Baltic East – taką nazwę nosić będzie nowa morska farma wiatrowa Orlenu. Za projekt odpowiada spółka Orlen Neptun, która 16 kwietnia zaprosiła reprezentantów firm, chcących zaistnieć w łańcuchu dostaw, na wydarzenie, którego celem było objaśnienie jak i kiedy się do tego przygotować.
Na Bałtyku już powstaje pierwsza morska farma wiatrowa w historii Polski – Baltic Power – budowana przez Orlen w partnerstwie z Northland Power. Co istotne, na sąsiadującym z nią obszarze morskim powstanie także kolejna farma koncernu – Baltic East. Za projekt odpowiada Orlen Neptun. Choć do rozpoczęcia budowy jeszcze długa droga, to wkrótce rozpocznie się proces kontraktacji dostawców i budowy łańcucha dostaw. Dlatego też Orlen Neptun zaprosił firmy, które chcą być jego częścią, na Dzień Dostawcy, podczas którego przekazano najważniejsze informacje na temat całej procedury, ale także wskazówki i wnioski z prac nad Baltic Power, które mogą ułatwić polskim firmom zaistnienie w branży offshore.
Na wydarzeniu, które odbyło się 16 kwietnia w Warszawie, stawiło się ponad 300 osób z około 150 firm z Polski i zagranicy. Część z nich uczestniczy już w projekcie Baltic Power, część jednak dopiero rozważa podjęcie próby przebicia się do łańcucha dostaw kolejnej morskiej farmy wiatrowej. Jest o co walczyć, ze sceny padła bowiem zapowiedź, że udział tzw. local content, czyli miejscowych firm w nowym projekcie ma być znacząco wyższy i wynieść 45%.
Agenda Dnia Dostawcy została zbudowana w ten sposób, aby przedstawić osobno każdy pakiet, jaki jest zamawiany przez samego inwestora. Wydarzenie nie było jednak kierowane tylko do tzw. Tier 1, ale miało także uzmysłowić przedsiębiorcom gdzie powinni poszukiwać swoich szans i miejsca w całym łańcuchu.
Zanim jednak nastąpiły prezentacje omawiające poszczególne pakiety, zebrani wysłuchali kilku wystąpień wprowadzających oraz debaty o kształcie łańcucha dostaw. To właśnie podczas tej części po raz pierwszy wybrzmiały najważniejsze informacje oraz wskazówki dla dostawców.
Jako pierwszy na scenie pojawił się Artur Osuchowski, członek zarządu Orlenu ds. energetyki i transformacji energetycznej. Tłumaczył, skąd w strategii Orlenu tak duży nacisk na odnawialne źródła. Podał, że wynika to z oczekiwań inwestorów, którzy de facto w dużej mierze odpowiadają za podniesienie PKB w Polsce o 200% w ciągu ostatnich 30 lat.
– Chcemy zbudować prawie 13 GW z odnawialnych źródeł energii. Staniemy się jednym z największych graczy odnawialnej energii w Europie centralnej i wschodniej. Morska energetyka wiatrowa będzie jednym z filarów tej zmiany – mówił Osuchowski.
Podał, że do zainwestowania w rozwój
łącznie sześciu projektów morskiej energetyki wiatrowej (wliczając
budowany Baltic Power) jest jeszcze ponad 100 mld zł.
– Biorąc pod
uwagę doświadczenia z Baltic Power możemy pochwalić się ponad 20%-owym
udziałem polskich firm na różnych fazach rozwoju, od dewelopmentu do
budowy – mówił. Wymienił także konsorcjum NKT i Telefoniki oraz Grupę
Przemysłową Baltic, Enprom i Erbud jako przykłady skutecznego
zaangażowania na wysokich pozycjach w łańcuchu dostaw. Zapowiedział
także stworzenie „prawdziwej polityki local contentu w Polsce”,
wykorzystującej modele zachodnie. Po raz pierwszy potwierdził także, że
Orlen chce uzyskać udział polskich firm w łańcuchu dostaw do projektu
Baltic East w wysokości minimum 45%. Na zakończenie zapowiedział także,
że zorganizowane zostaną jeszcze dwie edycje Dnia Dostaw – jedna na
północy kraju, druga na południu.
Robert Kropiwnicki, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych podkreślił, że Polska jest krajem przemysłowym, posiada doświadczenie w obróbce metali, kabli, energetyce. Mamy więc podstawy, by budować łańcuch dostaw dla MEW.
– Nasz przemysł był nastawiony na tradycyjną energetykę, ale może się transformować. Ważne, żeby firmy, które pracowały dla sektora energetycznego, miały możliwość przebranżowienia się i pracy dla odnawialnych źródeł: fotowoltaiki, offshore, onshore – mówił.
