• <
PGZ_baner_2025

Nie będzie wniosku wojewody o wprowadzenie stanu klęski żywiołowej na Żuławach

Strona główna Marynarka Wojenna, Bezpieczeństwo Morskie, Ratownictwo Nie będzie wniosku wojewody o wprowadzenie stanu klęski żywiołowej na Żuławach

Nie ma przesłanek ustawowych do wystąpienia z wnioskiem do premiera o wprowadzenie stanu klęski żywiołowej na Żuławach – przekazało w czwartek PAP biuro prasowe wojewody pomorskiej. O jego wprowadzenie na terenach dotkniętych przez długotrwałe i intensywne opady deszczu apelowali rolnicy.

Żuławy od ponad tygodnia zmagają się ze skutkami długotrwałych i intensywnych opadów deszczu, które doprowadziły do zalania pól uprawnych oraz uszkodzeń w mieniu komunalnym i prywatnym mieszkańców. Szacowanie strat trwa. Rolnicy apelowali do rządu i wojewody o ogłoszenie stanu klęski żywiołowej, co ich zdaniem mogłoby przyspieszyć pomoc i odszkodowania.

Argumentowali, że obecna sytuacja zagraża bezpośrednio egzystencji wielu rodzin prowadzących gospodarstwa rolne, które poniosły ogromne straty i w wielu przypadkach nie są w stanie zebrać plonów.

Apel do premiera o ogłoszenie stanu klęski żywiołowej na Żuławach Wiślanych i Żuławach Gdańskich oraz o uruchomienie pilnych działań osłonowych dla rolników i samorządów skierował m.in. Zarząd Pomorskiej Izby Rolniczej.

„Żuławy to region o strategicznym znaczeniu dla bezpieczeństwa żywnościowego Polski. Ich unikalne położenie - poniżej poziomu morza - sprawia, że są one szczególnie narażone na skutki zmian klimatycznych. Utrzymanie funkcjonowania gospodarstw rolnych na tym terenie wymaga dziś wyjątkowego zaangażowania i wsparcia ze strony państwa. To teren, na którym przez wieki budowano potencjał rolniczy Polski. Dziś ten dorobek jest poważnie zagrożony” – podkreślili sygnatariusze apelu.

Biuro prasowe wojewody pomorskiej przekazało w czwartek PAP, że zgodnie z ustawą wojewoda może wystąpić do Prezesa Rady Ministrów z wnioskiem o wprowadzenie stanu klęski żywiołowej w celu zapobieżenia skutkom katastrof naturalnych lub usunięcia ich skutków, jeśli skala zniszczeń i tempo ich narastania, przekraczają możliwości administracji publicznej województwa, a dotychczasowe działania są niewystarczające wobec narastających skutków katastrofy naturalnej.

„Do takiej sytuacji nie doszło, a więc nie ma przesłanek ustawowych do wystąpienia z wnioskiem o wprowadzenie stanu klęski żywiołowej” - podało biuro wojewody.

W przesłanej PAP odpowiedzi poinformowano też, że na zalanych terenach trwają działania służb ratowniczych i technicznych. Państwowa i Ochotnicza Straż Pożarna, oddziały Wojsk Obrony Terytorialnej oraz pracownicy Wód Polskich na bieżąco umacniają uszkodzone wały przeciwpowodziowe, zapobiegają przesiąkom i odpompowują wodę z kanałów oraz zalanych polderów. Według informacji urzędu, nie doszło do przerwania żadnych wałów.

Równolegle powołane komisje prowadzą szacowanie strat w rolnictwie i mieniu komunalnym, a pracownicy ośrodków pomocy społecznej przeprowadzają wywiady środowiskowe wśród poszkodowanych mieszkańców.

Sołtys wsi Ostrowite (gm. Suchy Dwór) Grzegorz Krajewski podkreślił w rozmowie z PAP, że aktualna sytuacja uniemożliwia prace polowe, a straty już są znaczące.

- Na teraz jest to 60-70 proc., a jak pszenica puści kiełki, to nie będzie się nadawała nawet na paszę. Poza tym, dopóki poziom wody nie opadnie, nie możemy wjechać na kombajnem na pole – podkreślił.

Jego zdaniem rowy melioracyjne w okolicy nie były nieczyszczone, co przyczyniło się do rozmiaru szkód.

Według informacji przekazanych w czwartek przez Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej (RZGW) w Gdańsku obecnie trwają prace zabezpieczające na wale rzeki Bielawa w powiecie gdańskim.

„Przedstawiciele Wód Polskich są obecni w terenie i pozostają w stałym kontakcie z lokalnymi władzami oraz służbami ratunkowymi, aby na bieżąco koordynować działania. Monitoring rzeki i wałów przeciwpowodziowych prowadzony jest w trybie ciągłym, 24h/dobę” – podkreślił RZGW.

Starosta gdański Jarosław Karnath powiedział PAP, że w czwartek odbyło się spotkanie powiatowego zespołu kryzysowego.

„Mogę wreszcie powiedzieć, że po podjętych działaniach sytuacja zaczyna być stabilna, ale monitorujemy stan wody i stan wałów. Zespół nie kończy jeszcze swojej pracy, ponieważ mamy świadomość, że wały są bardzo namoknięte i woda bardzo powoli schodzi” – podkreślił.(PAP)

anm/ dsok/ jann/

Fot. Depositphotos

JOTUN_2026

Dziękujemy za wysłane grafiki.