Amerykanie wydobyli wrak samolotu F/A-18 Hornet, który w zeszłym miesiącu spadł za burtę lotniskowca USS Harry S. Truman na Morzu Śródziemnym.
Samolot spadł z lotnikowca podczas „nadspodziewanie trudnych warunków pogodowych” 8 lipca, kiedy USS Harry S. Truman brał udział w operacji uzupełniania zapasów na morzu. W wypadku nikomu nic się nie stało, sama operacja również została dokończona.
Amerykanie podjęli się wydobycia wraku, żeby uniknąć ryzyka, że inny kraj – w szczególności Rosja lub Chiny – mógłby przejąć samolot, a wraz z nim dostęp do niejawnych informacji. Ryzyko wywiadowcze jest tym większe, im łagodniejszy upadek samolotu do wody – pozostaje on wtedy w dużej mierze nienaruszony.
Grupa złożona z członków różnych komórek US Navy, a także prywatnej firmy ratowniczej Phoenix International załadowała ROV na pokład wielozadaniowego statku MPV Everest i odnalazła wrak samolotu na głębokości ok. 3 tys. metrów. Przy pomocy ROV do maszyny przymocowano liny dźwigowe i Hornet został podniesiony z dna.
To nie pierwsza tego typu operacja Amerykanów na Morzu Śródziemnym w tym roku. Na początku roku bali udział w prowadzonej przez Royal Navy operacji odzyskania brytyjskiego F-35, który wypadł z lotniskowca HMS Queen Elisabeth w wyniku wypadku przy starcie w listopadzie 2021.
Rozpoczyna się Forum Bezpieczeństwa Morskiego Państwa 2026
Rosyjskie bombowce nad Morzem Barentsa. Interweniowali Norwegowie
Szwedzka delegacja przylatuje do Polski rozmawiać m.in. o okrętach podwodnych
USA znów uderzyły w łódź domniemanych przemytników na Karaibach - dwie ofiary
Jak chronić porty i infrastrukturę energetyczną na morzu? [KONGRES POLSKIE PORTY 2030+]
PGZ Stocznia Wojenna zajmie się serwisem fregaty