Kropiwnicki
wyraził nadzieję, że obecny poziom współpracy „to dopiero jaskółka”, a
największa fala dopiero nadejdzie. Ma jednak świadomość, że potrzebne są
rozwiązania systemowe. Stwierdził też, że podobne wydarzenia jak Dzień
Dostawcy Orlen Neptun planuje także drugi z wiodących krajowych
deweloperów – PGE.
– Trzeba uczyć polską gospodarkę, żebyście byli
przygotowani na zlecenia – mówił do zgromadzonych przedsiębiorców. –
Liczenie na tych, którzy mają doświadczenie, to był błąd. Takie
spotkania powinny być robione od kilku lat, żeby już przy pierwszej
fazie polskie firmy były gotowe, a nie były tylko podwykonawcami
podwykonawców – mówił.
Janusz Bil, prezes Orlen Neptun, przedstawił najważniejsze plany rozwojowe oraz planowane działania w materii łańcucha dostaw dla Baltic East. Na początku wyjaśnił, że spośród wszystkich spółek Orlenu, to Orlen Neptun pełni rolę centrum kompetencyjnego dla projektów morskiej energetyki wiatrowej i odpowiada za projekty tzw. drugiej fazy, w której uzyskał łącznie 5 koncesji na sumarycznie ok. 5,2 GW.
Pierwszym projektem spośród tych pięciu jest rzecz jasna Baltic East, przylegający do Baltic Power.
– Dzięki temu wiemy o tej lokalizacji dość dużo. Szykujemy ten projekt do aukcji, której spodziewamy się w 2025 roku – stwierdził.
Dodał, że całkowite nakłady inwestycyjne na program szacowane są w okolicach 120 mld zł, ale zaowocują czystą energią dla około 8,5 mln gospodarstw domowych. Do budowy zostanie wykorzystany terminal instalacyjny w Świnoujściu, ale Orlen bierze też pod uwagę wykorzystanie go na potrzeby innych deweloperów, a także jako po prostu terminal przeładunkowy dla innych ładunków oraz miejsce do składowania elementów.
Bil
przedstawił sześć filarów łańcucha dostaw: długoterminowe planowanie
zakupów (pozwalające dostawcom na odpowiednie przygotowanie się),
współpraca dostawców lokalnych i globalnych, dwustronna komunikacja,
wysokie standardy HSE, szeroki dostęp do informacji, zrównoważony rozwój
(nie wykluczył, że elementy ESG będą włączane do postępowań zakupowych –
może to promować firmy, które są niżej w łańcuchach dostaw, ale są
lokalne, co pozwoli na skrócenie łańcucha).
Prezes Bil ponownie
pojawił się na scenie jako jeden z rozmówców podczas panelu dyskusyjnego
poświęconego optymalizacji łańcucha dostaw. Poprowadziła ją Lena
Grupińska dyrektor ds. relacji zewnętrznych i międzynarodowych,
pełnomocnik zarządu Orlen Neptun. Poza Januszem Bilem udział wzięli
Grzegorz Szabliński, prezes zarządu Baltic Power, Dominika Taranko,
wiceprezes zarządu Wind Industry Hub oraz Leszek Stypułkowski, członek
zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego. Nie pojawił się natomiast
zapowiadany wcześniej Miłosz Motyka, podsekretarz stanu w Ministerstwie
Klimatu i Środowiska.
Powtarzającym się wątkiem w rozmowie były wnioski z realizacji Baltic Power, zarówno dla inwestora, jak i dla dostawców, ale również dla administracji. Grzegorz Szabliński mówił między innymi o bliskiej współpracy z organami administracji, żeby cały proces dewelopmentu usprawnić. Zaproponował stworzenie „grupy workshopowej”, w której uczestniczyliby wszyscy deweloperzy w Polsce.
Szerzej na kwestie łańcucha dostaw patrzy Leszek Stypułkowski.
– Zapytałem ludzi, czy kiedy Orlen przychodził po finansowanie Baltic Power to przyniósł ze sobą listę polskich wykonawców, których chciałby w tym widzieć i listę ich potrzeb finansowych. Okazuje się, że nie. Obecnie nastąpiła ogromna zmiana paradygmatu. Tradycyjną gospodarkę liberalną zastępujemy podejściem ludowego liberalizmu, gdzie dbamy o swoich, szanujemy własność prywatną. Celem nie jest zarobić jak najwięcej, ale nawzajem znosić sobie bariery wzrostu. Celem budowy morskich farm wiatrowych jest tańszy prąd, ale nie pojawiło się tam, że na transformacji energetycznej ma wyrosnąć jak najwięcej polskich firm rozwijających polską myśl techniczną – mówił. Jego zdaniem najważniejszą lekcją z pierwszego projektu morskiej farmy wiatrowej w Polsce jest to, żeby więcej odpowiedzialności za rozwój mniejszych przedsiębiorstw wzięły na siebie duże firmy i instytucje finansujące.
