rodzajami sił zbrojnych.

Jak wygląda typowy dzień służby na fregacie i jakie wyzwania stoją przed załogą podczas długich rejsów?

Typowy dzień na fregacie jest bardzo uporządkowany, ale jednocześnie potrafi być intensywny i nieprzewidywalny. W zależności od tego czy okręt jest w porcie czy na morzu, organizacja pracy troszkę się różni. Podczas postoju w porcie, bazujemy na porządku dnia, który zakłada poranny rozruch fizyczny, śniadanie, zbiórkę załogi do podniesienia bandery wojennej, godziny szkoleniowe, obsługę sprzętu, obiad, apel południowy i czas wolny dla załogi. Natomiast na morzu obowiązuje plan, w którym  zaplanowane są przedsięwzięcia szkoleniowe do realizacji. Załoga podzielona jest na system wachtowy, czyli można powiedzieć pracuje w systemie rotacyjnym, więc ktoś zawsze jest na służbie, niezależnie od pory dnia czy nocy. Nie ma klasycznego „końca dnia” – wszystko działa 24/7. Rano, pobudka, śniadanie, odprawa z omówieniem planu dnia, sytuacji taktycznej i pogody, prace techniczne, sprzątanie. W ciągu dnia, wachty na pomoście, BCI (Bojowe Centrum Informacji), CSS (Centrum Sterowania Siłowniami), ćwiczenia m.in. alarmy bojowe, przeciwpożarowe, ewakuacyjne, szkolenie specjalistyczne. Wieczorem, kolejne wachty, monitorowanie sytuacji poza okrętem, cisza nocna, choć część załogi nadal pracuje.

ORP Gen. K. Pułaski na ćwiczeniu pk. "Dynamic Moongose", fot. NATO Maritime Command

Podczas służby na okręcie, a szczególnie w ramach długotrwałych rejsów, załoga staje przed wieloma wyzwaniami. Jednym z nich jest izolacja i monotonia. Długie tygodnie, bez zejścia na ląd oznaczają ograniczony kontakt z rodziną i powtarzalność dni. To duże obciążenie psychiczne. Kolejnym jest ograniczona przestrzeń. Załoga żyje i pracuje na niewielkiej powierzchni, mimo długości okrętu prawie 136 metrów. Kabiny są często wieloosobowe, stąd prywatność pozostaje bardzo ograniczona. Silne fale, sztormy i zmienne warunki pogodowe to również jedno z wielu wyzwań dla załogi, które może utrudniać zarówno służbę, jak i codzienne funkcjonowanie (np. sen czy spożywanie posiłków).

Niewątpliwie wymagającym wyzwaniem w tej sytuacji jest ciągła gotowość bojowa. Także w czasie pokoju, załoga musi być gotowa na różnego rodzaju zagrożenia. To oznacza stały poziom stresu. Zmęczenie i rytm dobowy także dają się we znaki. System wacht zaburza naturalny cykl snu. Załoga często śpi w krótkich, nieregularnych blokach czasowych. Równie ważnym wyzwaniem jest odpowiedzialność techniczna. Fregata jest naszpikowana elektroniką. Każda awaria może mieć poważne konsekwencje, więc jest wymagana ogromna precyzja i wiedza. Jednakże, takie czynności i zachowania jak silne poczucie zespołowości, dyscyplina, rozrywka na pokładzie (siłownia, filmy, gry), kontakt z bliskimi (gdy to możliwe), pozwala załodze funkcjonować i sprostać trudom służby na morzu.

Jakie cechy i umiejętności są najważniejsze dla marynarza służącego na fregacie, zwłaszcza w kontekście współczesnych zagrożeń na morzu?

Służba na fregacie we współczesnej marynarce wojennej, to coś znacznie więcej niż „klasyczne” marynarskie rzemiosło. To środowisko wysokiej technologii, presji operacyjnej i realnych zagrożeń, od rakiet, dronów po cyberataki i piractwo, więc wymagania wobec załogi są bardzo szerokie. Dziś marynarz to często bardziej operator systemów bojowych niż tylko człowiek od fizycznej pracy na pokładzie.

