• <
PGZ_baner_2025

Nadbałtycki port Rosji zaatakowany dronami. Zapłonął punkt przeładunkowy ropy w Primorsku

23.03.2026 14:22 Źródło: z mediów
Strona główna Marynarka Wojenna, Bezpieczeństwo Morskie, Ratownictwo Nadbałtycki port Rosji zaatakowany dronami. Zapłonął punkt przeładunkowy ropy w Primorsku
Fot. Radio Swoboda

Terminal eksportowy ropy naftowej, mieszczący się w rosyjskim Primorsku, został zaatakowany przez bezzałogowe pojazdy latające, prawdopodobnie ukraińskie. Celem był jeden z największych punktów przeładunkowych, którym Rosja eksportuje surowiec w świat. 

O ataku, do którego doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek, a także w efekcie tego pożarze poinformowały wpierw władze obwodu leningradzkiego, wskazując m.in. na uszkodzenie zbiornika z paliwem. Choć nie podano, kto odpowiadał za atak, temat podchwyciły ukraińskie media, wskazując że ataku, setki kilometrów od terytorium Ukrainy, dokonały siły zbrojne tego państwa, broniące się od ponad czterech lat przed rosyjską, pełnoskalową agresją. Nie byłoby to też pierwsze tego rodzaju zdarzenie, gdyż już wcześniej celem ataków z powietrza oraz aktów dywersji padały infrastruktura oraz okręty należące do Rosji, znajdujące się w domenie Morza Bałtyckiego. W przypadku Primorska poprzedni taki atak miał miejsce we wrześniu ub.r. Uszkodzono wtedy dwa tankowce, Kusto i Cai Yun.

Tej samej nocy, gdy doszło do ataku na instalacje w Primorsku, Ukraina miała przeprowadzić zmasowany atak na rosyjskie terytorium. Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej podało, że doszło do nich m.in. w obwodach kurskim, leningradzkim i moskiewskim. Zniszczono i/lub przechwycono prawie 250 bezzałogowych pojazdów latających, niemniej należy tu brać poprawę na wątpliwości względem rzetelności rosyjskich depesz podawanych przez resort obrony oraz krajowe agencje prasowe i media.

Położony w Zatoce Fińskiej Primorsk, nieopodal Sankt Petersburga, jest jednym z kluczowych punktów eksportu rosyjskiej ropy, w tym Urals, a także innych paliw. Co należy podkreślić, regularnie pojawiają się w nim statki podejrzewane o przynależność do tzw. "floty cieni", służącej Kremlowi do łamania sankcji międzynarodowych, które utrudniają sprzedaż surowca, uderzając tym samym w budżet państwa. Biorąc pod uwagę, że obroty handlowe primorskiego naftoportu mają sięgać nawet 100 mln dolarów dziennie, to nawet kilkudniowe wstrzymanie pracy na jego terenie oznacza dla Rosji poważne straty ekonomiczne. Stąd też ukraińskie siły zbrojne prowadzą ataki z użyciem rakiet i bezzałogowców nawet na daleko położone cele nie tylko nad Morzem Czarnym, ale też Bałtyku oraz Morzu Kaspijskim. Jeśli dzięki temu jest możliwe utrudnienie prowadzenie przez Moskwę działań wojennych, biorąc pod uwagę potrzebne fundusze pozyskiwane w istotny sposób ze sprzedaży ropy i gazu, daje to Ukraińcom cenne chwile do przegrupowania i przygotowania się celem dalszego powstrzymywania inwazji.

JOTUN_2026

Dziękujemy za wysłane grafiki.