Dominika Taranko stwierdziła natomiast na wstępie, że „lessons learned już są odrobione”, skoro wiceminister Kropiwnicki wspominał w swoim wystąpieniu, że rząd chce postawić na budowę łańcucha dostaw, a nie skupiać się tak bardzo na samych deweloperach.
– Narracja, o której mówił minister, że to musi iść od góry i kaskadą spływać na maluczkich, to jest ta narracja, z którą fundacja Wind Industry Hub pojawiła się na rynku – mówiła Taranko.
Zapowiedziała także publikację strategii rozwoju łańcucha dostaw dla MEW. Broniła także udziału zagranicznych doświadczonych partnerów w budowie polskiego sektora.
– Te projekty są wykonywane po raz pierwszy. Krzywa uczenia wymaga doboru doświadczonych partnerów, najczęściej zewnętrznych. Mamy dużo pozytywnych przykładów – mówiła.
Według niej także potrzebny jest dokument planistyczny „na poziomie strategicznym”, który określi, skąd i kiedy mają znaleźć się środki.
Janusz Bil wymienił trzy główne wnioski z pierwszej fazy offshore. Po pierwsze – uwaga była skupiona na deweloperach.
– Głównym dokumentem było porozumienie sektorowe. Czas pokazał, że to porozumienie nie spełniło swojej roli, oczekiwania zostały zawiedzione, bo zabrakło regulacji, zaangażowania wszystkich stron. Deweloperzy oberwali straszne cięgi, niektóre są uzasadnione. Ale wniosek jest taki, że wiele stron powinno być zaangażowanych: stowarzyszenia, rząd, deweloperzy, sam łańcuch dostaw – mówił.
Ważnym aspektem jego zdaniem jest zrozumienie jak wygląda łańcuch dostaw.
– Deweloper skupia się na 5-10 głównych pakietach Tier 1. Nie kontraktuje prętów stalowych, nie jest w stanie zarządzać rozczłonkowanych łańcuchem. Każdy musi zrozumieć czy jest Tier 1, 2, 3 czy 4 – tłumaczył.
Trzecim omówionym przez niego wnioskiem jest wypełnienie odpowiednich wymagań zamawiającego. Jego zdaniem „rozbudzono oczekiwania i nadzieje, ale zapomniano o wymaganiach”. Orlen Neptun nie zamierza obniżać kryteriów jakościowych i bezpieczeństwa.
Janusz Bil stwierdził jeszcze, że zapowiedziane 45% local contentu w projekcie Baltic East odwzorowuje potencjał rynkowy zidentyfikowany wcześniej w porozumieniu sektorowym.
– 45% jest ambitne, ale do uzyskania – powiedział. – W fazie inwestycyjnej potencjał to 100 mld zł na pięciu koncesjach, ale drugie tyle jest w fazie operacyjnej. To miejsca pracy, bazy serwisowe, całe zaplecze. Z tych 200 mld zł niecała połowa, 45% mogłoby zostać w kraju.
Zapytany o rekomendacje dla poprawy komunikacji z dostawcami i potencjalnymi dostawcami i rozluźnienia procesów zakupowych, Grzegorz Szabliński wrócił do „rozwiązań systemowych”, które pomagałyby firmom nie mieszczącym się w wymogach spełnienie tych warunków.
– Powinno im się stworzyć możliwość budowania konsorcjum z firmami zagranicznymi. Dla zagranicznych powinien być wymóg, że jeden uczestnik konsorcjum musi być z Polski – mówił. – Bez rozwiązań systemowych nie jesteśmy w stanie zbudować mocnego local contentu, będzie jak zawsze: wszystko się rozproszy, każdy pójdzie w swoją stronę i zacznie się bić o projekt. Jeśli chcemy, żeby firmy nabierały doświadczenia i mogły wychodzić na zewnątrz, trzeba im stworzyć warunki.
Postulatem Wind Industry Hub, wyartykułowanym w opublikowanej już strategii, jest powołanie pełnomocnika na poziomie ministerstw – zdaniem Dominiki Taranko jest to działanie konieczne do usprawnienia regulacji, jako że offshore wind to „multiwątkowy temat”, rozłożony kompetencyjnie na wiele resortów.
Ważne informacje o budowie łańcucha dostaw i ewentualnych możliwościach obniżenia barier dla dostawców przekazywał Janusz Bil.