Według mnie najważniejszymi cechami i umiejętnościami członka załogi fregaty, które oddają realia dzisiejszej działalności operacyjnej okrętu to kompetencje techniczne i specjalistyczne, czyli umiejętność rozumienia działania systemów okrętowych jak radary, sonary, systemy walki, a także obsługiwanie nowoczesnego uzbrojenia i umiejętność działania w środowisku sieciocentrycznym tj. łączność i systemy dowodzenia. Do tego dochodzi świadomość sytuacyjna i szybkie podejmowanie decyzji na dynamicznie pojawiające się współczesne zagrożenia.

Ważne są odporność psychiczna i gotowość do pracy w izolacji. Tu trzeba umieć zachować samodyscyplinę, pozostawać odpornym na stres i monotonię. Nie można zapominać też o umiejętności i gotowości do pracy zespołowej. Załoga działa jak jeden organizm, a błędy jednostki mogą zagrozić całemu okrętowi. Do tego dochodzi wiedza o współczesnych zagrożeniach, wymagająca ciągłego szkolenia i aktualizacji, ale też sprawność fizyczna i gotowość bojowa. Mimo technologii, liczy się kondycja np. w przypadku akcji ratowniczych, pożarów, awarii oraz ogólnie funkcjonowania w trudnych warunkach tj. sztormu, noc, ograniczonej widzialności.

Na okręcie procedury są kluczowe do przetrwania. Każdy ma więc określoną rolę i musi przestrzegać rozkazów. Do tego jednak dochodzą elastyczność i otwartość jako że służba oznacza faktycznie szkolenie i nabywanie wiedzy i zdolności przez cały okres służby. Wynika to z faktu wdrażania stale nowych technologii i systemów uzbrojenia, a także metod działania sił morskich.

Jak wygląda współpraca fregaty z sojusznikami w ramach NATO podczas wspólnych ćwiczeń i misji?

Współpraca fregaty z sojusznikami w ramach NATO to bardzo dobrze zorganizowany i złożony proces, który opiera się na wspólnych procedurach, technologii i szkoleniu. Nie chodzi tylko o „pływanie razem”, ale o pełną integrację działań bojowych, logistycznych i komunikacyjnych. Podczas ćwiczeń i misji, fregaty działają w ramach międzynarodowych zespołów zadaniowych (tzw. task groups), np. takich jak Standing NATO Maritime Group 1, gdzie jednostki z różnych krajów podlegają jednemu dowódcy (często rotacyjnemu). Jednakże każda fregata, zachowuje narodowe dowództwo, ale wykonuje wspólne rozkazy operacyjne. Kluczowa jest interoperacyjność, czyli zdolność do współdziałania. Fregaty używają wspólnych systemów łączności i standardów (np. LINK-11, LINK-16). Dane radarowe, informacje o zagrożeniach czy pozycja jednostek, są udostępniane w czasie rzeczywistym, dzięki temu okręty „widzą” wspólny obraz sytuacji taktycznej.

Wszystkie zadania, działania, opierają się na wspólnych standardach NATO (tzw. STANAG). Obejmują one te same procedury reagowania na zagrożenia, schematy manewrów i sygnałów oraz ujednolicone zasady użycia uzbrojenia. Fregaty nie działają same. Współpracują z lotnictwem morskim, patrolowym, mogą przyjmować śmigłowce innych państw na pokład oraz działają w ramach większych operacji połączonych w relacjach morze-powietrze-ląd. Regularne ćwiczenia to fundament. Pozwalają sprawdzać gotowość bojową, testować nowe technologie i budować zaufanie między załogami.

Jakie znaczenie dla polskiej Marynarki Wojennej mają doświadczenia zdobywane podczas krajowych i zagranicznych misji i ćwiczeń?

W praktyce są jednym z najważniejszych elementów budowania jej realnej zdolności bojowej i operacyjnej. Przede wszystkim chodzi o coś, czego nie da się w pełni zasymulować w teorii tj. działanie w rzeczywistym, często nieprzewidywalnym środowisku. Udział w operacjach międzynarodowych, np. w ramach NATO czy Unii Europejskiej, pozwala załodze sprawdzić się w warunkach zbliżonych do realnego konfliktu lub kryzysu. Duże znaczenie ma także interoperacyjność, czyli zdolność współdziałania z innymi flotami.