– Deweloper ma pewne granice. Ma cenę maksymalną energii z morskiej farmy wiatrowej, musi więc cały łańcuch dostaw zmieścić w tej cenie. To pierwsze ograniczenie. Kolejne: kupujemy usługi i towary w postępowaniach, które muszą być przejrzyste i kompetencyjne, co wynika z przepisów prawa unijnego. Państwo ma narzędzia regulacyjne, których mogłoby użyć, żeby deweloperzy mogli postępowania prowadzić w inny sposób. Są dobre i złe przykłady tego działania: USA chce chronić swój rynek, więc ogranicza dostęp, a Wielka Brytania zmapowała czego rynek potrzebuje i przyznaje granty dla firm, żeby lokowały produkcję na terenie tego kraju – wymieniał. – Trzecim wymiarem jest bankowalność projektów. Są one finansowane z kapitału zewnętrznego. Wymagania banków są takie, że łańcuch dostaw musi być sprawdzony, bo im mniejsze ryzyko, tym większa skłonność do pożyczania środków.
Co zatem deweloper może zrobić? Zdaniem Janusza Bila pierwszym krokiem jest „pokazanie pipeline'u”, żeby wszyscy wiedzieli kiedy i na co się przygotować. Ważny jest dialog – deweloper ma rozumieć pozycję dostawcy, ale łańcuch dostaw musi rozumieć ograniczenia i potrzeby dewelopera.
Ważnym elementem jest świadomość konstrukcji łańcucha. Bil powtórzył, że „deweloper nie kupuje śrubek”, a kontraktuje podstawowe pakiety – w przypadku Baltic Power było ich osiem. Im bardziej rozczłonkowany jest łańcuch dostaw, tym więcej zasobów deweloper musi zainwestować po swojej stronie i tym większe ryzyko bierze na siebie. Jego zdaniem łańcuch dostaw powinien na to odpowiedzieć przez oddolną konsolidację, odpowiadać na potrzeby dewelopera pakietem usług.
Prezes Orlen Neptun powtórzył, że spółka nie zamierza obniżać barier jakościowych i bezpieczeństwa. Mogą jednak nastąpić zmiany w innych wymogach.
– Może niektóre inne kryteria były przewymiarowane, może wymagaliśmy zbyt dużego doświadczenia – rozumiemy to. Będziemy starali się to implementować w drugiej fazie – zapewnił.
Ciekawy wniosek, prezentujący nieco inny punkt widzenia, na zakończenie przedstawił Leszek Stypułkowski z BGK.
– Mam poczucie, że polscy przedsiębiorcy wszystko robią dobrze. Pracujemy najdłużej w Europie, mali i średni przedsiębiorcy muszą się napracować, żeby utrzymać firmy na rynku. Na poziomie systemowym dostawcy nie za wiele mogą zrobić – mówił. – Zdecydowanie większość zadań powinna spoczywać na czempionach. Muszą oni pomagać w uzyskaniu certyfikatów i spełnieniu wymogów. Druga grupa zadaniowa to instytucje wsparcia. Trzecia rzecz to kwestia regulacyjna, ale to się chyba szybko nie wydarzy.
Zdaniem Dominiki Taranko łańcuch dostaw musi być
aktywniejszy i odważniej kontaktować się choćby z instytucjami wsparcia.
Również Janusz Bil mówił, że znoszenie barier to kwestia po stronie
regulatorów. Wspomniał o badaniu wykonanym przez BGK – 200
przedsiębiorców zostało zapytanych o bariery wejścia do branży offshore
wind. Wskazywano duże oczekiwania względem deweloperów, ale w ankiecie
nie pojawiła się żadna bariera, którą deweloper mógłby zaadresować, była
za to mowa m.in. o gwarancjach finansowania, pomocach itp. Powtórzył
raz jeszcze, że Orlen Neptun oczekuje oddolnej agregacji, „butików,
które oferują komplementarne, połączone usługi”.
Najwięksi producenci turbin wiatrowych w 2021 roku. Zobacz ranking
Vattenfall po 25 latach zamyka przybrzeżną farmę wiatrową Irene Vorrink w Holandii
PSEW: offshore wind nowym frontem bezpieczeństwa państwa
Jak pogodzić offshore wind z turystyką i rybołówstem? Doświadczenia płyną z zagranicy
Windar informuje o postępach w budowie szczecińskiej fabryki wież wiatrowych
ARP S.A. i PARP wzmocnią kompetencje przedsiębiorstw w ramach rozwoju offshore wind
TotalEnergies i partnerzy podpisli memorandum o współpracy w Syrii
Equinor świętuje transport nr 5000 ze złoża Gullfaks na Morzu Północnym