Podczas wspólnych ćwiczeń z państwami sojuszniczymi, polska Marynarka Wojenna uczy się i doskonali wspólne procedury, komunikację, taktykę i wykorzystanie sprzętu. To kluczowe, bo w razie realnego zagrożenia, działania na morzu niemal zawsze odbywają się w ramach koalicji. Ponadto, udział w ćwiczeniach czy to narodowych czy sojuszniczych, pozwala na możliwość rozwoju kadry. Zwiększają one doświadczenia dowódców i załóg, uczą podejmowania decyzji pod presją, rozwijają umiejętności techniczne i operacyjne, jak również pozwalają testować nowe rozwiązania taktyczne i techniczne.

ORP Gen. K Pułaski w trakcie ćwiczeń ZOP, fot. MW Niemiec

Wspólne działania, wzmacniają pozycję Polski na arenie międzynarodowej. Aktywna obecność okrętów w operacjach sojuszniczych, buduje wiarygodność państwa, jako partnera bezpieczeństwa i pokazuje, że Polska realnie wnosi wkład w bezpieczeństwo regionu, zwłaszcza w kontekście Morza Bałtyckiego.

Czym fregata różni się od małych okrętów rakietowych i korwet?

Różnice między fregatą, korwetą a małym okrętem rakietowym, nie sprowadzają się tylko do wielkości. Chodzi przede wszystkim o zakres działań, zdolności bojowe i samodzielność działania. Fregata tylu Oliver Hazard Perry, czy każdy inny okręt tej klasy, to dziś najbardziej uniwersalny typ okrętu nawodnego. Duża wyporność (ok. 3000-7000 ton) przekłada się na wysoką dzielność morską a tym samym pozwala na działanie na otwartych akwenach morskich i oceanicznych. Rozbudowane spektrum systemów walki (przeciwlotniczej, przeciwokrętowej i zwalczania okrętów podwodnych) zapewnia jej uniwersalność działania. Korweta jest mniejsza i bardziej „przybrzeżna”. Operuje głównie na morzu wewnętrznym i strefie przyległej, z uwagi na mniejszy zasięg i autonomię. Zwykle specjalizuje się w jednej roli, np. ZOP. Mały okręt rakietowy to jeszcze mniejsza jednostka i bardziej wyspecjalizowana. Zwykle bardzo szybka i lekka, posiadająca pociski przeciwokrętowe jako główną broń. Działa blisko wybrzeża, z uwagi na ograniczona dzielność morską.

Fregata, z racji na swoje rozmiary, ma więc większy zasięg i czas działania, który na morzu może zostać wydłużony poprzez realizację uzupełniania na morzu tzw. RAS (Replenishment at Sea). Ponadto, posiada szersze zdolności obrony przeciwlotniczej i przeciwokrętowej. Cechuje ją więc wszechstronność, która szczególnie objawia się podczas samodzielnych działań. Do tego dochodzi większe nasycenie systemami wykrywania, w tym radarami i sonarami. Posiada także możliwość operowania ze śmigłowcem pokładowym, korzystającym tak z lądowiska, jak i znajdującego się na pokładzie okrętu hangaru.

Jakie są współczesne, największe zagrożenia czyhające przed fregatą i jak załoga się na takie przygotowuje? Jak fregata przygotowuje się do potencjalnych zagrożeń, takich jak działania podwodne, powietrzne czy cybernetyczne?

Fregata to zaawansowana jednostka bojowa, działająca jednocześnie w środowisku pełnym nowych i coraz bardzie złożonych zagrożeń. Dziś nie chodzi już tylko o klasyczne starcia artyleryjskie, ale największe ryzyka są często szybkie, trudne do wykrycia i wielowymiarowe.

Fot. Służby Prasowe 3. FO

Największymi, współczesnymi zagrożeniami są m.in. nowoczesne rakiety, które lecą bardzo nisko nad wodą (tzw. sea-skimming), co utrudnia ich wykrycie. Często są też naddźwiękowe lub manewrujące, co skraca czas reakcji do kilkunastu sekund. Kolejnym zagrożeniem są bezzałogowce, zarówno powietrzne, jak i nawodne. Mogą prowadzić rozpoznanie albo bezpośrednie ataki. Przykłady użycia takich systemów w konfliktach pokazują, jak ich zdolności rosną.

Niewątpliwie okręt podwodny stanowi, jak przed laty, jedno z kluczowych niebezpieczeństw. Cicha jednostka, szczególnie z napędem AIP, jest bardzo trudna do wykrycia. Torpedy wystrzelone z ukrycia toni wodnej, to jedno z najpoważniejszych zagrożeń dla okrętu.

Miny morskie, relatywnie tanie, to bardzo skuteczna broń. Mogą być inteligentne, czyli reagujące na sygnaturę akustyczną jednostki pływającej, są też coraz trudniejsze do wykrycia.

Warto pamiętać, że dziś systemy fregaty są silnie zinformatyzowane. Ataki cybernetyczne, wojna elektroniczna, w tym zakłócanie radarów, GPS czy systemów komunikacji, mogą sparaliżować jednostkę bez jednego wystrzału. Ataki saturacyjne (masowe), czyli użycie kilku lub kilkunastu zagrożeń jednocześnie (rakiety, drony) może przeciążyć systemy obrony, nawet te najlepsze. Jak załoga się przygotowuje do tego typu zagrożeń? Otóż, regularne szkolenia i symulacje pozwalają ćwiczyć scenariusze bojowe, od ataku rakietowego po pożar na okręcie. Działa według ściśle określonych procedur.  

Jak zmienia się rola fregat w nowoczesnej marynarce wojennej, zwłaszcza w dobie nowych technologii i systemów bezzałogowych?

Rola ta wyraźnie się zmienia, ale nie w kierunku „zaniku”, tylko raczej transformacji w bardzo elastyczne, sieciocentryczne platformy bojowe. Można wskazać kilka kluczowych trendów. Tradycyjne fregaty były projektowane głównie do dwóch domen, np. zwalczania okrętów podwodnych i walki nawodnej). W dzisiejszej dobie, stają się platformami wielozadaniowymi (multi-mission), gdzie integrują walkę w trzech domenach: powietrze, powierzchnia wody, podwodna.

Największa zmiana to nie sama platforma, ale sposób jej użycia. Fregaty nie działają już samodzielnie, tylko jako element sieci. Korzystają z danych pozyskanych z satelitów, innych okrętów, lotnictwa czy systemów bezzałogowych. W praktyce oznacza to, że fregata może odpalać uzbrojenie bez własnego kontaktu radarowego.

Rewolucja systemów bezzałogowych (UAV, USV, UUV) to chyba najważniejszy czynnik zmiany roli fregat. Stają się one coraz częściej bazą dla systemów bezzałogowych. Takie rozwiązanie zwiększa wielokrotnie zasięg obserwacji (użycie drona zamiast śmigłowca pokładowego), a jednocześnie ryzyko dla załogi spada. Ponadto, nowe zadania dla fregat są mniej klasyczne tj. ochrona gazociągów, kabli podmorskich, patrolowanie i kontrola ruchu morskiego czy przeciwdziałanie aktom sabotażu. To wynika z realiów współczesnych konfliktów, w tym hybrydowych). Wskutek tego, istnieje potrzeba stałej obecności okrętów na morzu czy zdolność do inspekcji, abordażu i monitoringu podejrzanych jednostek. Wiele państw zamawia fregaty z racji na to, że stanowią optymalny kompromis w kwestii koszt-zdolności. Bałtyk w tej sytuacji zdaje się tylko niedużym akwenem, lecz jest jednocześnie trudny hydrologicznie i nasycony zagrożeniami.

Jaką rolę pełnią fregaty w systemie bezpieczeństwa Polski, szczególnie na obszarze Morza Bałtyckiego?

Sytuacja bezpieczeństwa na Morzu Bałtyckim jest kluczowa dla Polski, państw basenu Morza Bałtyckiego, państw sojuszniczych i stabilności geopolitycznej regionu. Bałtyk stanowi północnowschodnią flankę NATO. Jego znaczenie dowodzi coraz częstsza obecność sojuszniczych okrętów oraz międzynarodowe, duże ćwiczenia.

To właśnie fregaty odgrywają kluczową rolę w systemie bezpieczeństwa Polski, szczególnie na Morzu Bałtyckim, gdzie służą jako wszechstronne jednostki nawodne, wspierające ochronę wybrzeża, ochronę interesów morskich i współpracę w ramach NATO. Ich znaczenie wzrosło w kontekście zagrożeń hybrydowych ze strony Rosji, w tym ataków na infrastrukturę krytyczną (kable, gazociągi, platformy wiertnicze) oraz potencjalnych zakłóceń żeglugi na szlakach komunikacyjnych (SLOC). Fregaty są częścią codziennego monitoringu polskiego morza terytorialnego (TTW) i wyłącznej strefy ekonomicznej (EEZ) w ramach prowadzonej operacji Zatoka.

Aby wzmocnić zdolności MW RP, realizowany jest program „Miecznik”, w ramach którego trwa budowa trzech wielozadaniowych fregat. Okręty tej klasy były, są i będą kręgosłupem sił nawodnych polskiej Marynarki Wojennej. Zapewniają formę odstraszania, obronę wielodomenową i zdolności do kontroli akwenu i wykrywania zagrożeń hybrydowych (flota cieni, sabotaż kabli).

W jaki sposób fregaty współpracują z innymi rodzajami sił zbrojnych, np. lotnictwem czy wojskami lądowymi, w ramach wspólnych operacji?

Fregaty, jako wielozadaniowe okręty nawodne, są kluczowym elementem połączonych operacji wojskowych (joint operations). Stanowią węzeł sieci połączonych sił zbrojnych. Dzięki hangarowi na śmigłowiec, sensorom i uzbrojeniu wielozadaniowemu, umożliwiają synergię tj. marynarka zapewnia platformę morską, lotnictwo siłę uderzeniową i rozpoznanie z powietrza, a wojska lądowe kontrolę terenu. Powstające fregaty programu „Miecznik” znacząco wzmocnią te współpracę, szczególnie w obronie powietrznej i operacjach sojuszniczych na Bałtyku i poza nim.

Jak marynarze przygotowują się na „Miecznika”?

Przygotowanie personelu okrętowego do fregat programu „Miecznik” to długi proces, poczynając od nauki platformy okrętowej, przez integrację systemów walki, poprzez szkolenia specjalistyczne, symulatory i transfer wiedzy od partnerów zagranicznych (głównie Babcock i Thales) po pełne certyfikacje bojowe. Wprowadzenie trzech Mieczników to największa modernizacja MW RP od lat i prawdziwa zmiana jakościowa.

Wizualizacja fregaty programu "Miecznik", fot. Polska Grupa Zbrojeniowa S.A.

Do ich zadań należy ochrona szlaków morskich i infrastruktury krytycznej, zwalczanie celów nawodnych, podwodnych i lądowych, morska obrona powietrzna, udział w stałych zespołach NATO. Znacznie podniosą potencjał bojowy w porównaniu do obecnie eksploatowanych fregat typu Oliver Hazard Perry.

W jaki sposób fregaty wpłyną na waszą służbę?

Można powiedzieć, że przygotowania na „Miecznika” to głównie inwestycja w ludzi (szkolenia, symulatory, transfer wiedzy), a same fregaty znacząco podniosą poziom służby, od warunków codziennych po realne zdolności bojowe. To krok w stronę nowoczesnej, interoperacyjnej Marynarki Wojennej, zdolnej do działań w NATO i ochrony interesów Polski na Bałtyku i poza nim.

To oznacza nowe standardy. Mowa tu o okrętach większych, o wyporności do 7000 ton, długości ponad 138 metrów. Mówimy tu także o lepszych warunkach bytowych, wyższym stopniu automatyzacji i większej autonomiczności. Służba na nich będzie ukierunkowana na obsługę zaawansowanej elektroniki , uzbrojenia i systemów sieciocentrycznych. Dla marynarzy, oznacza to nowe specjalizacje, wyższe wymagania szkoleniowe, ale też wyjątkowe perspektywy, biorąc pod uwagę potencjał, w tym w związku z udziałem ćwiczeniach i operacjach krajowych i międzynarodowych.

Co powiedziałby Pan młodym ludziom, którzy rozważają służbę w Marynarce Wojennej i chcieliby w przyszłości służyć na fregacie?

Jeśli naprawdę kochasz morze, technikę, pracę w zespole i nie boisz się dyskomfortu i chcesz robić coś ważnego dla Polski - idź. Okręty klasy fregata, a szczególnie nowe fregaty programu „Miecznik” to szansa na nowoczesną służbę. Marynarka Wojenna potrzebuje ambitnych, twardych i mądrych młodych ludzi. To jeden z najbardziej wymagających, ale też prestiżowych rodzajów służby w Siłach Zbrojnych RP.

JOTUN_2026

Dziękujemy za wysłane grafiki.